Pentliczka xD
Rozdział VI
Dyskoteka i strachy
na wieży…
Następnego dnia, po
wielu lekcjach wojny pomiędzy Gabrielą, a Patrycją nadeszła dyskoteka. W domu
Julii dziewczyny szykują się na dyskotekę.
- Jak wyglądam? – spytała
się Julia.
- Wow! Wspaniale!
Dziewczyno, parkiet jest twój - odpowiedziała Patrycja.
- Ty też cudnie
wyglądasz – pochwaliła Julia.
- Dobra, idziemy,
bo się spóźnimy – oświadczyła Pati. Na dyskotece wszyscy się dobrze bawili. Do
czasu. Gdy Gabi z bandą wkroczyła na sale, nastała jedno minutowa cisza.
- Wiem, że
wyglądam bosko! Puśćcie jakąś szybką muzykę – rozkazała Gabriela.
-Julia! Choć!
Czas już! Pamiętasz? – poganiał ją Patryk.
- Tak wiem.
Chodźmy nim ta wiedźma się do kogoś przylepi – powiedziała zła Julia. Po
długiej i wyczerpującej drodze do galerii, jechali, bo wiem tłocznym autobusem,
dotarli na miejsce. Szybko pokonali schody i znaleźli się na szczycie wieży.
- Patrzcie! Znak
księżyca! – nagle krzyknęła Patrycja. Symbol mieścił się w cegłówce, na samej
górze wąskiego podłużnego okienka.
- Faktycznie!
Zobaczę czy się wysuwa czy coś w tym rodzaju – zasugerowała Julia, lecz nie
czekała na odpowiedź. Ciągnęła, pchała, siłowała się, uderzała dłonią. Nic z tego
nie wyszło. Cegłówka ani drgnęła.
- Może to tylko
wskazówka – powiedział Patryk.
- Nie sądzę.
Chwila… - i tu Julia nie dokończyła. Zdjęła z szyi naszyjnik i przyłożyła go do
symbolu. Wszystko zajaśniało. Cegłówka wysunęła się jak zaczarowana.
- Czy to jest
normalne? – zapytała przestraszona i zszokowana Pati.
- Dla nas? Tak!
Takie rzeczy są na porządku dziennym – wyjaśnił Patryk. W tym samym czasie
Julia przeszukiwała dłonią szufladkę.
- Gaduły!
Cisza! Coś wyczułam – przerwała im Jula.
- To wyciągaj,
na co czekasz – odpowiedział zaciekawiony Patryk. Julia wyciągnęła małe okrągłe
pudełeczko. Na pokrywce był śliczny bursztynowy kwiat z diamentowym środkiem.
- Jakie
piękne! Otwieraj! – rozkazała Juli Patrycja.
- No już… -
odpowiedziała olśniona pięknem pudełeczka Julia. W tym samym czasie Patryk
jeszcze raz badał tajemniczą szufladkę.
- To jest
wisiorek – powiedziała Julia.
- Jest piękny
– przytaknęła zdziwiona Patrycja.
- On musi być
związany z tą tajemnicą. Jest w kształcie słońca i z podobnego tworzywa, co mój
księżyc – powiedziała stanowczo Julia.
- Ha! Mam
coś jeszcze – nagle odezwał się Patryk, po czym wyciągnął z cegły papierek
zwinięty w rulonik.
- Co tam
pisze? – ciekawiły się dziewczyny.
- Nic nie
pisze. To mapa – poprawił ich chłopak. – Wskazuje na… mury miasta – powiedział
Patryk.
- Jutro po
szkole się za to weźmiemy, a teraz wracajmy na dyskotekę – stwierdziła Julia.
- Chwila! Nikt stąd nie wyjdzie! –
rozległ się dziwny głos na wieży.
- Co to
jest – zapytała Julia.
- Nie
wiem, ale nie brzmi zbyt przyjaźnie- powiedział Patryk, który szybko objął
Julię. Z za okienka wyszła zjawa. Czarna kobieta z dziwnie przyjaznym wyglądem
twarzy.
- Czego
chcesz? – zapytał się Patryk.
- Zapłaty!
Oddajcie mi to, czego szukam, a zwrócę wam wolność – zażądała zjawa.
- Czego
szukasz? – zapytała Patrycja.
- Szukam potomka
Maat. Tego, który odkryje tajemnicę – powiedziała z dumą zjawa.
- Maat… Maat…
Już wiem! To Egipska bogini praw porządku, harmonii i sprawiedliwości w kosmosie i społeczeństwie – wyjaśnił Patryk.
- Potomek zaprowadzi ład i dokona wielkich rzeczy – wyjaśniła zjawa. –To ty złociutka – nagle zwróciła się do Julii.
- Ja? – wyjąkała Julia.
- Czuję dobrą energię od ciebie. Ja to po prostu wiem! Jeszcze się spotkamy – powiedziała zjawa, po czym znikła.
- Idziemy stąd, bo jeszcze coś się wydarzy – oświadczyła Julia, po czym cała trójka opuściła galerię handlową. Następnego dnia wszystko zdawało się być normalnie. No może wszystko z wyjątkiem pewnego zdarzenia, które miało wpływ na całą sprawę.
- To jest nowy uczeń – Erwin – oznajmiła pani Wertkowska. Przyjechał z Bogdańca. Przyjmijcie go ciepło – oświadczyła nauczycielka, po czym dodała – usiądziesz przed Julią i Patrycją w drugiej ławce, na razie sam.
- Hej dziewczyny. Co tam? – zapytał Erwin.
- Czuję to – oznajmiła jak w transie Julia.
- Ale co? – zapytali razem Erwin i Pati.
- Blask – ciągnęła dalej Jula.
- Jaki blask? – zapytał wręcz przestraszony chłopak. Niestety, nie uzyskał odpowiedzi. Zadzwonił dzwonek, a Julia wraz z nim sztywno wyszła z klasy.
- Potomek zaprowadzi ład i dokona wielkich rzeczy – wyjaśniła zjawa. –To ty złociutka – nagle zwróciła się do Julii.
- Ja? – wyjąkała Julia.
- Czuję dobrą energię od ciebie. Ja to po prostu wiem! Jeszcze się spotkamy – powiedziała zjawa, po czym znikła.
- Idziemy stąd, bo jeszcze coś się wydarzy – oświadczyła Julia, po czym cała trójka opuściła galerię handlową. Następnego dnia wszystko zdawało się być normalnie. No może wszystko z wyjątkiem pewnego zdarzenia, które miało wpływ na całą sprawę.
- To jest nowy uczeń – Erwin – oznajmiła pani Wertkowska. Przyjechał z Bogdańca. Przyjmijcie go ciepło – oświadczyła nauczycielka, po czym dodała – usiądziesz przed Julią i Patrycją w drugiej ławce, na razie sam.
- Hej dziewczyny. Co tam? – zapytał Erwin.
- Czuję to – oznajmiła jak w transie Julia.
- Ale co? – zapytali razem Erwin i Pati.
- Blask – ciągnęła dalej Jula.
- Jaki blask? – zapytał wręcz przestraszony chłopak. Niestety, nie uzyskał odpowiedzi. Zadzwonił dzwonek, a Julia wraz z nim sztywno wyszła z klasy.
Rozdział VII
Potomkowie i ich
przeznaczenia
- Jaki blask – zaczęła bez przywitania
Patrycja.
- Co? Jaki blask – zdziwiła się Julia.
- Na
lekcji. Pamiętasz? Mówiłaś jak jakaś opętana… chwila - olśniło Pati. – Nie mów
mi, że to jest związane z tym wszystkim – powiedziała przestraszona dziewczyna.
- Nie
wiem, ale to możliwe – odpowiedziała Jula.
- To co?
Dziś przy murze po lekcjach? – zapytała Patrycja.
- Ok,
ale weź latarkę – powiedziała Julia.
- Zgoda.
Wiesz, że zawsze mam ją przy sobie – potwierdziła Pati. Po skończonych lekcjach
cała trójka spotkała się przy murze.
- Jakie
to stare – dziwiła się Patrycja.
- To ma
ponad 500 lat – oświadczył Patryk.
-
Zobaczcie! Mój naszyjnik! Znowu ciągnie do... tego otworu – powiedziała przerażona
Julia.
- Ale
od niego dzieli nas tylko płot – odpowiedział Patryk.
- Kryjcie
mnie – szepnęła Julia do reszty.
- Co ty
robisz?! Chcesz, żebyśmy wpadli? – zapytał lekko zezłoszczony i zdenerwowany
Patryk.
-
Trudno – parsknęła Julia przeskakując nad płotem.
- Co
tu robicie? – nagle przerwał im Erwin.
- Ehm…
no… - Patryk i Patrycja zaczęli się jąkać.
-
Znalazłam! To kolejna wskazówka – krzyknęła niczego nie świadoma Julia.
- Jaka
wskazówka? O co tu chodzi? – zapytał podejrzliwie Erwin.
- Daj
nam sekundę – powiedziała Julia po powrocie na chodnik.
-
Słuchajcie. On nie da nam spokoju. Musimy mu powiedzieć – uznała Jula. Patryk i
Patrycja przyznali jej rację.
-
Słuchaj Erwin. Potrafisz dochować tajemnicy? – zapytała Julia.
- Tak.
Raczej nikt się w tej sprawie na mnie nie skarżył – powiedział chłopak.
-
Widzisz trudno jest mi to wytłumaczyć. Chodź ze mną to ci pokażę – powiedziała dziewczyna,
po czym cała czwórka zeszła do tajemniczych tuneli pod katedrą.
- Co
to jest?! I ta twoja dziwna mowa była z tym związana? – zapytał się przestraszony
Erwin.
-
Chyba. Wielu rzeczy sama nie rozumiem, ale … - tu nie skończyła gdyż zza jednej
ze ścian wyłoniła się tajemnicza zjawa.
-
Brawo. Jestem pod wrażeniem, w jakim tempie wykonujesz swoje zadanie. Ale jest
coś jeszcze. To ja mówiłam wtedy za ciebie, tam w klasie – wyjaśniła zjawa.
- O jaki blask chodziło? – zapytała się Julia.
- Ten
chłopak też jest potomkiem, ale nie tego samego boga. Jest potomkiem Thot’a –
wyjaśniła zjawa.
-
Thot… coś mi mówi ta nazwa – zamyślił się Erwin.
- To
egipski bóg Księżyca, patron mądrości, mąż bogini Maat. Uważano go za wynalazcę egipskiego pisma - hieroglifów, kalendarza, a także arytmetyki, geometrii, muzyki, liczby i rysunków. Znany jest także, jako lekarz i mag zarówno bogów, jak i ludzi
(żywych i umarłych) – wyjaśnił Patryk.
-
Zgadza się – potwierdziła z uśmiechem zjawa.
-
Czy mogę wiedzieć jak się nazywasz? – zapytał Patryk.
-
Jesteś odważny. Zwą mnie Sheut – odpowiedział zjawa.
- Co to znaczy? – zapytał się Erwin.
- To cień osoby, który zawsze jest obecny. Wierzono, że człowiek nie może istnieć bez cienia, tak samo jak cień nie może istnieć bez rzucającej go osoby – wyjaśnił Patryk.
- Aaaa – zrozumiał Erwin. Po powrocie do domu, Julia rozwinęła zagadkę, którą w pośpiechu zwinęła i schowała do kieszeni.
- „Szukaj tam gdzie o konkretnej godzinie ON dzwoni”. Co to znaczy? – zastanawiała się Julia. – No jasne! To dzwon! Trzeba szukać w dzwonnicy – powiedziała olśniona Julia. Następnego dnia wszystko się zmieniło, choć dla kogoś z zewnątrz wszystko było normalnie.
- Myślałam nad nazwą dla naszej grupy. Co wy na to – powiedziała uradowana Patrycja.
- I co wymyśliłaś? – zapytała Julia
-Iretsim - powiedziała Patrycja.
- Czyli – zapytał Patryk.
-Misteri, tyle, że czytane od tyłu – oświadczyła.
- A to. Co znaczy? – zapytał zdezorientowany Erwin.
- Tajemnica w języku malajskim – powiedziała Patrycja.
- Czas… - rozległ się cichy szept.
- To pewnie Sheut – powiedziała Julia, po czym poszła do toalety.
- Sheut. Pomóż. Co mam robić – zaczęła mówić Julia.
- Słuchaj swojego serca ty, jako potomek Maat musisz pilnować ładu i odnaleźć skarby świata – tego jak i boskiego – po czym szept ustał. W tym samym czasie w toalecie męskiej.
- Sheut. Pomóż. Co mam robić – powiedział Erwin.
- Ty? Ty musisz pomagać potomkowi Maat, czyli Julii. Musisz jej pomóc odkrywać skarby świata tego i boskiego- po tych słowach znikła. Zadzwonił dzwonek na lekcje.
- To cień osoby, który zawsze jest obecny. Wierzono, że człowiek nie może istnieć bez cienia, tak samo jak cień nie może istnieć bez rzucającej go osoby – wyjaśnił Patryk.
- Aaaa – zrozumiał Erwin. Po powrocie do domu, Julia rozwinęła zagadkę, którą w pośpiechu zwinęła i schowała do kieszeni.
- „Szukaj tam gdzie o konkretnej godzinie ON dzwoni”. Co to znaczy? – zastanawiała się Julia. – No jasne! To dzwon! Trzeba szukać w dzwonnicy – powiedziała olśniona Julia. Następnego dnia wszystko się zmieniło, choć dla kogoś z zewnątrz wszystko było normalnie.
- Myślałam nad nazwą dla naszej grupy. Co wy na to – powiedziała uradowana Patrycja.
- I co wymyśliłaś? – zapytała Julia
-Iretsim - powiedziała Patrycja.
- Czyli – zapytał Patryk.
-Misteri, tyle, że czytane od tyłu – oświadczyła.
- A to. Co znaczy? – zapytał zdezorientowany Erwin.
- Tajemnica w języku malajskim – powiedziała Patrycja.
- Czas… - rozległ się cichy szept.
- To pewnie Sheut – powiedziała Julia, po czym poszła do toalety.
- Sheut. Pomóż. Co mam robić – zaczęła mówić Julia.
- Słuchaj swojego serca ty, jako potomek Maat musisz pilnować ładu i odnaleźć skarby świata – tego jak i boskiego – po czym szept ustał. W tym samym czasie w toalecie męskiej.
- Sheut. Pomóż. Co mam robić – powiedział Erwin.
- Ty? Ty musisz pomagać potomkowi Maat, czyli Julii. Musisz jej pomóc odkrywać skarby świata tego i boskiego- po tych słowach znikła. Zadzwonił dzwonek na lekcje.
Talent roku! Czekam na więcej *.* Zaczyna być ciekawie, zwłaszcza to imię: Erwin.
OdpowiedzUsuńDziękuję to moje imię :-D
UsuńNo jak mnie tak męczyłeś noto i jest ;)
UsuńJa chcę już jutro!!!!!!!!!!!! Wciąga ;)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńJak to się skończy!? Zainteresowałaś mnie =)
UsuńFanka ze Szczecina
Ach dziękuje :) Nic nie powiem :)
UsuńErwin nie usuwaj komentarzy :D Bo oszukuje, żę jest dziewięć, a w rzeczywistości jest siedem :P Tylko tak se mówie xD
OdpowiedzUsuńWow... Jakie to ciekawe :) Będę wpadać częściej =)
OdpowiedzUsuńTwoja Wieeeelka Fanka =*