niedziela, 31 marca 2013

Życzenia :*


Zajączka pięknego,
dyngusa mokrego,
miłości wiecznej,
drogi tylko mlecznej.
Świąt w szczęście owocnych
życzy Twój kurczaczek Wielkanocny.

No może nie kurczaczek, ale na pewno...
Pentliczka xD

sobota, 30 marca 2013

Już wkrótce będzie moja *.*

Hej ;) Ostatnio przeglądałam sobie allegro i trafiłam na tą śliczną lalkę *.* Już mam ją zamówioną i tylko czekać aż przyjdzie :D Co o niej sądzicie?
 Pentliczka xD

piątek, 29 marca 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 5

No to uznałam, że dziś zrobię wam duży smaczek na dalsze rozdziały opowiadania. Kolejne dwa rozdziały w niedziele + niespodzianka♥ To będzie prezent z okazji świąt ;) Do tego fragmentu polecam BSO - "Requiem for a Dream" tworzy się naprawdę realistyczny klimat, dlatego dodaje ją do playlisty (nr 12) ;) Miłego czytania i komentowania ;D

Pentliczka xD

Rozdział VIII
Gdzie dzwony biją, tam tajemnice zaczynają ożywać…


             - Co ty tam tak długo robiłaś? – zapytała Pati.
             - Miałam krótką rozmowę z Sheut – powiedziała Julia.
             - A ty Erwin też na dość długo zniknąłeś – zwróciła się do Erwina Patrycja.
             - Ja miałem podobną sytuację jak Julia – oznajmił Erwin.
             - Iretsim? – zapytała Jula.
             - Iretsim – odpowiedzieli zdecydowanie. Po lekcjach cała grupa spotkała się przy katedrze.
             - Czyli o co dokładnie chodzi? – zapytał Erwin.
             - Musimy wejść na dzwonnice i się tam rozejrzeć – wyjaśnił Patryk. Po chwili weszli na dzwonnice. Panował tam lekki mrok. Było dużo kurzu i pajęczyn.
             - Ale tu strasznie – stwierdziła Pati.
             - Hej! Zobaczcie! Tu coś jest – wykrzyknął jak poparzony Erwin.
             - Nie krzycz tak! Jesteśmy obok – oznajmił mu Patryk.
             - Hmmm… Tym razem jest to po prostu zagadka. Zrób zdjęcie! Będziemy mogli się nad tym zastanowić w domu – powiedziała Julia. - Tu pisze: „ Potomkowie muszą wykonać zadanie. Maat i Thot nie bezpodstawnie ich wybierają! Użyjcie swych zdolności, by w podziemiach znaleźć rozwiązanie – nie zagadkę. Potomni muszą sami znaleźć klucz do rozwiązania – natomiast na zwykłych śmiertelnikach smutny los czeka” – wyrecytowała Julia.
              - Myślisz, że to nas dotyczy? – zapytał przestraszony Erwin.
              - Zdaje się, że tak, a skoro potomkowie, czyli my, to musimy wybrać się tam sami. Nie możemy narażać reszty – powiedziała równie przerażona Julia.
              - Nie zgadzam się! Co jak coś ci się stanie? Jak zjawa się myliła? – zaprotestował Patryk.
              - Musisz się z tym pogodzić – powiedziała Julia i pocałowała chłopaka.
              - I tak się nie zgadzam – powiedział nadal uparty Patryk.
              - Musisz – powiedziała zdecydowanie ze łzami w oczach.
              - Też się nie zgadzam! Jesteś pierwszą osobą, którą polubiłam – zaprotestowała Pati.
              - Musicie – powiedział ze strachem Erwin. Po wielu debatach wszyscy zeszli z dzwonnicy i udali się do domów.
              - Wiesz, na co się decydujesz? – zapytał w domu Patryk.
              - Wiem. Nie wiem, co czyha w tych podziemiach, ale jestem pewna swoich decyzji – powiedziała Julia.
              - Jula – przerwał im Dawid.
              - Co chcesz? – zapytała z niechęcią Julia.
              - Umiesz podrobić podpis mamy? – zapytał Dawid.
              - Nie. Po co mi ta umiejętność? Powiedz lepiej, co zbroiłeś? – zapytała Julia.
              - Nie ważne – rzucił Dawid, po czym wybiegł z pokoju.
              - Jutro ciężki dzień – oznajmiła Julia.
              - Chyba pora już na mnie – powiedział Patryk. – Musisz się wyspać – dodał chłopak i ucałował dziewczynę w czoło, po czym wyszedł.
              - Sheut – powiedziała błagalnie dziewczyna. – Boję się. Co mam robić – zapytała Julia.
              - Podejmujesz dobrą decyzję. Tylko uważaj na ruchome kamienie – ostrzegła ją zjawa.
              - Jakie kamienie? – zapytała Jula, lecz nie uzyskała odpowiedzi. Następnego dnia w szkole dzień minął spokojnie. Po południu miała przyjść czarna godzina dla Iretsim.
              - Schodzimy! – rozkazała Julia trzymając Erwina za rękę. – Jesteś gotowy? – zapytała.
              - Tak – powiedział ze strachem Erwin.
              - Ja też – powiedziała Julia.
              - Nie zgadzam się! Zostajecie – powiedział zrozpaczony Patryk.
              - Przepraszam. Musimy – powiedziała ze łzami w oczach Julia.    Po tych słowach drzwi rozdzielił parę.
              - Jest tylko jedna droga – powiedziała Julia.
              - Tak – powiedział przerażony Erwin. Po przeprawie przez wszystkie korytarze dotarli do tajemniczych korytarzy za bursztynowym drzewem.
              - Wchodzimy – rozkazała ze strachem Julia, po czym tam weszli. W nie wielkiej komnacie panował mrok. Słychać było skrzypienie starego drewna. Czuć było zimno marmuru i pod nogami zimno kamieni.
              - To te kamienie! Sheut mnie ostrzegała przed nimi – powiedziała Jula.
              - Ok. Nic nie widać, ale powoli chodźmy. Chwila! Widzisz to co ja jak kamienie się świecą? – zapytał przestraszony Erwin.
              - Tak. To jest chyba te nasze zdolności. Chodźmy po nich – powiedziała Julia.
              - Ale wiesz, że jak staniemy na tym drewnie to spadniemy gdzieś bardzo daleko – powiedział Erwin.
              - Wiem, ale to nasze zadanie. Musimy je wykonać - powiedziała z powagą Julia.
              - Skoro ty jesteś pewna to zdam się na ciebie – powiedział Erwin. Julia postawiła nogę na jednym z kamieni, potem drugim, a Erwin w ślad za nią, gdy nagle kamień się odsunął, Julia straciła równowagę i… spadła w dół. Erwin nie zdążył jej złapać. Upadła na sam dół. Przerażenie to słabe odczucie, co do odczuć Erwina. Chłopak wrócił do punkt wyjścia, czyli stabilnego podłoża. Nagle z usłyszał dźwięk, najprawdopodobniej wydobywający się z jakiegoś głośnika, było ciemno, więc chłopak nie wiedział dokładnie skąd. Tylko słyszał: „Straciłeś kompana, wielka szkoda. Kontynuuj podróż w czasie krótkim, bo inaczej skarb wielki utracisz, wraz ze swym kompanem”. Chłopak uciekł jak najszybciej z korytarzy i zastanawiał się nad ostatnim zdaniem – „Kontynuuj podróż w czasie krótkim, bo inaczej skarb wielki utracisz, wraz ze swym kompanem”.
             - Skoro Julia upadła i najprawdopodobniej nie żyje to jak mogę ją odzyskać? – zapytał się sam siebie chłopak. Uzyskał jednak odpowiedź.
             - Odzyskasz ją.  Jeszcze się spotkacie – powiedziała Sheut, po czym znikła. Chłopak dotarł do wyjścia.

Laleczka z porcelany...

Witam :) Dziś temat, którym ostatnio żyję ;) Otóż od jakiegoś czasu zaczęłam interesować się laleczkami z porcelany. Fascynuje mnie ich wygląd, dokładność szczegółów i piękno zamknięte w zabawce.  Mają też jeden minus - trochę mnie przerażają ;/  Są przepiękne :* Przypominam też o konkursie. Zapisy trwają do poniedziałku (1.04.2013) i od tego dnia zacznę sprawdzać blogi wg mojego własnego kryterium.
 Pentliczka xD

                                           

czwartek, 28 marca 2013

1000♥

Heyka ;) Ja dziś wchodzę na bloga, a na liczniku 1000! No więc, skoro jest nas tyle, to co byście chcieli w nagrodę?
                                                                    Pentliczka xD

środa, 27 marca 2013

Konkurs :*

Uwaga! Ogłaszam konkurs :) Na najlepszego bloga :D Pod tym postem możecie pisać adresy do swoich blogów i tym samym je zgłaszać :)

Nagrody:
1 miejsce - 30 komentarzy + dyplom + dedyk + NIESPODZIANKA!!!!!!!!!!!!!!!!!
2 miejsce - 20 komentarzy + dyplom + dedyk
3 miejsce - 18 komentarzy + dyplom
4 miejsce - 10 komentarzy + dyplom
5 i poniżej miejsce - 2 komentarze + dyplom

Zapraszam do wzięcia udziału :)



Pentliczka xD

wtorek, 26 marca 2013

Super bloog♥

Serdecznie i baardzo gorąco polecam:
www.pi-sanie.blogspot.com ;)
Jest tam bardzo ciekawie :)

Zapraszam również na:
www.krolowa-pellorii.blogspot.com

Oba blogi są bardzo ciekawe ;)
   Pentliczka xD



poniedziałek, 25 marca 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 4

Oto kolejna część opowiadania ;) Kolejne w piątek ;)
                                                                                                                            Pentliczka xD

Rozdział VI
Dyskoteka i strachy na wieży…

 Następnego dnia, po wielu lekcjach wojny pomiędzy Gabrielą, a Patrycją nadeszła dyskoteka. W domu Julii dziewczyny szykują się na dyskotekę.
    - Jak wyglądam? – spytała się Julia.
    - Wow! Wspaniale! Dziewczyno, parkiet jest twój - odpowiedziała Patrycja.
    - Ty też cudnie wyglądasz – pochwaliła Julia.
    - Dobra, idziemy, bo się spóźnimy – oświadczyła Pati. Na dyskotece wszyscy się dobrze bawili. Do czasu. Gdy Gabi z bandą wkroczyła na sale, nastała jedno minutowa cisza.
     - Wiem, że wyglądam bosko! Puśćcie jakąś szybką muzykę – rozkazała Gabriela.
     -Julia! Choć! Czas już! Pamiętasz? – poganiał ją Patryk.
     - Tak wiem. Chodźmy nim ta wiedźma się do kogoś przylepi – powiedziała zła Julia. Po długiej i wyczerpującej drodze do galerii, jechali, bo wiem tłocznym autobusem, dotarli na miejsce. Szybko pokonali schody i znaleźli się na szczycie wieży.
      - Patrzcie! Znak księżyca! – nagle krzyknęła Patrycja. Symbol mieścił się w cegłówce, na samej górze wąskiego podłużnego okienka.
      - Faktycznie! Zobaczę czy się wysuwa czy coś w tym rodzaju – zasugerowała Julia, lecz nie czekała na odpowiedź. Ciągnęła, pchała, siłowała się, uderzała dłonią. Nic z tego nie wyszło. Cegłówka ani drgnęła.
       - Może to tylko wskazówka – powiedział Patryk.
       - Nie sądzę. Chwila… - i tu Julia nie dokończyła. Zdjęła z szyi naszyjnik i przyłożyła go do symbolu. Wszystko zajaśniało. Cegłówka wysunęła się jak zaczarowana.
       - Czy to jest normalne? – zapytała przestraszona i zszokowana Pati.
       - Dla nas? Tak! Takie rzeczy są na porządku dziennym – wyjaśnił Patryk. W tym samym czasie Julia przeszukiwała dłonią szufladkę.
       - Gaduły! Cisza! Coś wyczułam – przerwała im Jula.
       - To wyciągaj, na co czekasz – odpowiedział zaciekawiony Patryk. Julia wyciągnęła małe okrągłe pudełeczko. Na pokrywce był śliczny bursztynowy kwiat z diamentowym środkiem.
        - Jakie piękne! Otwieraj! – rozkazała Juli Patrycja.
        - No już… - odpowiedziała olśniona pięknem pudełeczka Julia. W tym samym czasie Patryk jeszcze raz badał tajemniczą szufladkę.
         - To jest wisiorek – powiedziała Julia.
         - Jest piękny – przytaknęła zdziwiona Patrycja.
         - On musi być związany z tą tajemnicą. Jest w kształcie słońca i z podobnego tworzywa, co mój księżyc – powiedziała stanowczo Julia.
          - Ha! Mam coś jeszcze – nagle odezwał się Patryk, po czym wyciągnął z cegły papierek zwinięty w rulonik.
           - Co tam pisze? – ciekawiły się dziewczyny.
           - Nic nie pisze. To mapa – poprawił ich chłopak. – Wskazuje na… mury miasta – powiedział Patryk.
            - Jutro po szkole się za to weźmiemy, a teraz wracajmy na dyskotekę – stwierdziła Julia.
            - Chwila! Nikt stąd nie wyjdzie! – rozległ się dziwny głos na wieży.
            - Co to jest – zapytała Julia.
            - Nie wiem, ale nie brzmi zbyt przyjaźnie- powiedział Patryk, który szybko objął Julię. Z za okienka wyszła zjawa. Czarna kobieta z dziwnie przyjaznym wyglądem twarzy.
            - Czego chcesz? – zapytał się Patryk.
            - Zapłaty! Oddajcie mi to, czego szukam, a zwrócę wam wolność – zażądała zjawa.
            - Czego szukasz? – zapytała Patrycja.
         - Szukam potomka Maat. Tego, który odkryje tajemnicę – powiedziała z dumą zjawa.
         - Maat… Maat… Już wiem! To Egipska bogini praw porządku, harmonii i sprawiedliwości w kosmosie i społeczeństwie – wyjaśnił Patryk.
         - Potomek zaprowadzi ład i dokona wielkich rzeczy – wyjaśniła zjawa. –To ty złociutka – nagle zwróciła się do Julii.
         - Ja? – wyjąkała Julia.
         - Czuję dobrą energię od ciebie. Ja to po prostu wiem! Jeszcze się spotkamy – powiedziała zjawa, po czym znikła.
         - Idziemy stąd, bo jeszcze coś się wydarzy – oświadczyła Julia, po czym cała trójka opuściła galerię handlową. Następnego dnia wszystko zdawało się być normalnie. No może wszystko z wyjątkiem pewnego zdarzenia, które miało wpływ na całą sprawę.
          - To jest nowy uczeń – Erwin – oznajmiła pani Wertkowska. Przyjechał z Bogdańca. Przyjmijcie go ciepło – oświadczyła nauczycielka, po czym dodała – usiądziesz przed Julią i Patrycją w drugiej ławce, na razie sam.
           - Hej dziewczyny. Co tam? – zapytał Erwin.
           - Czuję to – oznajmiła jak w transie Julia.
           - Ale co? – zapytali razem Erwin i Pati.
           - Blask – ciągnęła dalej Jula.
           - Jaki blask? – zapytał wręcz przestraszony chłopak. Niestety, nie uzyskał odpowiedzi. Zadzwonił dzwonek, a Julia wraz z nim sztywno wyszła z klasy.

          




 

                                                     




















Rozdział VII
Potomkowie i ich przeznaczenia

              - Jaki blask – zaczęła bez przywitania Patrycja.
              - Co? Jaki blask – zdziwiła się Julia.
              - Na lekcji. Pamiętasz? Mówiłaś jak jakaś opętana… chwila - olśniło Pati. – Nie mów mi, że to jest związane z tym wszystkim – powiedziała przestraszona dziewczyna.
              - Nie wiem, ale to możliwe – odpowiedziała Jula.
              - To co? Dziś przy murze po lekcjach? – zapytała Patrycja.
              - Ok, ale weź latarkę – powiedziała Julia.
              - Zgoda. Wiesz, że zawsze mam ją przy sobie – potwierdziła Pati. Po skończonych lekcjach cała trójka spotkała się przy murze.
              - Jakie to stare – dziwiła się Patrycja.
              - To ma ponad 500 lat – oświadczył Patryk.
              - Zobaczcie! Mój naszyjnik! Znowu ciągnie do... tego otworu – powiedziała przerażona Julia.
               - Ale od niego dzieli nas tylko płot – odpowiedział Patryk.
               - Kryjcie mnie – szepnęła Julia do reszty.
               - Co ty robisz?! Chcesz, żebyśmy wpadli? – zapytał lekko zezłoszczony i zdenerwowany Patryk.
                - Trudno – parsknęła Julia przeskakując nad płotem.
                - Co tu robicie? – nagle przerwał im Erwin.
                - Ehm… no… - Patryk i Patrycja zaczęli się jąkać.
                - Znalazłam! To kolejna wskazówka – krzyknęła niczego nie świadoma Julia.
                - Jaka wskazówka? O co tu chodzi? – zapytał podejrzliwie Erwin.
                - Daj nam sekundę – powiedziała Julia po powrocie na chodnik.
                - Słuchajcie. On nie da nam spokoju. Musimy mu powiedzieć – uznała Jula. Patryk i Patrycja przyznali jej rację.
                - Słuchaj Erwin. Potrafisz dochować tajemnicy? – zapytała Julia.
                - Tak. Raczej nikt się w tej sprawie na mnie nie skarżył – powiedział chłopak.
                - Widzisz trudno jest mi to wytłumaczyć. Chodź ze mną to ci pokażę – powiedziała dziewczyna, po czym cała czwórka zeszła do tajemniczych tuneli pod katedrą.
                 - Co to jest?! I ta twoja dziwna mowa była z tym związana? – zapytał się przestraszony Erwin.
                 - Chyba. Wielu rzeczy sama nie rozumiem, ale … - tu nie skończyła gdyż zza jednej ze ścian wyłoniła się tajemnicza zjawa.
                 - Brawo. Jestem pod wrażeniem, w jakim tempie wykonujesz swoje zadanie. Ale jest coś jeszcze. To ja mówiłam wtedy za ciebie, tam w klasie – wyjaśniła zjawa.
                 -  O jaki blask chodziło? – zapytała się Julia.
                 - Ten chłopak też jest potomkiem, ale nie tego samego boga. Jest potomkiem Thot’a – wyjaśniła zjawa.
                  - Thot… coś mi mówi ta nazwa – zamyślił się Erwin.
                  - To egipski bóg  Księżyca, patron mądrości, mąż bogini Maat. Uważano go za wynalazcę egipskiego pisma - hieroglifów, kalendarza, a także arytmetyki, geometrii, muzyki, liczby i rysunków. Znany jest także, jako lekarz i mag zarówno bogów, jak i ludzi (żywych i umarłych) – wyjaśnił Patryk.
                   - Zgadza się – potwierdziła z uśmiechem zjawa.
                   - Czy mogę wiedzieć jak się nazywasz? – zapytał Patryk.
                   - Jesteś odważny. Zwą mnie Sheut – odpowiedział zjawa.
                   - Co to znaczy? – zapytał się Erwin.
                   - To cień osoby, który zawsze jest obecny. Wierzono, że człowiek nie może istnieć bez cienia, tak samo jak cień nie może istnieć bez rzucającej go osoby – wyjaśnił Patryk.
                   - Aaaa – zrozumiał Erwin. Po powrocie do domu, Julia rozwinęła zagadkę, którą w pośpiechu zwinęła i schowała do kieszeni.
                    - „Szukaj tam gdzie o konkretnej godzinie ON dzwoni”. Co to znaczy? – zastanawiała się Julia. – No jasne! To dzwon! Trzeba szukać w dzwonnicy – powiedziała olśniona Julia. Następnego dnia wszystko się zmieniło, choć dla kogoś z zewnątrz wszystko było normalnie.
                    - Myślałam nad nazwą dla naszej grupy. Co wy na to – powiedziała uradowana Patrycja.
                    - I co wymyśliłaś? – zapytała Julia
                    -Iretsim - powiedziała Patrycja.
                    - Czyli – zapytał Patryk.
                    -Misteri, tyle, że czytane od tyłu – oświadczyła.
                    - A to. Co znaczy? – zapytał zdezorientowany Erwin.
                    - Tajemnica w języku malajskim – powiedziała Patrycja.
                    - Czas… - rozległ się cichy szept.
                    - To pewnie Sheut – powiedziała Julia, po czym poszła do toalety.
                    - Sheut. Pomóż. Co mam robić – zaczęła mówić Julia.
                    - Słuchaj swojego serca ty, jako potomek Maat musisz pilnować ładu i odnaleźć skarby świata – tego jak i boskiego – po czym szept ustał. W tym samym czasie w toalecie męskiej.
                    - Sheut. Pomóż. Co mam robić – powiedział Erwin.
                    - Ty? Ty musisz pomagać potomkowi Maat, czyli Julii. Musisz jej pomóc odkrywać skarby świata tego i boskiego- po tych słowach znikła. Zadzwonił dzwonek na lekcje.


       
    

środa, 20 marca 2013

Witam :3

Już wróciłam! Trochę wcześniej, ale jestem x3 Co byście chcieli oprócz opowiadania? (chodzi o tematykę)
                                                                                       Pentliczka xD
Jestem kim jestem i jestem z tego dumna!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 17 marca 2013

Dajcie mi czas :)

Wiem, że to zabrzmi jakbym opuszczała bloga, ale tak nie jest :) Nie będę jakiś czas pisać na blogu - dokładnie do piątku. Przyczyny prywatne. Za to wynagrodzę wam to czterema rozdziałami opowiadania :D Do zobaczenia w piątek :)
                                                                                                             Pentliczka xD

Na pocieszenie Song of the Caged Bird- Original-Lindsey Stirling



I obrazek - trochę smutny, ale to co ;)

sobota, 16 marca 2013

Królowa Nefertiti


Nefertiti , królowa, małżonka Amenhotepa IV Echnatona, być może faraon-koregentka następujących później faraonów.
Nefertiti żyła w XIV w. p.n.e. /1339-1325 p.n.e./
Nie jest potwierdzone jej pochodzenie ani nie wiadomo w jakich okolicznościach została żoną Echnatona.
Wraz z mężem Amenhotepem IV podjęli próbę wprowadzenia monoteizmu w boga Atona.
Amenhotep IV przyjął imię Echnatona - Blask Atona.
Te nowe prądy religijne i nietypowa dla egipcjanek uroda kobiety o długiej szyii wskazują że Nefertiti mogła nie być Egipcjanką lecz np. księżniczką hetycką.
Istnieje wiele hipotez na temat jej roli w małżeństwie z Echnatonem. Przypuszcza się że nie tylko zaispirowała wprowadzenie monoteizmu ale wobec upośledzenia i postępującej choroby męża, Nefertiti objęła tron jako współregent i przybrała imię Nefernefernuaton. Królowea Nefertiti u boku króla Echnatona wraz z córkami - to częsty obrazek odnajdywany na stelach i malowidłach amarneńskich. W uzupełnieniu z Atonem przedstawiali się jako trójca w której królowa odgrywała równorzędną rolę.

Popiersie Nefertiti odkryte w 1912 roku w Tell el-Amarna należy do najbardziej fascynujących dzieł sztuki starożytnego Egiptu i stało się ikoną starożytnego kanonu piękna. Popiersie królowej jest ozdobą kolekcji Muzeum Egispkiego w Berlinie Ägyptisches Museum und Papyrussammlung.

 Nefertiti      Nefertiti


XVIII dynastia władców Egiptu.

Nie wiem, czy będzie wam to potrzebne, ale dodaje :) Jakie to inspirujące ^^
Pentliczka xD

XVIII dynastia tebańska – dynastia władców starożytnego Egiptu panujących w Dolnym i Górnym Egipcie, w latach 1550-1292 p.n.e., rezydujących w Tebach.
Nowe Państwo Tebańskie - XVIII dynastia
WładcaLata panowania p.n.e.NomenPrenomenŻony/MężowieMiejsce pochówku
Ahmose1550-1525AhmoseNebpehtyreAhmes-NefertariDra Abu al-Naga
Amenhotep I1525-1504AmenhotepDżeserkareAhhotep IIMeritamonDra Abu al-Naga
Totmes I1504-1492DżehutimesAacheperkareAhmes, MutnofretDolina Królów
Totmes II1492-1479DżehutimesAacheperenreHatszepsut, IsetDolina Królów
Hatszepsut (królowa)1479-1458Chenemet Amon HatszepsutMaatkareTotmes IIDolina Królów
Totmes III1479/1458-1425Dżehutimes Nefer CheperuMencheperreNeferure, Hatszepsut II-MeritreDolina Królów
Amenhotep II1425-1397Amenhotep Heka JunuAacheperureAhmes-Meritamon, Tiaa, MutemujaDolina Królów
Totmes IV1397-1388DżehutimesMencheperureMutemujaDolina Królów
Amenhotep III1388-1351Amenhotep Heka UasetNebmaatreTeje, SitamonDolina Królów
Amenhotep IV/Echnaton1351-1334Amenhotep Neczer Heka Junu/Achen-AtonNefercheperure Uaen-ReNefertitiDolina Królów
Semenechkare1334-1333Smenchkare DżesercheperuAnchcheperureMeritatonDolina Królów
Tutanchaton/Tutanchamon1333-1323Tutanchamon Heka Junu SemaiNebcheperure Heka MaatAnchesenamonDolina Królów
Aj (Eje)1323-1319Iti Neczer AjChepercheperure Iri MaatDolina Królów
Horemheb1319-1292Horemheb Meri AmonDżesercheperureMutnodżmetDolina Królów


piątek, 15 marca 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 3


Dziś tylko jeden rozdział, ale wynagrodzę wam to jutro, albo w niedzielę trzema rozdziałami :)
                                                                                                                      Pentliczka xD


Rozdział V
Gra w klasy i afera o kawał lustra…

     - Co to ma być?!- oburzył się Patryk.
     - Myślę, że gra w klasy – odpowiedziała Julia.
     - I co jeszcze wymyślą?! – błagalnie wymamrotał chłopak.
     - Oj nie marudź! Lepiej popatrz w górę! – z wielkim przerażeniem powiedziała Julia. Na suficie była jedna, wielka, gęsta pajęczyna, po której pętał się wielki pająk, który zdaje się nie zawracał sobie głowy gośćmi.
     - Hmmm… Postawię, nogę na pierwszym polu. Zobaczymy, co się stanie – zaproponowała Julia. Lekko dotknęła pola, gdy nagle pająk opuścił się po pajęczynie wprost przed Julię.
      - Nie dam wam tak szybko tego przejść – wysyczał. – Czekałem 200 lat na śmiałka, który odważy się tu przyjść. Jeżeli chcecie zdobyć moje uznanie, musicie odgadnąć zagadkę. Co, ma piernik do wiatraka? – zapytał się pająk.
       - Hmmm… daj nam jeden dzień, to podamy ci odpowiedź – oznajmiła Julia.
       - Zgadzam się, ale macie dokładnie jeden dzień – pająk skończył mówić i wrócił do swojego gniazda.
       - Jeden dzień... – westchnęła Julia. Następnego dnia oboje z Patrykiem zastanawiali się, o co chodziło w tej zagadce. Nareszcie cisza ustała.
       - Wiem! Chodzi o mąkę! – wykrzyknęła w pewnym momencie Julia.
       - Czemu mąkę? – zapytał się zdezorientowany chłopak.
       - W wiatraku robi się mąkę, przynajmniej teoretycznie, a piernik robi się m.in. z mąki – wyjaśniła Julia.
       - Już rozumiem – Patryk wreszcie zrozumiał.
       - Hej! Julia, chodź na słówko – oznajmiła zadowolona Patrycja.
       - Zgoda – potwierdziła Jula. Na osobności dziewczyny zaczęły krótką, ale treściwą konwersacje.
       - Słyszałaś już najnowsze wieści? – zapytała na wstępie Pati.
       - Nie, ale mów, o co chodzi – powiedziała Julia.
       - Chodzi o to, że dojdzie nowy chłopak i to z Bogdańca – wyjaśniła rozweselona Pati.
       - Czemu się tak cieszysz? – zapytała Jula.
       - Cieszę się, dlatego, że może Gabi zawiesi na nim oko, wiesz, w sensie przenośnym – oznajmiła Patrycja.
       -Aha. Wiesz, muszę już iść, bo musimy z Patrykiem jeszcze coś omówić – powiedziała Julia.
        - Dobra. Do zobaczenia na lekcji języka polskiego – oznajmiła Pati, po czym obie poszły w swoją stronę.
        - Wiesz, może wtajemniczylibyśmy Pati? – zapytała Jula.
        - A znasz ją dobrze? – zapytał się podejrzliwie Patryk.
        - No tak. Każda osoba się przyda – powiedziała Julia.
        - Skoro tak chcesz… - przytaknął Patryk. W tym momencie dziewczyna go przytuliła, po czym jak na życzenie zadzwonił dzwonek. Wszyscy poszli do klas.
        - Jak on się w ogóle nazywa? – zapytała Jula.
        - Chyba Erwin…, ale nie jestem pewna – zawahała się Pati.
        - Trochę dziwne imię – zauważyła Julia.
        - No, ale cóż. Zobaczymy, jaki się okaże – powiedziała z uprzedzeniem Patrycja. Po lekcji obie poszły do toalety. Nagle…
        - Co wy tu robicie?! – naskoczyła na nich Gabriela.
        - Zwiedzamy! To nie jest twoja własność – odgryzła się Patrycja.
      - Ha ha może i moja, skąd wiesz – odsyczała Gabi.
      - A co zrobisz jak przejrzę się w lustrze? – zapytała się sarkastycznie Patrycja.
      - Uważaj, bo to się źle skończy – ostrzegła ją wściekła blondynka.
      - Już się boję – odwarczała Patrycja i spojrzała w lustro.
      - O ty! Wiesz co zrobiłaś?! Ty pokrako! – wściekła się jeszcze mocniej Gabi.
      - Co mi zrobisz wiedźmo?- zapytała z sarkazmem Pati.
      - A to, że żaden chłopak się za tobą nie obejrzy. Jestem tego pewna – zagroziła jej Gabriela. W odpowiedź, Pati rzuciła, by się na nią z pięściami, lecz przeszkodziła jej w tym Julia.
       - Ej! Dziewczyny! I ta cała kłótnia o kawałek lustra! Dajcie spokój – próbowała je uspokoić Julia. Jej słowa nie pomogły. Zmusiły ją do tego, że zabrała wściekłą Patrycję z łazienki. Wieczorem, Julia zabrała Patrycję do katedry.
        -Po co tu przyszłyśmy? – zapytała Pati.
        - Chcę ci coś pokazać – powiedziała z uśmiechem Jula. W tej właśnie chwili pokazała jej ukryte przejście i wszystkie korytarze. Po dość długim marszu i zdziwieniu Patrycji, dziewczyny doszły do pająka i stojącego przy nim Patryka.
        - Ty o tym wiedziałeś? – spytała się jeszcze zdziwiona Pati.
        - Od samego początku – z uśmiechem powiedział Patryk.
        - To znacie odpowiedź czy nie? – wtrącił się Pająk.
        - Znamy. Odpowiedź to mąka – powiedział z odwagą Julia.
        - Dobrze! Nie spodziewałem się tego! Możecie iść. Tylko pamiętajcie, że musicie grać jak w klasy, bo inaczej stanie się coś złego – ostrzegł ich pająk, po czym znów wrócił do swojego legowiska, gdzie miał spoczywać do następnego nieproszonego gościa.
          - W następnym pomieszczeniu znaleźli wielkie drzewo, lecz zamiast liści miało kamienie bursztynu.
           - Ale to piękne – powiedziały dziewczyny jednocześnie.
           - Ach te baby – mruknął pod nosem Patryk.
           - Tu jest coś napisane! Patryk! Masz notes? – zapytała w pośpiechu Julia.
           - Mam – potwierdził chłopak.
           - Notuj! – rozkazała Julia. – „Żeby skarb znaleźć ni jaki, na wieży szukać należy, tam gdzie krew potokami się lała. Nie ta ludzka, lecz zwierzęca. Ach te piękne maki czerwone” – wyrecytowała Julia.
            - Gdzie to jest? Myślę, że chodzi o jakąś rzeźnię, ale nie jestem pewna. Czy tu w Gorzowie jest rzeźnia? – zapytał się Patryk  Patrycji.
             - Nie, ale była. Stara, wyburzyli ją, ale został wieża, i to chyba o nią właśnie chodzi – powiedziała Patrycja.
             - Co tam teraz jest?- spytała się Julia.
             - Galeria handlowa Askana – powiedziała Patrycja.
             - To jutro się tam wybierzemy. Psuje wam o godz. 20? – zapytała Julia.
             - Ale jutro jest dyskoteka! I co?! Będziemy tam tylko dwie godziny? –odparła niezadowolona i oburzona Patrycja.
             - Trudno. Trzeba się poświęcić – powiedział Patryk.
              

czwartek, 14 marca 2013

Bogowie Egiptu ...

Dzisiaj miałam wstawić kolejną część opowiadania, ale nie mam czasu tego dokańczać. Postaram się wstawić to jak najszybciej, ale póki nie mogę będzie coś o Egipcie♥
                                                                                                               Pentliczka xD

Bogowie Egiptu:

1. Atum – (uważany za Re – Atum) bóg zachodzącego słońca, Re - pan wszechświata, nieba, bóg słońca
2. Szu - bogini powietrza. 
3. Tefnut - bogini wilgoci. 
4. Geb - bóg będący uosobieniem ziemi. 
5. Nut - bogini będąca uosobieniem sklepienia niebieskiego. 
6. Seth - bóg pustyni, adwersarz Ozyrysa. 
7. Amon - władca burz i piorunów (wrogi Horusowi).
8. Neftyd - żona Setha, siostra Ozyrysa. 
9. Ozyrys i Izyda( ich synem był Horus) Izyda - lokalna bogini miłości, nieba, magii i czarów, Ozyrys – bóg płodnej natury i bóg świata zmarłych.
W teologicznym systemie kapłanów z Hermopolis występują cztery pary bogów: 
1. Num i Naumet - uosobienie ( personifikacja) oceanu. 
2. Huh i Hauhet - uosobienie wody i ruchu. 
3. Kuk i Kauket - uosobienie ciemności panującej w pierwotnej przestrzeni. 
4. Nat i Niau lub Amon i Amaunet. 
Tak, więc Egipcjanie wierzyli w wielu bogów. Taką religię nazywamy religią politeistyczną. 

Inni bogowie:
Anubis - bóg zmarłych, strażnik cmentarzy, patron mumifikacji 
Aton - bóstwo słońca 
Bastet - bogini miłości, płodności i domu 
Bes - bóstwo ogniska domowego 
Chepra - bóstwo popychające tarczę słoneczną 
Chnum - pradawny bóg górnego Nilu, stwórca ludzi, miał na kole garncarskim ulepić człowieka 
Chonsu - bóg Księżyca, syn Amona i Mut, razem tworzyli triadę bóstw
Geb - bóg ziemi, ojciec Ozyrysa 
Hathor - bogini nieba, miłości i radości
Horus – bóstwo Nieba i opiekun faraonów, syn Ozyrysa i Izydy 
Maat (Mayet) - bogini ładu, porządku, prawa i sprawiedliwości 
Min - bóstwo miasta Koptos, bóg urodzaju 
Montu - bóg wojny 
Nut (Neuht) - bogini nieba 
Ptah - bóg zmarłych 
Renenutet - bogini żniw i płodów
Sechmet - bogini wojny
Seszat - bogini pisma, opiekunka annałów królewskich 
Sobek - bóg wód 
Sokaris - bóstwo zachodniej nekropolii 
Taczenen - bóstwo wód praoceanu 
Toeris - bóstwo opiekuńcze kobiet rodzących dzieci 
Tot (Thot) - bóg Księżyca, władca czasu, bóstwo mądrości i nauki - wynalazca pisma (hieroglify), posłaniec bogów

                                                         
  

  

wtorek, 12 marca 2013

Kolejne rozdziały ;)

No to oczekiwane przez was kolejne dwa rozdziały :) Przepraszam was mocno, że tak późno, ale miałam szlaban na kompa,  a potem nie miałam weny twórczej xD Dobra, nie przynudzam już :) Miłego czytania :)
                                                                                                                       Pentliczka xD

   Rozdział III
Niezwykłe przejście…


Około dwunastej w nocy, oboje wymknęli się z mieszkań, po czym ruszyli w stronę katedry.
Drzwi były otwarte, a w kościele panowała pustka i mrok.
    - Droga wolna – powiedział Patryk.
    - Dobra! To było tutaj. Zobacz jest jeszcze nawet słabo widoczny kształt księżyca. Teraz powoli włożę naszyjnik – dziewczyna szepnęła chłopakowi plan, po czym zrobiła tak jak mówiła. Wisiorek otoczył krąg światła. Po chwili przed nimi otworzyło się wejście.
    - Patryk! Idziemy! Teraz, albo nigdy – rozkazująco zwróciła się do chłopaka.
    - Pójdę pierwszy – parsknął chłopak.
Schodzili w dół, po kamiennych, kręconych schodach. Co dziesięć schodków zapalała się latarnie – jak zaczarowane! Gdy stanęli już na samym dole zobaczyli korytarz, który oświetlały bardzo dobre, niemieckie lampki. Nagle usłyszeli zamykające się górne wejście.
     - Jak tu strasznie – Julia po tych słowach mocno przytuliła się do Patryka.
     - Damy rade – pocieszył ją chłopak. Szli bardzo długo prostym korytarzem, aż w końcu doszli do pierwszego pomieszczenia. Na środku stała wielka klepsydra, która powolnie odmierzała czas. Na górnej „pokrywie” było coś napisane.
     - Dziwne. Te napisy brzmią jak rymowanka – nagle oświeciło Julię.
     - Hmmm… masz przy sobie pamiętnik? – zapytał podejrzliwie Patryk.
     - Tak, ale, po co pytasz? – dziewczyna była zaskoczona pytaniem chłopaka.
     - Notuj, w razie W będziemy mogli zastanowić się nad nią w domu – rozkazał Patryk.
     - Czytaj na głos, a ja będę zapisywać – odpowiedział rozkazem Julia.
     - „Arm oder Reich, der Tod macht alle gleich“   to stare niemieckie przysłowie – oświadczył chłopak.
     - Z tego, co pamiętam znaczy: Bogaci czy biedni, przed Bogiem wszyscy są równi – przy-pomniała sobie Julia.
      - Co to może znaczyć?  Może to jest taka zagadka! No wiesz, taka jak w tych filmach – ucieszył się Patryk.
    -Nie ciesz się – powiedziała chłodno dziewczyna.
    - Czemu?! – oburzył się chłopak.
    - Najpierw trzeba ją rozwiązać – oznajmiła Julia. – Musimy wracać, bo będziemy mieć kłopoty.
    - Ale jak? Drzwi się zamknęły – zmartwił się chłopak.
    - Wejdziemy na górę i się przekonamy – powiedziała entuzjastycznie dziewczyna. Po pokonaniu schodów doszli do ściany. Okazało się, że tam również jest symbol księżyca z gwiazdą. Gdy wrócili do domu od razu poszli spać. Następnego dnia wszystko zdawało się być normalnie. Nadszedł pierwszy dzień w szkole.

W szkole…

  - Witam wszystkich. Dziś, za nim przejdziemy do tematu lekcji chciałabym przedstawić wam nowych uczniów – oznajmiła nauczycielka, pani Wertkowska. - Dobrze, to jest Julia, a to Patryk. Oboje są z Poznania. Przyjmijcie ich ciepło – dokończyła pani Wertkowska i usiadła za biurkiem.
   - Wydaje się być miła – stwierdził Patryk.
   - Zobaczymy. Na razie to wszystko jest poplątane i niezrozumiałe dla mnie – stwierdziła Julia.
   - Julia – przerwała zdecydowanym głosem nauczycielka. – Usiądziesz koło Patrycji w trzeciej ławce, a Patryk usiądzie Arturem w czwartej. Tylko nie gadać – powiedziała pani Wertkowska z uśmiechem i zaczęła tłumaczyć temat lekcji.
   - Hej – przywitała się Julia.
   - Hej – odparła z uśmiechem dziewczyna. – Mam na imię Patrycja, ale wszyscy mówią mi Pati, a ty? Masz jakąś ksywkę? – zapytała z ciekawością dziewczyna.
   - Nie mam. Wszyscy mówią na mnie Julia, bardzo rzadko używają Jula – oznajmiła z uśmiechem dziewczyna.
    - Jak chcesz mogę oprowadzić cię po szkole – zaproponowała Patrycja.
    - Dzięki. Z miłą chęcią – odparła z szerokim uśmiechem Julia. W tej właśnie chwili nauczycielka zadała im karty pracy i wszyscy –choć niektórzy na pozór- zabrali się za rozwiązywanie zadań. W tym samym momencie u Dawida w klasie.
    - No dzieci, za nim zajmiemy się poznawaniem nowych rzeczy, poznajmy Dawida – oznajmiła nauczycielka – pani Loke. – Usiądziesz z Sebastianem, może ty go trochę uspokoisz – powiedziała z nadzieją nauczycielka.
    - Siema! O co jej chodzi z tym uspokajaniem? – zapytał Dawid.
    - Siema! Widzę, że swój w klasie. To dobrze. Jestem według nauczycieli największym urwisem w całej szkole – oznajmił Sebastian.
    - No to trafił swój na swego. Już nie będziesz w tym sam – powiedział Dawid.
    - Druga ławka cisza – nagle odezwała się panie Loke. – Już żałuję tej decyzji – powiedziała po cichu.




























Rozdział IV
Zwykły dzień, niezwykła noc.


   W końcu nadeszła przerwa wyczekiwana przez wszystkich uczniów.
    - No to już ostatni punkt naszej „wycieczki” – oznajmiła przekonująco Patrycja. – To czarna strefa całej szkoły – powiedziała z udawanym przerażeniem Pati.
   - Toaleta?! – zdziwiła się Julia.
   - Tak. To tu przesiaduje Gabriela ze swoją bandą ślicznotek – oznajmiła dziewczyna.
   – Uważa się za lepsza i podrywa wszystkich przystojnych chłopaków – dokończyła Pati.
   Nagle uwagę dziewczyn przykuł plakat wiszący na holu głównym.
    - Dyskoteka?! No super! Znowu będzie akcja – zmartwiła się Patrycja.
    - Czemu? – spytała z przerażeniem Julia.
    - Gabriela musi zaliczyć tych fajnych chłopaków, a zwłaszcza Daniela – i w tym momencie lekko westchnęła.
    - Podoba ci się? – zapytała lekko podekscytowana Jula.
    - Tak, ale nigdy nie odwzajemni mojego uczucia – zasmuciła się Patrycja.
    - Skąd wiesz?! Może odwzajemnia – pocieszyła ją Julia.
    - No, ale może będę mieć szczęście, bo widać, że Gabi znalazła sobie nowy obiekt – zarzuciła Pati.
    - Czyli kogo? – spytała lekko zaciekawiona Jula. Patrycja nic nie odpowiedziała tylko obróciła Julie w stronę kaloryfera gdzie siedziała Gabriela ze swoja bandą i przyglądała się Patrykowi z maślanymi oczami.
    - O to małpa! – zdenerwowała się Julia.
    - Co? Podoba ci się Patryk? – zapytała się niczego nie świadoma Patrycja.
    - Mało, że mi się podoba, to mój chłopak – odpowiedziała jeszcze mocno wkurzona Jula.
    - To masz niezłe pole do popisu, bo Gabi nigdy nie odpuszcza. Pilnuj go, bo inaczej go stracisz – ostrzegła Julie Pati.
    - Wiesz co, masz racje. Na razie to musimy… -I tu nie dokończyła, bo zadzwonił dzwonek na lekcje.
    - Dokończymy rozmowę w klasie – powiedziała Jula, po czym udały się na lekcję historii.
Lekcja była bardzo ciekawa. Dotyczyła starożytnego Egiptu. Patryk był w niebo wzięty, bo to był jego konik, natomiast Julia nie mogła się w ogóle skupić, gdyż ciągle myślała o Gabrieli, która całą lekcje była wpatrzona w chłopaka jak w obrazek. Na kolejnej przerwie.
  - Co się stało? Przez całą lekcje byłaś nie byłaś obecna myślami.  Dalej myślisz o Gabrieli i Patryku? – zapytała zaniepokojona dziewczyna.
  - No. Nie daje mi to spokoju. Jak ją widzę to robię się z minuty na minutę bardziej wściekła – powiedziała Julia.
  - Nie przejmuj się. Będzie dobrze. Wiesz co, może wpadnę dziś do ciebie to pogadamy na spokojnie – zasugerowała Patrycja.
   - To dobry pomysł, tylko na spokój nie ma, co liczyć, bo mam w domu pewne zwierzątko – powiedziała Juli z lekką tajemniczością.
   - Lubię zwierzęta, to nie powinno być problemu – powiedziała niczego nieświadoma, Pati.
   - Wątpię. To zwierzę to mój młodszy brat – Dawid – Na te słowa, jak na życzenie przebiegli koło nich rozbrykani Dawid i Sebastian uciekający przed wściekłą sprzątaczką.
    - Faktycznie. To bestie, nie ludzie – stwierdziła Patrycja. Po szkole, dziewczyny poszły do przytulnej kawiarni, a potem do domu Julii.
    - Mamo, to moja koleżanka Patrycja – Julia przedstawiła Patrycję mamie.
    - Witaj. To fajnie, że Julia znalazła sobie nową koleżankę. Muszę co prawda teraz wyjść więc bawcie się dobrze i Julio, przypilnuj małą bestie – powiedziała mama.
    - Postaram się – powiedziała uśmiechając się Jula. Gdy mama wyszła dziewczyny zaczęły prawdziwą dyskusję.
     - Nie wiem, co robić. Co jak ona go sobie omota wokół palca? – zaczęła rozpaczać Julia.
     - Nie bój się. Jeżeli Patryk cię kocha to cię nie zostawi – pocieszyła ją Patrycja. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
      - To może być Patryk, bo mieszka naprzeciwko – powiedziała krótko Julia, po czym poszła otworzyć drzwi. Ku jej zdziwieniu w drzwiach nie było Patryka, lecz stała przed nią cała czarno różowa Gabriela.
      - No cześć. Dowiedziałam, że mieszkasz piętro niżej ode mnie więc przyszłam się przywitać – powiedziała słodkim głosikiem Gabi.
      - Okey. No cześć. To bardzo fajnie – odpowiedziała zmieszana Julia.
      - O… co ty tu robisz dziwaku – powiedziała zdziwiona jak i pogardliwie Gabi.
      - Też się cieszę, że cię widzę, wiedźmo – odgryzła się Patrycja.
      - No to pora na mnie – znów odezwała się słodkim głosikiem. – Lecz pamiętaj, że jeżeli zobaczę cię z tym dziwadłem, to nie będę taka miła – odsyczała Julii do ucha, po czym pobiegła po schodach na górę.
      - Dobra, pora na mnie. Ta małpa zburzyła mi humor, więc do zobaczenia jutro w szkole. I pamiętaj. Nie poddawaj się – powiedział Pati, po czym opuściła mieszkanie. Julia, która została sama w domu wyjęła pamiętnik, po czym od razu rzuciła jej się w oczy zagadka, którą zapisała poprzedniej nocy.
       - Hmmm… „Bogaci czy biedni, przed Bogiem wszyscy są równi”. Co o może znaczyć? Chwila! Ta klepsydra stała na środku, a przy ścianie w kącie na stole stał posążek Boga z wagą! No tak! Ale gdzie odważniki? Muszę iść po Patryka i o północy idziemy po odpowiedź – powiedziała sama do siebie Julia, po czym wybiegła na klatkę schodową. Zadzwoniła dzwonkiem i chwile po tym w progu zobaczyła Patryka.
       - Cześć. Mamy przełom – powiedziała uradowana Julia na powitanie.
       - To, na co czekamy. Chodź! Jestem sam w domu, to będziemy mogli spokojnie pogadać – powiedział szczęśliwy Patryk. Gdy weszli do salonu Julia opowiedziała wszystko, co wymyśliła i jaki ma plan.
       - Trzeba je poszukać. Chwila! Dziś jak wracałem do domu, zaszedłem do katedry, wiesz, poszukać jakiś tropów, wskazówek. I kiedy tak spacerowałem, zobaczyłem, że jedna cegłówka jest inna niż wszystkie pozostałe – oznajmił Patryk.
       - Ale to nie ma nic wspólnego ze sprawą! To, że jedna cegła jest inna niż inne…
       - I tu jest pies pogrzebany! Kościół był pusty, to pociągnąłem za tą cegłówkę, a tam cztery odważniki! Jeden był złoty, drugi srebrny natomiast – co mnie bardzo zdziwiło- pozostałe dwa były z miedzi! I to ma sens – ucieszył się Patryk.
        - „Bogaci czy biedni przed Bogiem wszyscy są równi” pewnie ten złoty i srebrny odważnik odnosi się do bogatych, a te dwa z miedzi do biednych, natomiast równość przed Bogiem odnosi się do Boga z wagą! Genialne! – ucieszyła się Julia. – Ale co z nimi zrobiłeś? – zapytała się Jula.
       - A co miałem zrobić? Wsunąłem je powrotem – powiedział Patryk.
       - I dobrze. Dziś odkryjemy, co kryje się za tą zagadką – ucieszyła się Julia.
      
O północy w tajemniczych tunelach…

       - Masz odważniki? – spytała się Julia.
       - A ty masz wagę? –spytał się odpowiadająco Patryk.
       - Mam – powiedzieli razem. Ustawili wszystko na klepsydrze, po czym wszystko rozbłysło. Klepsydra z mechanizmem znikła, ale za to w ścianie naprzeciwko ich, otworzyły się kolejne drzwi.
        - Wow – odparła zdziwiona Julia.
        - Chodź! Zobaczymy co tam jest – powiedział Patryk. Julia nic nie odpowiedziała tylko poszła wraz z chłopakiem za rękę i po przekroczeniu progu ujrzeli coś co ich naprawdę zdziwiło.