Dla adminki Niny z Czy ty wiesz, że anubis to fajna rzecz?
środa, 29 maja 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
Cisza przed burzą xD
Hej ;) Pisze z komórki :D Do następnego tygodnia nie będzie żadnych nowych postów :( Mam problem z netem :/ Za to w przyszłym tygodniu możecie się spodziewać mnóstwa postów :D
sobota, 11 maja 2013
Ten Tajemniczy Księżyc... cz.11
Mam nadzieję, że się wam spodoba i zostawicie trochę komentarzy ;)
Pentliczka xD
Rozdział XIV
Pozytywka i
sekretnik…
Kolejny dzień. Patryk i Patrycja byli w szkole. Nadeszła
lekcja historii. Nauczycielka zaczęła wykład.
- Starożytni
Egipcjanie wierzyli, że po znalezieniu Ib i pokonaniu kilometrowych schodów zmarły
może wrócić do życia, lecz taki zaszczyt mają tylko wybrani. Wyjdą w nikomu nie
wiadomym miejscu z symbolem krzyża Ankh. Będą radośni, lecz po paru minutach na
skutek zmiany warunków stracą przytomność i tylko krzyż Ankh włożony do
tajemniczego symbolu może ich uratować od ponownej śmierci – zakończyła
nauczycielka.
- Proszę
pani! Słabo mi – zaczął narzekać Patryk.
- Stefan.
Zaprowadź kolegę do pielęgniarki – powiedziała nauczycielka.
- Nie! Chcę,
żeby Patrycja ze mną poszła – przerwał nauczycielce Patryk.
- Zgoda.
Idźcie, bo mi tu zaraz zemdlejesz – rozkazała nauczycielka, po czym
kontynuowała wykład. Patryk i Patrycja wyszli z sali.
- Dobra.
Teraz migiem do podziemi! – rozkazał ożywiony Patryk.
- Czemu? –
pytała się zaskoczona Pati.
- Dowiesz
się na miejscu, a teraz musimy jak najszybciej udać się do katedry. W drogę –
zarządził Patryk, po czym udali się do podziemi. Minęli wszystkie
pomieszczenia. W końcu dotarli do komnaty.
- Julia! –
zawołał od progu Patryk. Julia leżała na środku komnaty z szeroko otworzonymi
zielonymi oczami. Jej rude, kręcone włosy tworzyły miękką poduszkę. Koło niej
leżał Erwin.
- Patrycja!
Pomóż mi ich obszukać! Dopóki jeszcze możemy! – zarządził zdenerwowany w
rozpaczy Patryk. Zaczęli szukać. W końcu znaleźli krzyż Ankh i włożyli go w
odpowiednie miejsce. Nagle Erwin i Julia zaczęli się budzić.
- Patryk!
– zawołała Julia, po czym wylądowała w czułych ramionach chłopaka.
- Nigdy
więcej cię nie zostawię samej. Obiecuję – powiedział przez łzy chłopak. Erwin i
Patrycja stali obok przyglądając się tej scence.
- Ty
durniu! Mówiłam nie ruszaj się! – zaczęła Patrycja i uderzyła „z liścia”
Erwinowi.
- Za co?!
– burzył się Erwin.
- Za to
co zrobiłeś! – burzyła się Pati.
- Ej!
Cicho! Chyba coś słyszę – przerwała im Julia. Wszyscy zamilkli.
- Też to
słyszę! – powiedział Erwin. Patryk i Patrycja nic nie słyszeli.
- To
gdzieś tutaj – powiedziała Julia, po czym zaczęła uderzać ścianę. Nagle
otworzyła się mała skrytka. Dziewczyna wyjęła z niej małe, białe pudełko ze
złotymi akcentami. Wydawało z siebie bardzo cichą melodię Ludwiga van
Beethovena pt. „Sonata Księżycowa” . Po otworzeniu szkatułki zobaczyli małą
baletnicę w białej sukience. Wirowała w takt muzyki.
- Ja i
tak tego nie słyszę – powiedział Patryk.
-
Wracajmy do domów. Ja to wezmę i poszperam w niej. Może coś znajdę –
powiedziała Jula. Wszyscy razem wyszli z tuneli, po czym udali się do swoich
domów. Zapadła noc. Julia bardzo długo siedziała przy biurku, obserwując płynne
i delikatne ruchy baletnicy. W końcu uświadomiła sobie, co miała zrobić. Zaczęła
od obszukania tancerki. Wszystko dokładnie obejrzała, lecz bez skutków. Potem
szperała przy lusterku i obmacała całe dno. Nic nie znalazła. W końcu oczarowana
przepiękną muzyką zasnęła na biurku. Spała tak aż do północy. Gdy otarła
zaspane oczy coś ją olśniło! Przecież nie próbowała wyciągnąć tancerki.
Pociągnęła lekko za figurkę i nagle miała w dłoni piękną baletnicę. W dziurce po
figurce było pudełko. Julia delikatnie je wyciągnęła i gdy otworzyła maluteńkie
opakowanie zobaczyła sekretnik. Otworzyła go. W środku była karteczka ze
wskazówką. Dziewczyna zamknęła je i odwróciła na drugą stronę. Z tyłu było
widać kształt księżyca, taki sam jak wisiorek. Wyglądał jak jego odcisk! Julia
nie chciała dłużej czekać! Zaczęła czytać zagadkę.
„Widzę, że jesteś aż
tutaj! To dobrze. Na pewno zauważyłeś kształt księżyca na odwrocie medalionu. Dobrze
myślisz. Naszyjnik trzeba włożyć w ten otwór, ale mogą to zrobić tylko
potomkowie i we wskazanym czasie, gdy Księżyc zasłoni Słońce i wszystko pokryje
mrok. Wtedy przedostaniecie się do dalszego etapu.”
- Nie
mogę czekać do rana! Zaćmienie ma być jutro, bo chyba o to chodzi. Muszę iść do
Erwina i mu o tym powiedzieć! Nie ma, na co czekać – mruknęła pod nosem i nie
postrzeżenie wymknęła się z domu.
piątek, 10 maja 2013
Zośki...
Wczoraj zamówiłam sobie zośki ^^ Co to jest pytacie... specjalnie dla was sporządziłam (raczej znalazłam ;P ) krótką notkę o zośce ;)
Pentliczka xD
Gra w zośkę stała się popularna w sumie nie wiadomo kiedy. W podbijanie woreczka z sypkim materiałem bawiono się już w Polsce w czasach II wojny światowej.
Gra w zośkę stała się popularna w sumie nie wiadomo kiedy. Trochę jak z dzwonami (o spodnie mi chodzi), moda na tę grę wróciła po latach. Bo gdybyście nie wiedzieli, to w podbijanie woreczka z sypkim materiałem bawili się już w Polsce w czasach II wojny światowej. Zasada była banalnie prosta – podbijać, dopóki nie spadnie. Oczywiście, wariantów była cała masa. Na przykład w jednym z nich chodziło o „wrzucenie” zośki do koła zarysowanego wokół przeciwnika. Gdy zośka wpadła ustaloną ilość razy, gość odpadał.
Dzisiaj zośka, znana jest również jako footbag (w sumie to footbag znany jest jako zośka). Dwie główne dyscypliny, na jakie się dzieli to freestyle (czyli... freestyle) i net (odmiana siatkonogi). Kategorii jest cała masa: dla mężczyzn, kobiet, mieszane, otwarte i Bóg wie co jeszcze. To, że sport ten nie jest jakimś totalnym badziewiem, może świadczyć fakt, że interesują się nim m.in. duże koncerny z Adidasem czy Reebokiem na czele, które dostarczają wyspecjalizowane obuwie. Oczywiście, jak we wszystkich nowoczesnych sportach (np. rozgrywki w grach komputerowych), również i w tym triumfy święcą Polacy. Pierwsze mistrzostwa naszego kraju rozegrano w 2001 roku.
Ogólnie o zośce można opowiadać długo, tylko po co, skoro znacznie większe wrażenie zrobią na was filmiki. I żebyście czasem nie pomyśleli, że to takie hop siup. Naprawdę trzeba sporo treningów, aby ogarnąć podstawowe „zagrywki”, nie mówiąc już o kosmicznych trickach.
czwartek, 9 maja 2013
środa, 8 maja 2013
wtorek, 7 maja 2013
Ta piosenka ♥
Jeju jakie wspomnienia! Dobrze po tylu latach dowiedzieć się kto to śpiewa ;)
Pentliczka xD
Maciej Silski - Gdy umiera dzień
Reklama, która podbija TV!
Oto reklama, która staje się bardzo popularna! Mi osobiście bardzo się podoba i mogłabym jej słuchać godzinami *,* (czy tylko mi ten żółty kojarzy się ze zmyślonym domem pani Foster? )
Pentliczka xD
Nju mobile: rozmowy w korkach
Wolfgang Amadeusz Mozart
Dziś na muzyce mówiliśmy o dwóch muzykach. Wolfgangu Amadeuszu Mozarcie i Fryderyku Chopinie! Postanowiłam dać notkę o jednym z nich - Wolfgangu Amadeuszu Mozarcie.
Wolfgang Amadeusz Mozart (ur. 27 stycznia 1756 w Salzburgu, zm. 5 grudnia 1791 w Wiedniu) – kompozytor i wirtuoz gry na instrumentach klawiszowych. Razem z Haydnem i Beethovenem zaliczany do klasyków wiedeńskich.
Dzieciństwo:
Urodzony w Salzburgu, jako siódme dziecko Leopolda Mozarta oraz Anny Marii. Miał starszą o pięć lat siostrę Marię Annę nazywaną Nannerl, która także przejawiała uzdolnienia muzyczne. Razem z nią, kiedy miała 11 lat, mały Wolfgang grywał duety klawesynowe na zasłoniętej jedwabistym materiałem klawiaturze. Ojciec – Leopold Mozart – woził ich po całej Europie, przez co Wolfgang zaczął chorować. W roku 1761 skomponował swój pierwszy utwór – Menuet i Trio KV 1. Pozostała piątka rodzeństwa zmarła w wieku niemowlęcym. W wieku trzech lat Wolfgang, słysząc grę siostry na klawesynie, zabawiał się wyszukiwaniem tercji na tym instrumencie (jak wspomina później jego siostra). Od piątego roku życia uczył się gry na klawesynie pod kierunkiem swojego ojca.
Twórczość:
Mimo iż Mozart żył niecałe 36 lat, zdążył pozostawić po sobie kilkaset skrzących się dowcipem i wyróżniających słynną mozartowską lekkością oraz melodyjnością utworów. Ponad 50 symfonii, kilkadziesiąt koncertów fortepianowych, skrzypcowych, fletowych i na inne instrumenty solowe z towarzyszeniem orkiestry, blisko 20 mszy (a także słynne, acz niedokończone przez niego „Requiem”) oraz inne utwory muzyki kościelnej, 13 oper, które do dnia dzisiejszego znajdują się w repertuarze wszystkich teatrów operowych świata (zwłaszcza takie arcydzieła, jak „Uprowadzenie z seraju”, „Wesele Figara”, „Don Giovanni”, „Czarodziejski flet”, „Cosí fan tutte” czy też mniej znana u nas jego pierwsza większa opera „Idomeneo, król Krety”). Mozart napisał również wiele utworów kameralnych, solowych. Jest także pierwszym wielkim twórcą wśród zawodowych kompozytorów piszących muzykę rozrywkową (tańce, divertimenta, serenady na czele z „Eine kleine Nachtmusik (KV 525)”).
Dzieci:
Kilka utworów:
Wolfgang Amadeusz Mozart (ur. 27 stycznia 1756 w Salzburgu, zm. 5 grudnia 1791 w Wiedniu) – kompozytor i wirtuoz gry na instrumentach klawiszowych. Razem z Haydnem i Beethovenem zaliczany do klasyków wiedeńskich.
Dzieciństwo:
Urodzony w Salzburgu, jako siódme dziecko Leopolda Mozarta oraz Anny Marii. Miał starszą o pięć lat siostrę Marię Annę nazywaną Nannerl, która także przejawiała uzdolnienia muzyczne. Razem z nią, kiedy miała 11 lat, mały Wolfgang grywał duety klawesynowe na zasłoniętej jedwabistym materiałem klawiaturze. Ojciec – Leopold Mozart – woził ich po całej Europie, przez co Wolfgang zaczął chorować. W roku 1761 skomponował swój pierwszy utwór – Menuet i Trio KV 1. Pozostała piątka rodzeństwa zmarła w wieku niemowlęcym. W wieku trzech lat Wolfgang, słysząc grę siostry na klawesynie, zabawiał się wyszukiwaniem tercji na tym instrumencie (jak wspomina później jego siostra). Od piątego roku życia uczył się gry na klawesynie pod kierunkiem swojego ojca.
Twórczość:
Mimo iż Mozart żył niecałe 36 lat, zdążył pozostawić po sobie kilkaset skrzących się dowcipem i wyróżniających słynną mozartowską lekkością oraz melodyjnością utworów. Ponad 50 symfonii, kilkadziesiąt koncertów fortepianowych, skrzypcowych, fletowych i na inne instrumenty solowe z towarzyszeniem orkiestry, blisko 20 mszy (a także słynne, acz niedokończone przez niego „Requiem”) oraz inne utwory muzyki kościelnej, 13 oper, które do dnia dzisiejszego znajdują się w repertuarze wszystkich teatrów operowych świata (zwłaszcza takie arcydzieła, jak „Uprowadzenie z seraju”, „Wesele Figara”, „Don Giovanni”, „Czarodziejski flet”, „Cosí fan tutte” czy też mniej znana u nas jego pierwsza większa opera „Idomeneo, król Krety”). Mozart napisał również wiele utworów kameralnych, solowych. Jest także pierwszym wielkim twórcą wśród zawodowych kompozytorów piszących muzykę rozrywkową (tańce, divertimenta, serenady na czele z „Eine kleine Nachtmusik (KV 525)”).
Dzieci:
- Reimund Leopold Mozart (ur. 27 czerwca 1783 w Wiedniu, zm. 19 sierpnia 1783 w Wiedniu )
- Carl Thomas Mozart (ur. 21 września 1784 w Wiedniu, zm. 31 października 1858 w Mediolanie)
- Johann Thomas Leopold Mozart (ur. 18 października 1786 w Wiedniu, zm. 15 listopada 1786 w Wiedniu)
- Theresia Maria Anna Mozart (ur. 27 grudnia 1787 w Wiedniu, zm. 29 czerwca 1788 w Wiedniu)
- Anna Maria Mozart (ur. zm. 16 listopada 1789 w Wiedniu)
- Franz Xaver Wolfgang Mozart (ur. 26 lipca 1791 w Wiedniu, zm. 19 lipca 1844 w Karlsbadzie)
Z szóstki dzieci, które przyszły na świat w trakcie 9-letniego małżeństwa Wolfganga i Konstancji (1782-91), dzieciństwo przeżyli tylko dwaj synowie. Żaden z nich nie ożenił się i nie pozostawił potomstwa. Ród Wolfganga Amadeusza Mozarta w linii prostej wymarł w połowie XIX w.
Kilka utworów:
Eine kleine Nachtmusik
Marsz Turecki
sobota, 4 maja 2013
Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 10
Hejo :) Na dzień dobry nowy rozdział! Podoba się? Zostaw komentarz ;)
Pentliczka xD
Rozdział XIII
Ślepy zaułek i
przedwczesne szczęście…
- No i
kolejny do kolekcji! Czemu my tak łatwo ich tracimy – burzył się Patryk.
- Nie
martw się! Trzeba iść dalej – pocieszała go Patrycja.
- Nie
wiem czy jest sens! Nie wiadomo, po co my się tak staramy i nie wiadomo czy ich
odzyskamy – pieklił się bezsilnie Patryk.
- Znajdziemy ich – pocieszała go
Patrycja. Sama zadawała sobie te pytania, ale starała się myśleć pozytywnie.
-
Dobra! Idziemy, bo szkoda czasu – mruknął Patryk, po czym ruszył do nowo
otwartego pokoju. Pati ruszyła za nim.
- Nie
wieżę! To ślepy zaułek! – powiedział bezsilnie Patryk.
- Na
pewno nie! Musi być jakieś wyjście! – mówiła oniemiała Pati. Oboje rozejrzeli
się po pomieszczeniu. Nagle!
-
Patrz! To jakiś symbol! – krzyknęła jak oparzona Patrycja.
- To
mi wygląda jak krzyż Ankh, ale nie jestem pewien – wreszcie Patryk zmienił
wyraz twarzy na bardziej zainteresowany.
- Nie
mamy takiego – uświadomiła sobie Pati. Po paru minutach namysłu stwierdzili, że
nie ma sensu rozważać nad znakiem, którego i tak nie mogą rozszyfrować. Udali
się do swoich domów.
W podziemiach…
-
Widzę, że się wam udało – powiedziała Maat.
-
Tak! Teraz powiedz nam o najłaskawsza jak się stąd wydostać – powiedziała zdyszana
Julia.
-
Musicie wyjść po tam tych schodach do góry – oznajmiła Sheut jednocześnie wskazując
na kręcone schody. Były wielkości pięciu dziesięciopiętrowych bloków
mieszkalnych i miały chyba z milion stopni!
- My?
Tam na górę? – pytał przełykając ślinę Erwin. Nagle rozległ się dźwięk SMS’a w
kieszeni Erwina.
-
Miałeś komórkę! Przez ten cały czas! – burzyła się Julia.
-
Zapomniałem o niej! – usprawiedliwiał się chłopak. – Teraz nie pora na kłótnię!
Musimy ruszać – dodał, po czym pożegnali się z Maat i Sheut i ruszyli w stronę
schodów. Zaczęli wyczerpującą wędrówkę aż na sam szczyt. W połowie drogi
zatrzymali się na przerwę. Usiedli na schodkach i zaczęli rozmawiać.
- Dobra,
a jak ty się tu znalazłeś? – pytała zaciekawiona Julia.
- Całą
trójką byliśmy w nowym pomieszczeniu. Położyłem dwa artefakty na dłoniach, po
czym Patryk i Patrycja zaczęli do mnie krzyczeć żebym się nie ruszał, ale jak
to ja. Ruszyłem się i spadłem. Reszty nie pamiętam – skończył Erwin.
-
Jakie artefakty? – pytała zaciekawiona Julia.
-
Wszystkiego dowiesz się na górze – powiedział tajemniczo chłopak.
-
Właśnie! Ruszajmy! – zarządziła Julia, po czym udali się w dalszą drogę. Na
samej górze był ledwo widoczny zarys drzwi. W miejscu gdzie powinna być klamka
widniał symbol księżyca.
- Masz mój naszyjnik? – zapytała Julia.
- Tak.
- To
otwieraj! – warknęła Jula. Po przyłożeniu naszyjnika drzwi otworzyły się.
Znaleźli się w tajemniczej komnacie. Przejście się zamknęło.
-
Erwin! – krzyknęła Julia. – Wydostaliśmy się! – wołała uradowana.
- Tak!
Udało nam się! – cieszył się Erwin.
-
Zaraz biegnę do Patryka! Musi to wiedzieć! – cieszyła się Julia. Nagle uśmiech
znikł z jej twarzy. Zrobiła się blada i w mgnieniu oka padła w bezruchu na
zimną, betonową podłogę. Straciła przytomność!
-
Julia! Julia! Co się stało! – Erwin przy kucnął obok niej. Nie wiedział, co się
dzieje. Zaraz po tym sam leżał obok niej blady jak papier. Było pusto. Dookoła
nich tylko betonowa podłoga i ściany oraz cisza, która panowała pod całą
katedrą.
Zmiany - na lepsze czy gorsze?
Uznałam, że pora coś zmienić! Doszły trzy nowe rzeczy! Oto one:
- nowy wygląd - coś typu zielono mi xD
- nowe kategorie - uznałam, że trochę trzeba pozmieniać, bo w końcu kończą mi się tematy ;/
- nowa muzyka - trochę żywszych rytmów :3
To chyba na tyle :3 Zaraz końska notka *,*
Pentliczka xD
czwartek, 2 maja 2013
Info od autora :D
Dziś trochę nie typowa notka ;) Postanowiłam, że opowiadanie będzie pojawiać się raz lub dwa na dwa tygodnie :) Dzięki za przeczytanie notki - Pentlczka xD
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)








.jpg)
.png)

.jpg)
.jpg)

