Rozdział I
Nowe początki…
Pewnego dnia, gdzieś w Poznaniu zaczęła się
historia, którą warto zapamiętać, przekazać, uchować od zguby. Wszystko, co
było potem też jest ważne, ale o tym później. Przejdźmy do rzeczy…
- Może jest tu?! –
z nadzieją powiedziała Julia.
- A co my
właściwie szukamy, bo już się pogubiłem – odezwał się Patryk.
- Mojej bluzki z
zielonym kotem na białym tle- z nadzieją rzuciła dziewczyna.
Chłopak podszedł do
szafy, lekko odsunął zakłopotaną dziewczynę i zajrzał na górną półkę.
- O to ci chodziło?
– spytał triumfalnie Patryk.
- Tak! To ona! Ale
jak to?! Przecież tam szukałam. Już nic nie rozumiem – odparła speszona Julia.
- Nie martw się.
Czasami tak jest. Hmm… Wiesz, mam coś dla ciebie- powiedział chłopak, po czym
sięgnął do kieszeni. Wyciągnął małe pudełeczko obwiązane czerwoną wstążką. Dał
je Juli z wielkim uśmiechem na ustach, bo czuł wielką satysfakcję. Kiedy Julia
otworzyła pudełko oczy jej rozbłysły milionem gwiazd. Zobaczyła medalik w
kształcie sierpa księżyca z gwiazdką. Był wysadzany białymi cyrkoniami i
wyglądał na bardzo stary. Wisiał na srebrnym łańcuszku, który po chwili trzymał
Patryk, gdy zawieszał naszyjnik na szyi dziewczyny.
- Dostałem go od
babci, ale ja raczej nosić tego nie będę – zaśmiał się chłopak.
- Jest
prześliczny. No to poprawiłeś mi humor – Julia odwdzięczyła się uśmiechem.
- To idziemy do
tego parku czy nie?! – sytuację przerwał głos Dawida, brata Juli.
- Zaraz oszołomie!
– odezwała się Julia.
- Zakochana para,
Jacek i Barbara! – zaśpiewał drwiąco Dawid.
W tej właśnie chwili rodzeństwo zaczęło się wyzywać i
pokazywać sobie wzajemnie języki.
- Wolicie tak
sterczeć czy iść do parku? – zapytał wreszcie Patryk.
- Tylko się
przebiorę i możemy iść – odparła dziewczyna wstając z łóżka i po drodze lekko
całując chłopaka. Dawid widział, że mu się oberwie, więc od razu uciekł do
swojego pokoju, zabarykadował drzwi i nasłuchiwał, kiedy siostra wejdzie do
toalety. Kiedy to się już stało po cichu otworzył drzwi i wymknął się do
kuchni, by coś zjeść prze wyjściem.
15 minut później w tramwaju…
- Daleko jeszcze?
Nudzi mi się! – po tramwaju rozbiegł się głos Dawida.
- Tak samo jak
minutę temu. Jeszcze nie ruszyliśmy! – odezwała się zdenerwowana Julia.
- Ale daleko
jeszcze? – dopytywał się dalej chłopczyk.
Julia tylko pokiwała głową, ale natychmiast jej nerwy się
uspokoiły, bo zanurzyła się w cie-płym objęciu Patryka.
- Jejku, jak
dobrze, że mam ciebie- powiedziała Julia.
- Jestem tego
samego zdania- przytaknął chłopak.
- Jak się pocałują
to zwrócę obiad – rzekł z przekonaniem Dawid.
- Jeszcze tylko
piętnaście minut i jesteśmy wolni – uspokajała się dziewczyna.
- Będzie dobrze –
napajał się nadzieją Patryk.
W parku…
-Nareszcie
spokój! – odetchnęła Julia po przyjeździe do parku.
-Mała bestia
poszła się bawić – odpowiedział pół żartem Patryk.
-Razem z tym
Marcinem to niedługo będą obstawiać zakłady bukmacherskie – zażartowała Julia.
-Nie mów hop… - i
tu chłopak nie dokończył gdyż przybiegła mała „bestia” i powiedziała, że chce
wracać do domu, bo mu się tu nie podoba.
-No i nici z
romantycznego spaceru – powiedziała rozczarowana Julia i razem poszli w stronę
przystanku tramwajowego.
-Nie wyobrażam
sobie życia bez tego cudownego miasta, jakim jest Poznań – odetchnęła
melancholijnie Julia, gdy jechali już tramwajem.
-Ja też – odparł
bez wahania chłopak.
W domu…
-Mamo! Jesteśmy! –
zawołała już od progu Julia.
- To dobrze. Musimy
pilnie porozmawiać – odparła nieco zdenerwowana mama.
- No okej. Zaraz
przyjdę do kuchni – zgodziła się dziewczyna.
- Mam dla ciebie
ważną wiadomość. Mianowicie taką, że musimy się przeprowadzić – powiedziała
ostrożnie mama.
- Ale jak to?!
Przecież tu jest całe moje życie! – szybko zareagowała Julia.
- Dobrą wiadomością
jest to, że przeprowadzamy się nie daleko. Tylko do Gorzowa Wielkopolskiego –
oświadczyła oficjalnie mama.
- To przecież dwie
godziny stąd! Jak będę się widywać z Patrykiem? – zaprotestowała dziewczyna.
- Idź do Patryka.
Ja porozmawiam z Dawidem – urwała mama.
- Dobra, a mogę
wiedzieć, kiedy się wyprowadzamy? – zapytała obrażona Julia.
- Po jutrze. Wiem,
że to szybko, ale muszę pozałatwiać tą całą papierkową robotę – odpowiedziała
mama, po czym wyszła.
- I co ja zrobię?
– zastanawiała się jeszcze w szoku dziewczyna.
- Julia, co się
stało? – zapytał przytłoczony Patryk.
- Wyprowadzamy
się, tak od zaraz. Po jutrze wyjeżdżamy – powiedziała zrozpaczona Julia.
- Wiesz, że ja też
się wyprowadzam, tylko czekałem, by ci to powiedzieć i teraz natrafiła się
okazja – wydusił z siebie chłopak.
- Gdzie? –
wymamrotała dziewczyna nie mając sił pytać się o szczegóły.
- Do Gorzowa,
wiesz dwie godziny stąd, a ty? – przytulił ją Patryk.
Dziewczyna podniosła
głowę.
- Ja też –
powiedziała z szerokim uśmiechem na ustach.
Po chwili chłopak
tulił ją w swych ramionach. Dziewczyna nie posiadała się z radości.
Rozdział II
Narodziny tajemnicy…
Nie widomo,
kiedy minęły te dwa dni. Było jeszcze tyle spraw do załatwienia, a tak mało
czasu. Trzeba był pożegnać przyjaciół, nauczycieli, znajomych. I tak nadszedł
dzień wyjazdu.
- Dawid!
Pośpiesz się samochód czeka! –krzyczała już po raz dziesiąty mama.
- Jestem. Musiałem coś jeszcze… ehm… załatwić
– wymamrotał niepewnie i wpełz do samochodu obok Julii.
- Mamo, ale
gdzie dokładnie będziemy mieszkać? – spytała dziewczyna.
- Mówię ci to
już chyba setny raz, że nic nie powiem. Zobaczysz na miejscu – odpowiedziała mama.
Po wielu kłótniach rodzeństwa dojechali na miejsce. Było to nie daleko centrum.
Obok ich mieszkania stoi Studnia Czarownic. Dokładnie mieszkali w starej
kamienicy.
- Jak tu
cudownie! I czuć tą historie w ścianach – odezwała się w niebo wzięta Julia, bo
wiem kochała takie miejsca.
- Mamy nawet
piec – poinformowała triumfalnie mama.
- A gdzie
telewizor? – odezwał się Dawid.
- Na razie go
nie ma, ponieważ brakowało pieniędzy, ale myślę, że sobie poradzimy – oznajmiła
mama.
- No, lepiej
idźcie poszukać swoich pokoi – dodała mama, po czym weszła do swojej nowej
sypialni, by rozpakować część rzeczy. Kiedy Julia weszła do swojego pokoju jej
oczy aż błyszczały. Był to średni, ale bardzo przytulny pokój z widokiem na
Studnię Czarownic. Dziewczyna była w niebo wzięta. Gdy otworzyła okno, aż
pisła. Na dole stał Patryk, który jej pomachał, po czym wszedł do klatki
schodowej. Dziewczyna nie wysiedziała. Nie marnując ani sekundy pobiegła
przywitać się z chłopakiem.
- Co ty tu
robisz? – zapytała się dziewczyna po wyściskaniu chłopaka.
- Mieszkam naprzeciwko
was. Mam do ciebie bliżej, niż kiedy kol wiek w życiu – zażartował chłopak.
- To
najlepszy dzień w moim życiu! – pomyślała dziewczyna.
- No to, co?
Mały spacerek po mieście? – zapytał Patryk.
- Z miłą
chęcią – przytaknęła dziewczyna, po czym krzyknęła do mamy, że wychodzi.
Koło katedry…
- Ale to wysokie!
Zobacz te dziury w ścianie katedry – zachwycała się dziewczyna.
- Czytałem, że to
dawni mieszkańcy Gorzowa w pewne święto, kręcąc o katedrę kijami wytwarzali
święty ogień, który zapewniał wszystkie dobre rzeczy – powiedział chłopak.
- Ale ty mądry!
Chodź! Zobaczymy jak jest w środku – zaciekawiła się dziewczyna. Po wejściu do
środka, aż za nie mogli. Była to potężna budowla, która mimo wszystko stwarzała
dość ciepły i przyjemny nastrój.
- Co się dzieje?! –
krzyknęła przerażona Julia.
- Nie wiem, ale to
mnie przeraża – chłopak oniemiał. Ich zdziwienie wynikało z tego, że po
stanięciu koło tajemniczych szachownic przy podłodze budowli naszyjnik
dziewczyny zaczął dziwnie ciągnąć w stronę symboli.
- Mam pomysł –
powiedziała jeszcze zdziwiona dziewczyna, po czym zdjęła naszyjnik i trzymając
za zapięcie zbliżyła się do wzoru. Chłopak przykucnął obok niej.
- Zobacz! Ciągnie
tylko do jednego kwadracika! Spróbuj lekko potrzeć. Może coś się pokaże –
zaproponował Patryk.
- Dobry pomysł –
potakując głową, odpowiedziała dziewczyna. Gdy Julia lekko potarła palcem o
tajemniczy kwadracik ukazał się wzór księżyca z gwiazdką – identyczny jak u
naszyjnika.
- Teraz nie możemy
próbować, czego kol wiek robić. Wrócimy tu o północy – powiedziała Julia, po
czym oboje wstali i dalej oniemieli wyszli z kościoła. Dalej zwiedzili pozostałości muru, spacerowali
po parku i zaszli do Empiku. Po powrocie do domu, uznali, że nikt nie dowie się,
co zaszło w katedrze i będą działali potajemnie.