poniedziałek, 25 marca 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 4

Oto kolejna część opowiadania ;) Kolejne w piątek ;)
                                                                                                                            Pentliczka xD

Rozdział VI
Dyskoteka i strachy na wieży…

 Następnego dnia, po wielu lekcjach wojny pomiędzy Gabrielą, a Patrycją nadeszła dyskoteka. W domu Julii dziewczyny szykują się na dyskotekę.
    - Jak wyglądam? – spytała się Julia.
    - Wow! Wspaniale! Dziewczyno, parkiet jest twój - odpowiedziała Patrycja.
    - Ty też cudnie wyglądasz – pochwaliła Julia.
    - Dobra, idziemy, bo się spóźnimy – oświadczyła Pati. Na dyskotece wszyscy się dobrze bawili. Do czasu. Gdy Gabi z bandą wkroczyła na sale, nastała jedno minutowa cisza.
     - Wiem, że wyglądam bosko! Puśćcie jakąś szybką muzykę – rozkazała Gabriela.
     -Julia! Choć! Czas już! Pamiętasz? – poganiał ją Patryk.
     - Tak wiem. Chodźmy nim ta wiedźma się do kogoś przylepi – powiedziała zła Julia. Po długiej i wyczerpującej drodze do galerii, jechali, bo wiem tłocznym autobusem, dotarli na miejsce. Szybko pokonali schody i znaleźli się na szczycie wieży.
      - Patrzcie! Znak księżyca! – nagle krzyknęła Patrycja. Symbol mieścił się w cegłówce, na samej górze wąskiego podłużnego okienka.
      - Faktycznie! Zobaczę czy się wysuwa czy coś w tym rodzaju – zasugerowała Julia, lecz nie czekała na odpowiedź. Ciągnęła, pchała, siłowała się, uderzała dłonią. Nic z tego nie wyszło. Cegłówka ani drgnęła.
       - Może to tylko wskazówka – powiedział Patryk.
       - Nie sądzę. Chwila… - i tu Julia nie dokończyła. Zdjęła z szyi naszyjnik i przyłożyła go do symbolu. Wszystko zajaśniało. Cegłówka wysunęła się jak zaczarowana.
       - Czy to jest normalne? – zapytała przestraszona i zszokowana Pati.
       - Dla nas? Tak! Takie rzeczy są na porządku dziennym – wyjaśnił Patryk. W tym samym czasie Julia przeszukiwała dłonią szufladkę.
       - Gaduły! Cisza! Coś wyczułam – przerwała im Jula.
       - To wyciągaj, na co czekasz – odpowiedział zaciekawiony Patryk. Julia wyciągnęła małe okrągłe pudełeczko. Na pokrywce był śliczny bursztynowy kwiat z diamentowym środkiem.
        - Jakie piękne! Otwieraj! – rozkazała Juli Patrycja.
        - No już… - odpowiedziała olśniona pięknem pudełeczka Julia. W tym samym czasie Patryk jeszcze raz badał tajemniczą szufladkę.
         - To jest wisiorek – powiedziała Julia.
         - Jest piękny – przytaknęła zdziwiona Patrycja.
         - On musi być związany z tą tajemnicą. Jest w kształcie słońca i z podobnego tworzywa, co mój księżyc – powiedziała stanowczo Julia.
          - Ha! Mam coś jeszcze – nagle odezwał się Patryk, po czym wyciągnął z cegły papierek zwinięty w rulonik.
           - Co tam pisze? – ciekawiły się dziewczyny.
           - Nic nie pisze. To mapa – poprawił ich chłopak. – Wskazuje na… mury miasta – powiedział Patryk.
            - Jutro po szkole się za to weźmiemy, a teraz wracajmy na dyskotekę – stwierdziła Julia.
            - Chwila! Nikt stąd nie wyjdzie! – rozległ się dziwny głos na wieży.
            - Co to jest – zapytała Julia.
            - Nie wiem, ale nie brzmi zbyt przyjaźnie- powiedział Patryk, który szybko objął Julię. Z za okienka wyszła zjawa. Czarna kobieta z dziwnie przyjaznym wyglądem twarzy.
            - Czego chcesz? – zapytał się Patryk.
            - Zapłaty! Oddajcie mi to, czego szukam, a zwrócę wam wolność – zażądała zjawa.
            - Czego szukasz? – zapytała Patrycja.
         - Szukam potomka Maat. Tego, który odkryje tajemnicę – powiedziała z dumą zjawa.
         - Maat… Maat… Już wiem! To Egipska bogini praw porządku, harmonii i sprawiedliwości w kosmosie i społeczeństwie – wyjaśnił Patryk.
         - Potomek zaprowadzi ład i dokona wielkich rzeczy – wyjaśniła zjawa. –To ty złociutka – nagle zwróciła się do Julii.
         - Ja? – wyjąkała Julia.
         - Czuję dobrą energię od ciebie. Ja to po prostu wiem! Jeszcze się spotkamy – powiedziała zjawa, po czym znikła.
         - Idziemy stąd, bo jeszcze coś się wydarzy – oświadczyła Julia, po czym cała trójka opuściła galerię handlową. Następnego dnia wszystko zdawało się być normalnie. No może wszystko z wyjątkiem pewnego zdarzenia, które miało wpływ na całą sprawę.
          - To jest nowy uczeń – Erwin – oznajmiła pani Wertkowska. Przyjechał z Bogdańca. Przyjmijcie go ciepło – oświadczyła nauczycielka, po czym dodała – usiądziesz przed Julią i Patrycją w drugiej ławce, na razie sam.
           - Hej dziewczyny. Co tam? – zapytał Erwin.
           - Czuję to – oznajmiła jak w transie Julia.
           - Ale co? – zapytali razem Erwin i Pati.
           - Blask – ciągnęła dalej Jula.
           - Jaki blask? – zapytał wręcz przestraszony chłopak. Niestety, nie uzyskał odpowiedzi. Zadzwonił dzwonek, a Julia wraz z nim sztywno wyszła z klasy.

          




 

                                                     




















Rozdział VII
Potomkowie i ich przeznaczenia

              - Jaki blask – zaczęła bez przywitania Patrycja.
              - Co? Jaki blask – zdziwiła się Julia.
              - Na lekcji. Pamiętasz? Mówiłaś jak jakaś opętana… chwila - olśniło Pati. – Nie mów mi, że to jest związane z tym wszystkim – powiedziała przestraszona dziewczyna.
              - Nie wiem, ale to możliwe – odpowiedziała Jula.
              - To co? Dziś przy murze po lekcjach? – zapytała Patrycja.
              - Ok, ale weź latarkę – powiedziała Julia.
              - Zgoda. Wiesz, że zawsze mam ją przy sobie – potwierdziła Pati. Po skończonych lekcjach cała trójka spotkała się przy murze.
              - Jakie to stare – dziwiła się Patrycja.
              - To ma ponad 500 lat – oświadczył Patryk.
              - Zobaczcie! Mój naszyjnik! Znowu ciągnie do... tego otworu – powiedziała przerażona Julia.
               - Ale od niego dzieli nas tylko płot – odpowiedział Patryk.
               - Kryjcie mnie – szepnęła Julia do reszty.
               - Co ty robisz?! Chcesz, żebyśmy wpadli? – zapytał lekko zezłoszczony i zdenerwowany Patryk.
                - Trudno – parsknęła Julia przeskakując nad płotem.
                - Co tu robicie? – nagle przerwał im Erwin.
                - Ehm… no… - Patryk i Patrycja zaczęli się jąkać.
                - Znalazłam! To kolejna wskazówka – krzyknęła niczego nie świadoma Julia.
                - Jaka wskazówka? O co tu chodzi? – zapytał podejrzliwie Erwin.
                - Daj nam sekundę – powiedziała Julia po powrocie na chodnik.
                - Słuchajcie. On nie da nam spokoju. Musimy mu powiedzieć – uznała Jula. Patryk i Patrycja przyznali jej rację.
                - Słuchaj Erwin. Potrafisz dochować tajemnicy? – zapytała Julia.
                - Tak. Raczej nikt się w tej sprawie na mnie nie skarżył – powiedział chłopak.
                - Widzisz trudno jest mi to wytłumaczyć. Chodź ze mną to ci pokażę – powiedziała dziewczyna, po czym cała czwórka zeszła do tajemniczych tuneli pod katedrą.
                 - Co to jest?! I ta twoja dziwna mowa była z tym związana? – zapytał się przestraszony Erwin.
                 - Chyba. Wielu rzeczy sama nie rozumiem, ale … - tu nie skończyła gdyż zza jednej ze ścian wyłoniła się tajemnicza zjawa.
                 - Brawo. Jestem pod wrażeniem, w jakim tempie wykonujesz swoje zadanie. Ale jest coś jeszcze. To ja mówiłam wtedy za ciebie, tam w klasie – wyjaśniła zjawa.
                 -  O jaki blask chodziło? – zapytała się Julia.
                 - Ten chłopak też jest potomkiem, ale nie tego samego boga. Jest potomkiem Thot’a – wyjaśniła zjawa.
                  - Thot… coś mi mówi ta nazwa – zamyślił się Erwin.
                  - To egipski bóg  Księżyca, patron mądrości, mąż bogini Maat. Uważano go za wynalazcę egipskiego pisma - hieroglifów, kalendarza, a także arytmetyki, geometrii, muzyki, liczby i rysunków. Znany jest także, jako lekarz i mag zarówno bogów, jak i ludzi (żywych i umarłych) – wyjaśnił Patryk.
                   - Zgadza się – potwierdziła z uśmiechem zjawa.
                   - Czy mogę wiedzieć jak się nazywasz? – zapytał Patryk.
                   - Jesteś odważny. Zwą mnie Sheut – odpowiedział zjawa.
                   - Co to znaczy? – zapytał się Erwin.
                   - To cień osoby, który zawsze jest obecny. Wierzono, że człowiek nie może istnieć bez cienia, tak samo jak cień nie może istnieć bez rzucającej go osoby – wyjaśnił Patryk.
                   - Aaaa – zrozumiał Erwin. Po powrocie do domu, Julia rozwinęła zagadkę, którą w pośpiechu zwinęła i schowała do kieszeni.
                    - „Szukaj tam gdzie o konkretnej godzinie ON dzwoni”. Co to znaczy? – zastanawiała się Julia. – No jasne! To dzwon! Trzeba szukać w dzwonnicy – powiedziała olśniona Julia. Następnego dnia wszystko się zmieniło, choć dla kogoś z zewnątrz wszystko było normalnie.
                    - Myślałam nad nazwą dla naszej grupy. Co wy na to – powiedziała uradowana Patrycja.
                    - I co wymyśliłaś? – zapytała Julia
                    -Iretsim - powiedziała Patrycja.
                    - Czyli – zapytał Patryk.
                    -Misteri, tyle, że czytane od tyłu – oświadczyła.
                    - A to. Co znaczy? – zapytał zdezorientowany Erwin.
                    - Tajemnica w języku malajskim – powiedziała Patrycja.
                    - Czas… - rozległ się cichy szept.
                    - To pewnie Sheut – powiedziała Julia, po czym poszła do toalety.
                    - Sheut. Pomóż. Co mam robić – zaczęła mówić Julia.
                    - Słuchaj swojego serca ty, jako potomek Maat musisz pilnować ładu i odnaleźć skarby świata – tego jak i boskiego – po czym szept ustał. W tym samym czasie w toalecie męskiej.
                    - Sheut. Pomóż. Co mam robić – powiedział Erwin.
                    - Ty? Ty musisz pomagać potomkowi Maat, czyli Julii. Musisz jej pomóc odkrywać skarby świata tego i boskiego- po tych słowach znikła. Zadzwonił dzwonek na lekcje.


       
    

10 komentarzy:

  1. Talent roku! Czekam na więcej *.* Zaczyna być ciekawie, zwłaszcza to imię: Erwin.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę już jutro!!!!!!!!!!!! Wciąga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Jak to się skończy!? Zainteresowałaś mnie =)
      Fanka ze Szczecina

      Usuń
    4. Ach dziękuje :) Nic nie powiem :)

      Usuń
  3. Erwin nie usuwaj komentarzy :D Bo oszukuje, żę jest dziewięć, a w rzeczywistości jest siedem :P Tylko tak se mówie xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow... Jakie to ciekawe :) Będę wpadać częściej =)
    Twoja Wieeeelka Fanka =*

    OdpowiedzUsuń