niedziela, 8 grudnia 2013

Ostatni post :* Pożegnanie...

Pewnie nikt tu już nie zagląda, ale i tak postanowiłam napisać tego ostatniego posta.
Najpierw podziękowania:

Dziękuję Domi, (Blog Domi) że prowadziła ze mną Oliviastą, komentowała wpisy i ostatkiem nadziei walczyła o pozostawienie tego bloga. Teraz, kiedy sama osiągnęłaś sukces, dziękuję Ci za wszystko i życzę dalszych sukcesów.

Dziękuję Xlarze (Blog Xlary) za to, że wspierała mnie ciepłymi słowami, wykonała ten piękny nagłówek i była ze mną wtedy, gdy praktycznie cały mój świat zawalił się w jednej chwili. Dziękuję Ci z całego serducha i życzę sukcesów.

Dziękuję Klaudii i Paulinie za to iż mnie wspierały w chwilach największego zwątpienia. Nie wiem dziewczyny, jakich słów użyć, by wam podziękować za wszystko.

Oczywiście trzeba wspomnieć o Erwinie, który komentował i z niecierpliwością czekał na każdy nowy rozdział Ten Tajemniczy Księżyc... . Dziękuję za wszystko :)

No i Wam za to, że odwiedziliście mnie ponad 4000 razy i komentowaliście niektóre wpisy. Jesteście WIELCY!

Kilka słów ode mnie:
 Niestety, albo stety podjęłam decyzję o zakończeniu Pentliczki. Do tej pory szukam swojej pasji - swojego powołania. Widocznie pisanie i prowadzenie bloga nie jest tym, co chce robić. Bardzo miło wspominam każdy szczegół dotyczący tego bloga, każdą chwilę spędzoną nad pisaniem Ten Tajemniczy Księżyc... . Teraz kiedy to piszę, łezka w oku się kręci. Naprawdę ciężko jest mi się rozstać z tym blogiem, ale nie mam siły prowadzić tego bloga. Może kiedyś wrócę... KIEDYŚ! Blog ciągle będzie istniał, tylko po prostu nic nie będzie się tu działo.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim. Pentliczka zawsze pozostanie w moim sercu. Teraz na ostateczne pożegnanie kilka obrazków. Przypomnę nam także o TDA, które w czerwcu tego roku zakończyło się 3 sezonem. Życzę sukcesów w dalszym życiu.











piątek, 11 października 2013

Decyzję zostawiam Wam :*

No miśki :)
Po długiej, ale to bardzo długiej przerwie mam do Was bardzo ważne pytanie.
Usunąć bloga, czy nie usuwać?
Decyzję zostawiam Wam, bo ja ciągle się waham.
Brak komentarzy także zaliczam pod kategorię "usunąć".
Komentarze można dodawać anonimowo.

Co do opowiadania - mi pomysły się skończyły. Natłok szkoły, obowiązków czy innych bzdetów niestety obniża moją kreatywność. Tak więc, jeżeli zdecydujecie, że blog ma zostać - będzie on o jakiś informacjach z historii, obrazkach, może wstawię wam jakieś moje prace (szkice)  albo jak śpiewam lub gram na keyboardzie (wersja ekstremalna xD ).

Natomiast,  jeżeli chcecie sobie coś poczytać to mam dla Was dwie propozycje i jednocześnie zachętę dla jednej z autorek :)

1)
http://armia-ognistej-zorzy.blogspot.com/

Świetne  opowiadanie :) Naprawdę WARTO przeczytać ;)

2)

Ostatnio rozmawiałam z  Xlarą (http://biblioteczka-nastolatki.blogspot.com/ ). Pod czas  tej rozmowy pokazała mi zarys  swojego opowiadania. Muszę stwierdzić iż ta koncepcja jest naprawdę świetna i chciała bym zobaczyć całość - nie tylko plan wydarzeń. Dlatego kochana Xlaro! Jeżeli to czytasz zastanów się nad napisaniem tej książki, bo już plan  wydarzeń jest niezwykle ciekawy. Decyzję pozostawiam Tobie :) Jeżeli zdobędę jakieś informacje od Xlary dotyczące książki  - dam wam znać :)

niedziela, 22 września 2013

Podziękowanie :*

Chcę podziękować dwóm osobom.

Pierwsza osoba to kochana Xlara (www.biblioteczka-nastolatki.blogspot.com) ♥
Dziękuję Ci Xlaro za to, że wykonałaś ten wspaniały nagłówek i ogólnie zmieniłaś wygląd tego bloga :)
Dziękuje z całego serca i mam nadzieję iż ja kiedyś będę mogła coś dla ciebie zrobić ;)

Druga osoba to TY! 
Dziękuję WSZYSTKIM czytelnikom bloga, za to, że po prostu jesteście :) 
DZIĘKUJĘ :*

Informacja ogólna:
Jak widzicie blog wraca do starych korzeni. Jak można wywnioskować - już nie długo pojawi się pierwszy rozdział lub fragment nowego opowiadania! Nie powiem dokładnie kiedy, ale już wkrótce...

piątek, 13 września 2013

Szkoła -,-

Jak wam idzie w nowym roku szkolnym? Ja już sobie zatrułam życie i nabrałam na swoje barki mnóstwo zajęcie pozalekcyjnych oraz projektów (1 gim.)! Nie martwcie się albowiem, opowiadanie już niebawem ukaże się na tym blogu i jak zaiste sądzę przyjmiecie i będziecie je komentować z takim samym zapałem jak robiliście to z "Ten Tajemniczy Księżyc..." :) Na razie to tyle. Zostawiam wam zdjęcie "okładki" tej krótkiej historii i zmykam dalej pisać ;)
Pentliczka


poniedziałek, 9 września 2013

niedziela, 1 września 2013

Hey :)

Blog wraca do życia ;)

Na początek...

Pytanie do was:

Jakie rzeczy chcielibyście tu znaleźć?

Jest to pytanie, które pomoże mi, w udoskonaleniu tego bloga ;) Czekam na wasze odpowiedzi :)

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Uwaga...

Po dłuuuugiej wakacyjnej przerwie uznałam iż to koniec wszystkich przygód Julii, Patryka, Erwina i całej reszty... (tak, tak Erwin... możesz mnie zabić :D) Nie pytajcie dlaczego... po prostu nie mam już w głowie pomysłu jakie przygody mogą spotkać całą naszą ekipę  Mam nadzieje, że mi przebaczycie i dacie się porwać innej przygodzie, która nadejdzie już... ach sami zobaczycie ~Pentliczka


Polecam gorąco :*****

http://biblioteczka-nastolatki.blogspot.com/

Odwiedzajcie miśki :****
Jest to blog mojej koleżanki i rusza on już 1 września więc...
wchodźcie,
komentujcie,
oceniajcie...

Miłego roku szkolnego :***


sobota, 3 sierpnia 2013

Musicie dać mi trochę czasu...

Wiem, że baaardzo dawno nic nie dodawałam, ale nic na to nie poradzę :( Mam wielki kryzys WIELKĄ blokadę twórczą. Jak mi się uda w sierpniu notki będą wychodzić częściej :* ~Pentliczka

środa, 24 lipca 2013

Hejo :)

Dziś dość wakacyjny i radosy post ;)  Pisanie kolejnej historii idzie dobrze ;) Jaka jest u was pogoda?  Co zamirzacie robić w te wakacje? Buźki ~Pentliczka

poniedziałek, 8 lipca 2013

Bogowie Egipscy :)

Oto wszyscy bogowie jacy pojawili się w opowiadaniu :) Miłej lektury ;)

Hathor  – egipska bogini nieba, uosobienie Wielkiej Macierzy, a także patronka nekropolii tebańskiej. Pierwotnie stanowiła personifikację pałacu faraona (stąd jej imię; podobnie Izyda była personifikacją tronu) Z czasem stała się bóstwem miłości, radości, uciech, muzyki i tańca, a także opiekunką kobiet. Nosiła przydomki "Oka Horusa", "Złotej Bogini", "Bogini Niebios", "Pani Czerwonej Góry" i "Turkusowej Pani". Grecy identyfikowali ją z Afrodytą, a Rzymianie z Wenus.

Czczona była od najdawniejszych czasów jako niebiańska krowa, jej główna świątynia znajdowała się w Denderze (Ta-Netjer), w Górnym Egipcie, gdzie znajdowała się wyrocznia, która prorokowała ze snów. Stąd jej kult rozprzestrzenił się na cały Egipt. Przedstawiano ją początkowo pod postacią krowy, później jako kobietę z głową krowy i dyskiem słonecznym pomiędzy rogami. W ostatnim okresie jako kobietę z krowimi uszami, rogami i dyskiem słonecznym. Te atrybuty przejęła od niej Izyda.Hathor występowała także jako protektorka żon faraona. Święta jej obchodzono: 7 sierpnia, 17 września i 2 listopada. Jej atrybutami było: lustro, menat (rytualny naszyjnik) i sistrum. W świątyni Nefertari, w Abu Simbel i w "Księdze Umarłych" Hathor jest opisana jako siedem niebiańskich krów, stąd powstał kult siedmiu Hathot czczonych w Tebach, Heliopolis, Afrodytopolis, na Synaju, w Memfis, Herakleopolis i Keset. W tej postaci bogini decydowała o przeznaczeniu nowo narodzonych dzieci.
W Tebach Hathor była czczona jako bogini zmarłych. Na Półwyspie Synajskim przy kopalniach miedzi i turkusu znajduje się świątynia, w której czczono ją jako patronkę kopalń. Kult Hathor wykroczył także poza granice Egiptu, czczono ją w Byblos pod imieniem "Pani Byblos", gdzie miała swoją świątynię.
Jej osobowość była przedstawiona w dwóch postaciach: dobrej Hathor i złej Sechmet. Często była utożsamiana z innymi boginiami-matkami, np. Izydą, Nut, czy Tefnut.

Maat – w mitologii egipskiej bogini praw porządku, harmonii i sprawiedliwości w kosmosie i społeczeństwie, małżonka Thota. Przedstawiana była w ludzkiej postaci ze strusim piórem na głowie. Jej wizerunek w Egipcie nosili urzędnicy przewodzący sądom. W hieroglificznym zapisie pióro wraz z łokciem są jej symbolami. Była Harmonią Uniwersum, niezbędnym warunkiem jego istnienia, Prawdą i Sprawiedliwością, Duszą Faraona. Klęski żywiołowe bądź katastrofy takie jak powódź, głód czy pożar tłumaczono jako zaburzenia w panowaniu Maat. W późniejszym okresie starożytnego Egiptu stała się znana jako córka Re. Iść drogą Maat oznaczało – szukać mądrości, a czynić Maat oznaczało postępować w prawy sposób, sprawiedliwie. Ofiara składana Maat była najważniejszą z ofiar, niejako ich sumą. Zapewnienie Maat było też najważniejszą powinnością faraona. Właśnie temu służył codzienny rytuał celebrowany przez kapłanów w świątyniach, którzy sprawowali go w imieniu władcy. Maat była jedną z głównych postaci uczestniczących w Sądzie Zmarłych – Sądzie Ozyrysa. Składały się nań rodzaj spowiedzi, w czasie której zmarły zaprzeczał, iż popełnił zarzucane mu uczynki (w dalszej kolejności) ważenie jego serca (lub skarabeusza sercowego), które nadzorował Anubis (błędnie przypisuje się to Ozyrysowi). Na jednej szali kładziono serce osądzanego, na drugiej zaś leżało pióro Maat. Jeśli serce było lżejsze, zmarły zostawał ogłoszony przez Thota maaheru, czyli mówiący prawdę, jeśli zaś serce okazało się cięższe od pióra Maat, zmarłego rzucano na pastwę Ammita – Pożeracza Dusz – po części krokodyla, lwa i hipopotama.

Thot (lub Thoth) – egipski bóg Księżyca, patron mądrości, mąż bogini Maat. Uważano go za wynalazcę egipskiego pisma - hieroglifów, kalendarza, a także arytmetyki, geometrii, muzyki, liczby i rysunków. Znany jest także jako lekarz i mag zarówno bogów, jak i ludzi (żywych i umarłych). Przedstawiany był jako ibis, pawian lub człowiek z głową tych zwierząt. W okresie predynastycznym czczony na terenie Delty, w okresie Starego Państwa centrum jego kultu znajdowało się w Hermopolis - stolica XV nomu Górnego Egiptu, w którego herbie znajdował się pawian. W mitologii greckiej identyfikowany z Hermesem. Nazwa Thoth (czy Thot), wymawiana jako "tot", jest greckim imieniem nadanym egipskiemu bóstwu, którego prawidłową nazwą jest Djehuty (także występującego pod nazwami Tahuti, Tehuti, Zehuti, Techu, Tetu). W zaświatach Thot skazywał tych, którzy krzywdzili zwierzęta, był także sekretarzem Ozyrysa podczas sądzenia zmarłych (ważenia serc). Uczestniczył w zmartwychwstaniu Ozyrysa korzystając z magicznych zaklęć, nauczył Izydę jak wpływać na niekorzystne wydarzenia. Leczył też Seta i Horusa z ran, które sobie wzajemnie zadali, a następnie mediował w ich konflikcie. Legenda przypisuje mu autorstwo Księgi Umarłych. Jego żoną była Maat.

Sheut -  cień osoby, który zawsze jest obecny. Wierzono, że człowiek nie może istnieć bez cienia, tak samo jak cień nie może istnieć bez rzucającej go osoby. Egipcjanie przypuszczali zatem, że cień zawierał w sobie część osoby, którą reprezentował. Z tego powodu posągi bóstw i ludzi, były czasem nazywane ich cieniami. Graficznie, cień przedstawiała mała figura ludzka pomalowana całkowicie na czarno, jak również figura śmierci lub sługa Anubisa.

W mitologii egipskiej Ammut (synonimy: Ammat, Ammemet) to potwór znany jako "pożeracz umarłych", "niszczyciel grzesznych dusz" przyczajony obok wagi podczas sądu. W innych wersjach Ammit jest potworem pożerającym potępionych na sądzie Ozyrysa. Ukazywany jako demon z głową krokodyla, tułowiem lwa i zadem hipopotama.

Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 13

To już koniec mojej pierwszej historii :D Już trwają prace nad nową, ale nie wiem kiedy ją dodam ;) Całą opowieść razem z okładką (tak, też jest w planach) już nie długo znajdziecie w jednej ze stron (na górnym pasku, pod nagłówkiem ;D )  Więc czekajcie :* Odezwę się nie długo ;D
Pentliczka :*

Rozdział XVII
Oślepienie tymczasowe i Moona…

              - Co wam się stało?! – krzyknęła od progu Julia.
              - Nic nie widzę – powiedziała Patrycja.
              - Ja tak samo - oznajmił Patryk.
              - Wiedziałam, że lepiej was w to nie mieszać! – mruknęła pod nosem Jula. Po chwili namysłu Erwin i Julia pomogli wstać Pati i Patrykowi i zaprowadzili ich do swoich domów. Umówili się, że Patrycja przenocuje u Julii, a Patryk u Erwina.

Wieczorem w domu Julii…
              
                 - Chcesz gumę do żucia – spytała się Julia.
                 - O jakim smaku? – spytała Patrycja.
                 - Miętowym – powiedziała z uśmiechem Jula.
                 - To daj jedną – odpowiedziała Pati. Kiedy Patrycja zaczęła żuć gumę wzrok jej wrócił! Mięta zwalczyła oślepienie! Julia postanowiła zadzwonić do Erwina.
                 - Erwin? Daj Patrykowi miętowa gumę do życia – powiedziała Julia.
                 - Nie mam – mruknął Erwin.
                 - To idź i kup – powiedziała sarkastycznie Julia.
                 - Dobra – odpowiedział Erwin i się rozłączyli się.  Następnego dnia czwórka nie wiedziała co robić. To co dotychczas robili zawsze miało związek ze skarbem, a teraz? Co mieli robić? Postanowili zabezpieczyć skarb i spędzić miło dzień na mieście. Po zabezpieczeniu skarbu i ukryciu wszystkich wskazówek poszli na lody.
                  - No to co teraz? – zapytał Erwin.
                  - Czuję, że jeszcze wiele nas czeka – powiedziała Julia. – Może niekoniecznie w katedrze, ale na pewno czeka – dokończyła.
                  - A co z naszyjnikiem? – zapytała się Patrycja.
                  - Zatrzymam go. Może się jeszcze przydać – odpowiedziała Julia.
                  - Jesteśmy wygranymi i to się liczy! – powiedział Patryk.
                  - Ej, widzisz tą dziewczynę? – szepnęła do Erwina Julia.
                  - No… - odpowiedział Erwin.
                  - Czuć od niej jakąś energię i nie wiem czy to nam nie przysporzy kłopotów – powiedziała Julia.
                  - Jakich kłopotów i… też czuję tą energię – powiedział Erwin.
                  - Dziwne… - powiedziała Julia. – Może potem ją zagadam i się czegoś dowiem, albo pójdę do Sheut. Może ona coś dopowie – dokończyła dziewczyna.
                  - Co tak szepczecie? – zapytała Patrycja.
                  - O niczym – urwała Julia. Dokończyli lody i każdy poszedł w swoją stronę. Wieczorem Julia wymknęła się z domu i zadzwoniła po Erwina z prośbą o spotkanie w katedrze. Gdy Erwin dotarł na miejsce udali się do jednej z pierwszych komnat. Tam spotkali Sheut.
                  - Co chcieli byście wiedzieć? – spytała.
                  - Wiesz może coś o tej dziewczynie? – spytała się Julia.
                  - O jakiej?
                  - O tej, którą widzieliśmy w lodziarni – powiedziała Julia.
                  - Tak, ale dowiecie się w swoim czasie. Spróbujcie ją poznać. Jest teraz u góry w drugim rzędzie. Porozmawiajcie z nią – powiedziała Sheut i znikła.
                  - Po co mnie tu ściągałaś? – spytał się Erwin.
               - Pomożesz mi – powiedziała Julia. Po dłuższej rozmowie poszli na górę. Faktycznie. Dziewczyna, którą widzieli w lodziarni siedziała w drugim rzędzie.
                - Hej. Co tu robisz o tak późnej porze – zagadała Julia.
                - Przychodzę tu wieczorami. Uwielbiam takie miejsca. Mam na imię Moona, a wy? Co tu robicie? – spytała dziewczyna.
                - Mam na imię Julia, a to jest Erwin – przedstawiła Julia.
                - Jesteście stąd? – spytała dziewczyna.
                - Tak – powiedział Erwin.
                - Właściwie to już nie długo – powiedziała ze smutkiem Julia.
                - Jak to?! – spytał zaskoczony Erwin.
                - Wyprowadzam się do Bogdańca – powiedziała Jula.
                - A co z potomkami?! Przecież mam ci pomagać – mówił bez zastanowienia Erwin.
                - Chwila! Jakimi potomkami? – spytała tajemniczo Moona.
                - Chyba można ci zaufać… Maat i Thota – powiedziała Julia.
                - Ja też jestem potomkiem tylko, że Hathor – oświadczyła Moona. – I też będę mieszkać w Bogdańcu! – dokończyła dziewczyna.
                - Już jestem ciekawa tej wyprowadzki – mruknęła Julia. Trójka wyszła z kościoła.




           
Rozdział XVIII
Podsumowanie całej tej historii…


           Bardzo dużo rzeczy zdarzyło się ostatnio. Skarb został odkryty, a bohaterowie dalej poznają nowe tajemnice. Pojawia się teraz mnóstwo pytań dotyczących tej historii. Co musiał załatwić Dawid w starym domu?  Co z tajemniczym wisiorkiem w kształcie słońca? Jak zareagują Patryk i Patrycja, gdy dowiedzą się, że Julia wyjeżdża? W czym pomoże im Moona? Kim ona dokładnie jest? Wiem, że te pytania nie znalazły odpowiedzi w tej historii. Zostało to specjalnie zaplanowane, by zostawić czytelnika w tej niepewności i ciekawości. Myślę, że ta historia spodoba się większości czytelnikom i da trochę do myślenia. Historia ta, nie zdarzyła się naprawdę. Jednak wszystko jest możliwe, gdy tylko się uwierzy. Julia musiała w siebie uwierzyć, żeby odkryć te wszystkie tajemnice. Miała przy sobie wspaniałych ludzi. To jest w życiu najważniejsze – ludzie, którzy są w stanie iść z tobą w ogień i to bez żadnego zawahania. Kończę się już rozpisywać i czekajcie. Czekajcie na dalsze historie i opowiastki ode mnie.

Autorka
                                                                                                                                        Monika  Furman

czwartek, 4 lipca 2013

Info :D

Sorry, że prawie w ogóle nic nie dodaje, ale byłam baardzo zajęta :( Postaram się to nad robić :) Co powiecie na rozdział jutro?

sobota, 22 czerwca 2013

Ten tajemniczy Księżyc... cz. 12

Może trochę krótki, ale sensowny ;)

Rozdział XVI
Ważne odkrycie, walka, sztylet.

       Rano cała ekipa udała się do katedry obadać sprawę tajemniczych witraży, środka katedry oraz jeszcze raz przejść przez korytarze i wszystko dokładnie sprawdzić. Stanęli pomiędzy witrażami, czyli centralnie pośrodku katedry.
       - Tu nic nie ma! – mówił Erwin.
       - Poczekaj! Nie patrzyliśmy jeszcze pod dywan. Może tam coś znajdziemy – powiedziała Julia.
       - Erwin pomóż mi zwinąć dywan – powiedział rozkazującym głosem Patryk.
       - Pati! Patrz tutaj – powiedziała szeptem Julia.
       - Gdzie masz naszyjnik? – zapytała się z pośpiechem Patrycja. Teraz wyjaśnienie. Gdy chłopcy zwijali dywan, w miejscu gdzie wcześniej stali zobaczyły cegłę z symbolem księżyca. To musiało być to miejsce, gdzie słońce miało oświetlić naszyjnik. Udało się! Owszem. Nie był to 16 lipiec, ale najwyraźniej nie miało to większego znaczenia. Przed ołtarzem pojawiło się wejście.
        - Na co czekamy! W drogę – rozkazała Julia. Cała czwórka zeszła po pięknych marmurowych schodach. Dalej czekała ich ściana gdzie czekała ich największa z prób. Na drzwiach widniał napis ze złota. „ Komnata została odkryta! Ammit wezwany! Wstęp jednak uzyska tylko potomek. Tekst legendy go poprowadzi, nawet, jeśli jej nie zna, przepowiednia musi się spełnić i nie ma znaczenia czy wie co robić czy nie. Ważne, że jest człowiekiem czystej krwi.”
        - Jaka legenda? – zapytali się jednocześnie Patryk i Patrycja.
        - Nie wiem – powiedziała Julia.
        - Toht! Taam! Hatszepsut! Timma! Tuehs! Ozyrysie! – powiedzieli naraz jak zahipnotyzowani Julia i Erwin.
        - Zaczynam się bać – powiedziała Patrycja.
        - Ja też – odpowiedział Patryk. Julia i Erwin dalej byli w tym dziwnym stanie. Nagle drzwi się otworzyły i cała czwórka zauważyła tylko oślepiające światło. Julia i Erwin poszli dalej, lecz Patryk i Patrycja oślepli! Miotali się tak bezbronnie, że się powywracali. Jula i Erwin weszli do wielkiej sali. Tam wyszli z dziwnego transu. Zobaczyli salę całą z bursztynu. Sala była pełna rzeźb, szkatułek mebli – wszystko z bursztynu. Nawet piękne żyrandole. Dwójka przeszła się między tymi wszystkimi wspaniałymi rzeczami.
         - I co teraz? Co dalej? – pytała się Julia.
         - No i nareszcie się spotykamy – wysyczało coś z głębi komnaty.
         - Też cię miło słyszeć – powiedziała Julia. Nagle z mroku wyłonił się Ammit i rzucił się na Julię i Erwina. Julia bezbronnie oparła się o jakąś półkę i poczuła cos ostrego pod ręką. Nie myśląc wyciągnęła przedmiot przed siebie. Ammit się na to nadział i rozpłynął się w powietrzu. Ostrym przedmiotem okazał się srebrny sztylet, z pięknym rzeźbieniem i okrągłym rubinem w rękojeści.
           - Jeszcze tu wrócę – wysyczał na końcu.
           - I co? To już koniec? – zapytał się Erwin.
           - Myślę, że nie. To by było za proste! – powiedziała z zamyśleniem Julia.
           - Na razie musimy zobaczyć, co się stało z Patrycją i Patrykiem – powiedział Erwin. Razem pobiegli na górę sprawdzić, co się stało z przyjaciółmi.


Trochę ciekawostek :3

Niestety, mam problem z internetem i w najbliższym czasie notki będę dodawała przez komórkę ;)  Mam do was dość  smutne pytanie i jeżeli chcieli byście je usłyszeć to proszę o napisanie w komentarzu " chcę". Co do nowego bloga zostanie on założony zaraz potem jak dadzą mi internet ;) Tak więc podsumowując piszcie, czekajcie i odwiedzajcie :) Buźki :*

niedziela, 16 czerwca 2013

Zapowiedź :*

Oto i obiecana notka na temat nowego bloga ;)  Postanowiłam, że założe bloga, ale nie o szkicowaniu, czy biżuterii... będzie on o ... życiu mojej simki :3 Adres do bloga pojawi się wkrótce ( może nawet dziś), a tym czasem już za dwie godzinki pojawi się post o ... (niech to będzie niespodzianka ;3 )

niedziela, 9 czerwca 2013

Stare zdjęcie

Zakochałam się ♥

Post dla was :*

Pytanie dla was :***
Co byście chcieli zmienić na tym blogu? Czekam na wasze propozycje :)
Pentliczka xD

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga!

Jeżeli ktoś nie wie jak skomentować post z anonima, to to jest krótki poradnik jak to zrobić ;)
1. Wybieramy post,
2. Klikamy w dodaj komentarz,
3. Wpisujemy komentarz,
4.  Obok napisu "komentarz jako" wybieramy z listy "anonimowy"
5. I opublikuj :)
6. Gotowe ♥

Jeżeli chcecie więcej takich poradników piszcie w komentarzu ;)


sobota, 8 czerwca 2013

Ten tajemniczy księżyc... cz. 11

Oto długo wyczekiwany rozdział. Podoba się? Zostaw komenta :3
Pentliczka xD

Rozdział V
Zaćmienie, niebezpieczeństwo, kwiaty…

               - Oszalałaś! Jest pierwsza w nocy! – powiedział od progu Erwin.
               - Nie uwierzysz co odkryłam w szkatułce! – powiedziała z radością Julia.
               - Nie mogło to poczekać do jutra?
               - Nie mogło. Musisz to wiedzieć teraz! – powiedziała już lekko zirytowana Julia. Erwin zaprosił dziewczynę do środka, po czym Julia wyjaśniła mu wszystko od początku do końca.
               - Rozumiem… - mruknął pod nosem chłopak.
               - I dlatego, to jest takie ważne! Zaćmienie jest jutro około godziny jedenastej i musimy tam być przed czasem – ostrzegła Julia.
               - To wszystko, czy jest coś jeszcze, o czym mi nie powiedziałaś? – zapytał wciąż ciekawy sytuacji Erwin.
               - To wszystko. Dobranoc – powiedziała Julia, po czym poszła do domu nabrać energii na kolejny dzień. Nie wiedziała jeszcze, co ją czeka… Oboje spotkali się koło katedry. Uznali, że w tą sprawę nie należy wplątywać Patrycji i Patryka.
               - Gdzie my to właściwie mamy zrobić? – zapytał się Erwin.
               - Chyba tam, gdzie się znaleźliśmy po wyjściu z podziemi – powiedziała niepewnie Julia. Zeszli do podziemi. Gdy doszli na miejsce zobaczyli więcej niż owego dnia, kiedy ostatni raz tu byli. Na ścianie był napis! „Stań na środku komnaty i weź w rękę sekretnik. Włóż do niego brakującą część, po czym ukaże ci się dalszy etap. Powodzenia!”
               - Tego tu nie było! – krzyknął oburzony Erwin.
               - Nie gadaj tyle, tylko patrz czy jakaś pułapka się nie włączy, bo będziemy mieć kłopoty – powiedziała Julia. Stanęła narodku i włożyła księżyc do sekretnika. Po chwili otworzyły się kolejne drzwi, a pod Julią zapadła się podłoga. Na szczęście złapała się Erwina i tym samym uniknęła upadku. Dziewczyna, była przerażona. Gdy już doszła do siebie ruszyli dalej. Doszli do długiego korytarza. Na końcu znajdowały się drewniane drzwi. Ciekawość zwyciężyła. Oboje pociągnęli za klamkę i okazało się, że tam nic nie ma! Pusta ściana! Zaważyli jedna zarys małej skrytki. Otworzyli ją. Ukazał im się stary, pożółkły papierek zwinięty w rulonik oraz zdjęcie. Rozwinęli papierek i zaczęli czytać.
                                                                                                                  Landsberg, 17.01.1885
Drogi poszukiwaczu!

        Przepraszam Cię. Przekaże Ci niesprawdzoną wiadomość. Nie wiem tak naprawdę czy istnieje jakiś skarb. Przekazuję Ci mój największy skarb, napiszę Ci w skrócie moją historię i o co tu chodzi oraz udzielę Ci informacji, którą ktoś mi kiedyś przekazał.
        Zastanawia Cię pewnie fotografia, która leżała obok listu. To moja rodzina. Ta kobieta ubrana w suknię i z włosami spiętymi w kok to moja matka. Obok niej stoi mój ojciec. Ten mężczyzna, który siedzi przed nimi z bujną brodą, ubrany w garnitur to ja. Obok siedzi moja żona w ciąży. Moi rodzice zginęli. Wyjechali na ważne wykopaliska i nigdy nie wrócili. Przyszedł tylko list od ich przyjaciela, że moi rodzice nie żyją. Teraz coś o mnie. Jestem potomkiem Thota. Już jutro urodzi się moja córeczka, a ja zgodnie z legendą umrę. Zostawiam ten list, aby ktoś dokończył mego dzieła. Szukałem bursztynowej komnaty tyle lat! I do tej pory jej nie znalazłem. Komnaty nie ma tak naprawdę w tym zamku! To tylko kopia! Została ona wywieziona podczas rozbiorów i do tej pory się nie odnalazła. Moja druga połówka, czyli potomek Maat zginęła pod czas tych poszukiwań, ale przed tym straszliwym wypadkiem powiedziała mi to, co odkryła. 16 lipca około godziny dwunastej należy stanąć po środku katedry. Światło słoneczne wejdzie przez wzór kwiatów i oświetli naszyjnik z księżycem i w ten oto sposób otworzy się wejście do skarbu. Lecz jest jeszcze jedna ważna rzecz. Komnaty strzeże Ammit i trzeba będzie przygotować się do walki z nim. Powodzenia poszukiwaczu i wybacz, że naraziłem Cię na tak wielkie niebezpieczeństwo, ale chciałem, by ktoś dokończył moje dzieło. Powodzenia w dalszej drodze!

Jan Branicki

              - Jak taki długi list zmieścił się na tak małym papierze? – zastanawiał się Erwin.
              - Mamy ważniejsze pytania! Na przykład czy nasze narażenie życia nie poszło na marne! Jak powiemy to reszcie?! Jaka legenda?! I jakie dzieło?! – wyliczała Julia.
              - Chodźmy już lepiej, bo jeżeli Patrykowi albo Parycji zachce się tu przyjść to będziemy biedni – ostrzegł Erwin.
              - Racja! Chodźmy za nim… - tu skończyła, ponieważ w przejściu stanął Patryk.
              - Co wy tu robicie i co to za przejście – zapytał chłopak. Erwin i Julia nie wiedzieli, co powiedzieć, więc minęli Patryka i uciekli do swoich domów. Wiedzieli jednak, że jutro będzie jeszcze gorzej, ale woleli uniknąć konfrontacji w takim miejscu i z taką informacją w głowie.
             - Mam dla ciebie ważną wiadomość – powiedziała do Julii mama, gdy tylko dziewczyna weszła do domu.
             - Jaką? – zapytała się dziewczyna.
             - Dostałam propozycje pracy w miasteczku 10 km od Gorzowa i wiesz dobrze, że tylko tata umie jeździć samochodem. Uznaliśmy więc, że wyprowadzimy się do tej wsi pod koniec wakacji. Tak będzie lepiej – zakończyła ostrożnie mama.
             - Jak to?! Przecież dopiero tu się wprowadziliśmy! Co z Patrykiem?! Co z Patrycją?! A Dawid?! Rozmawiałaś już z nim?! – irytowała się dziewczyna.
             - Tak, rozmawiałam. Już postanowione czy tego chcesz czy nie – powiedziała ostrożnie mama.
             - Idę do Patryka! Nie wiem o której wrócę – krzyknęła Julia, po czym wyszła z domu.
             - Wyprowadzam się – powiedziała już od progu Julia. – Jesteś na mnie zły za dzisiaj – zapytała się.
             - Co wyście tam robili?! – zapytał chłopak.
             - Poszliśmy dalej. Znalazłam wskazówkę i postanowiliśmy was w to nie mieszać – powiedziała Julia.
             - Przecież obiecałaś, że nie będziesz tak robić – powiedział chłopak.
             - Przepraszam.

             - Już dobrze. Widzę, że dziś to już dla ciebie za dużo – powiedział chłopak, po czym przytulił dziewczynę i ją pocałował.

czwartek, 6 czerwca 2013

Info, żal, radość i wszystkie inne emocje xD

Mam dla was smutną, a za razem radosną wiadomość. Jeszcze tylko około 8 rozdziałów i kończę książkę pt. " Ten tajemniczy Księżyc...". LECZ... zaczynam nową pt. "To tajemnicze Słońce..."(z tymi samymi bohaterami :*). Czekajcie na dalsze losy bohaterów, bo nigdy nie wiadomo co i kiedy się zdarzy :) 
 Pentliczka xD
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Najradośniejsza wiadomość dzisiaj :D  Zrobiłam kilka postów, które będą się pojawiać, kiedy ja nie będę miała czasu :/ Jest to jedna wielka seria, która nie wiem kiedy się skończy xD Nosi tytuł Pamiętnik Julii ♥
Będą tam wszystkie przeżycia Julii oraz malutki bonus, który z czasem wyjdzie na jaw :3
Pentliczka xD
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

MAŁA REKLAMA!
Ogłaszam wszem i wobec, iż założyłam stronę na facebook'u ;D Nazywa się Pentliczka Life   i mam nadzieję, że lajkniecie i polecicie ją dalej :* Jest tam mnóstwo ciekawostek i nowiny dotyczące blog oraz innych ehemmm... mojego życia (historia, biżuteria oraz wiele innych) :3 
Pentliczka xD

Zapraszam na Pentliczka Life  na facebook'u :*



poniedziałek, 13 maja 2013

Cisza przed burzą xD

Hej ;) Pisze z komórki :D Do następnego tygodnia nie będzie żadnych nowych postów :( Mam problem z netem :/  Za to w przyszłym tygodniu możecie się spodziewać mnóstwa postów :D

sobota, 11 maja 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz.11

Mam nadzieję, że się wam spodoba i zostawicie trochę komentarzy ;)
Pentliczka xD

Rozdział XIV
Pozytywka i sekretnik…

Kolejny dzień. Patryk i Patrycja byli w szkole. Nadeszła lekcja historii. Nauczycielka zaczęła wykład.
         - Starożytni Egipcjanie wierzyli, że po znalezieniu Ib i pokonaniu kilometrowych schodów zmarły może wrócić do życia, lecz taki zaszczyt mają tylko wybrani. Wyjdą w nikomu nie wiadomym miejscu z symbolem krzyża Ankh. Będą radośni, lecz po paru minutach na skutek zmiany warunków stracą przytomność i tylko krzyż Ankh włożony do tajemniczego symbolu może ich uratować od ponownej śmierci – zakończyła nauczycielka.
          - Proszę pani! Słabo mi – zaczął narzekać Patryk.
          - Stefan. Zaprowadź kolegę do pielęgniarki – powiedziała nauczycielka.
          - Nie! Chcę, żeby Patrycja ze mną poszła – przerwał nauczycielce Patryk.
          - Zgoda. Idźcie, bo mi tu zaraz zemdlejesz – rozkazała nauczycielka, po czym kontynuowała wykład. Patryk i Patrycja wyszli z sali.
           - Dobra. Teraz migiem do podziemi! – rozkazał ożywiony Patryk.
           - Czemu? – pytała się zaskoczona Pati.
           - Dowiesz się na miejscu, a teraz musimy jak najszybciej udać się do katedry. W drogę – zarządził Patryk, po czym udali się do podziemi. Minęli wszystkie pomieszczenia. W końcu dotarli do komnaty.
           - Julia! – zawołał od progu Patryk. Julia leżała na środku komnaty z szeroko otworzonymi zielonymi oczami. Jej rude, kręcone włosy tworzyły miękką poduszkę. Koło niej leżał Erwin.
           - Patrycja! Pomóż mi ich obszukać! Dopóki jeszcze możemy! – zarządził zdenerwowany w rozpaczy Patryk. Zaczęli szukać. W końcu znaleźli krzyż Ankh i włożyli go w odpowiednie miejsce. Nagle Erwin i Julia zaczęli się budzić.
            - Patryk! – zawołała Julia, po czym wylądowała w czułych ramionach chłopaka.
            - Nigdy więcej cię nie zostawię samej. Obiecuję – powiedział przez łzy chłopak. Erwin i Patrycja stali obok przyglądając się tej scence.
             - Ty durniu! Mówiłam nie ruszaj się! – zaczęła Patrycja i uderzyła „z liścia” Erwinowi.
             - Za co?! – burzył się Erwin.
             - Za to co zrobiłeś! – burzyła się Pati.
             - Ej! Cicho! Chyba coś słyszę – przerwała im Julia. Wszyscy zamilkli.
             - Też to słyszę! – powiedział Erwin. Patryk i Patrycja nic nie słyszeli.
             - To gdzieś tutaj – powiedziała Julia, po czym zaczęła uderzać ścianę. Nagle otworzyła się mała skrytka. Dziewczyna wyjęła z niej małe, białe pudełko ze złotymi akcentami. Wydawało z siebie bardzo cichą melodię Ludwiga van Beethovena pt. „Sonata Księżycowa” . Po otworzeniu szkatułki zobaczyli małą baletnicę w białej sukience. Wirowała w takt muzyki.
             - Ja i tak tego nie słyszę – powiedział Patryk.
             - Wracajmy do domów. Ja to wezmę i poszperam w niej. Może coś znajdę – powiedziała Jula. Wszyscy razem wyszli z tuneli, po czym udali się do swoich domów. Zapadła noc. Julia bardzo długo siedziała przy biurku, obserwując płynne i delikatne ruchy baletnicy. W końcu uświadomiła sobie, co miała zrobić. Zaczęła od obszukania tancerki. Wszystko dokładnie obejrzała, lecz bez skutków. Potem szperała przy lusterku i obmacała całe dno. Nic nie znalazła. W końcu oczarowana przepiękną muzyką zasnęła na biurku. Spała tak aż do północy. Gdy otarła zaspane oczy coś ją olśniło! Przecież nie próbowała wyciągnąć tancerki. Pociągnęła lekko za figurkę i nagle miała w dłoni piękną baletnicę. W dziurce po figurce było pudełko. Julia delikatnie je wyciągnęła i gdy otworzyła maluteńkie opakowanie zobaczyła sekretnik. Otworzyła go. W środku była karteczka ze wskazówką. Dziewczyna zamknęła je i odwróciła na drugą stronę. Z tyłu było widać kształt księżyca, taki sam jak wisiorek. Wyglądał jak jego odcisk! Julia nie chciała dłużej czekać! Zaczęła czytać zagadkę.
 „Widzę, że jesteś aż tutaj! To dobrze. Na pewno zauważyłeś kształt księżyca na odwrocie medalionu. Dobrze myślisz. Naszyjnik trzeba włożyć w ten otwór, ale mogą to zrobić tylko potomkowie i we wskazanym czasie, gdy Księżyc zasłoni Słońce i wszystko pokryje mrok. Wtedy przedostaniecie się do dalszego etapu.”
                 - Nie mogę czekać do rana! Zaćmienie ma być jutro, bo chyba o to chodzi. Muszę iść do Erwina i mu o tym powiedzieć! Nie ma, na co czekać – mruknęła pod nosem i nie postrzeżenie wymknęła się z domu. 

piątek, 10 maja 2013

Zośki...

Wczoraj zamówiłam sobie zośki ^^ Co to jest pytacie... specjalnie dla was sporządziłam (raczej znalazłam ;P )  krótką notkę o zośce ;)
Pentliczka xD

Gra w zośkę stała się popularna w sumie nie wiadomo kiedy. W podbijanie woreczka z sypkim materiałem bawiono się już w Polsce w czasach II wojny światowej.

Jeszcze kilka lat temu, gdyby ktoś rzucił hasło „zośka”, skojarzylibyście go jedynie z pseudonimem Tadeusza Zawadzkiego, bohatera „Kamieni na szaniec” ,autorstwa Aleksandra Kamińskiego. A tak naprawdę... pewnie byście nie skojarzyli, bo nikomu się nie chciało czytać szkolnych lektur. Dzisiaj za to „zośka” to termin zdecydowanie bardziej rozpoznawalny i bardziej kojarzony. Z czym? Zagrajmy!

Gra w zośkę  stała się popularna w sumie nie wiadomo kiedy. Trochę jak z dzwonami (o spodnie mi chodzi), moda na tę grę wróciła po latach. Bo gdybyście nie wiedzieli, to w podbijanie woreczka z sypkim materiałem bawili się już w Polsce w czasach II wojny światowej. Zasada była banalnie prosta – podbijać, dopóki nie spadnie. Oczywiście, wariantów była cała masa. Na przykład w jednym z nich chodziło o „wrzucenie” zośki do koła zarysowanego wokół przeciwnika. Gdy zośka wpadła ustaloną ilość razy, gość odpadał.

Dzisiaj zośka, znana jest również jako footbag (w sumie to footbag znany jest jako zośka). Dwie główne dyscypliny, na jakie się dzieli to freestyle (czyli... freestyle) i net (odmiana siatkonogi). Kategorii jest cała masa: dla mężczyzn, kobiet, mieszane, otwarte i Bóg wie co jeszcze. To, że sport ten nie jest jakimś totalnym badziewiem, może świadczyć fakt, że interesują się nim m.in. duże koncerny z Adidasem czy Reebokiem na czele, które dostarczają wyspecjalizowane obuwie. Oczywiście, jak we wszystkich nowoczesnych sportach (np. rozgrywki w grach komputerowych), również i w tym triumfy święcą Polacy. Pierwsze mistrzostwa naszego kraju rozegrano w 2001 roku.

Ogólnie o zośce można opowiadać długo, tylko po co, skoro znacznie większe wrażenie zrobią na was filmiki. I żebyście czasem nie pomyśleli, że to takie hop siup. Naprawdę trzeba sporo treningów, aby ogarnąć podstawowe „zagrywki”, nie mówiąc już o kosmicznych trickach.





wtorek, 7 maja 2013

Ta piosenka ♥

Jeju jakie wspomnienia! Dobrze po tylu latach dowiedzieć się kto to śpiewa ;)
Pentliczka xD

Maciej Silski - Gdy umiera dzień

Reklama, która podbija TV!

Oto reklama, która staje się bardzo popularna! Mi osobiście bardzo się podoba i mogłabym jej słuchać godzinami *,* (czy tylko mi ten żółty kojarzy się ze zmyślonym domem pani Foster? )
            Pentliczka xD

Nju mobile: rozmowy w korkach

Wolfgang Amadeusz Mozart

Dziś na muzyce mówiliśmy o dwóch muzykach. Wolfgangu Amadeuszu Mozarcie i Fryderyku Chopinie! Postanowiłam dać notkę o jednym z nich - Wolfgangu Amadeuszu Mozarcie.

Wolfgang Amadeusz Mozart (ur. 27 stycznia 1756 w Salzburgu, zm. 5 grudnia 1791 w Wiedniu) – kompozytor i wirtuoz gry na instrumentach klawiszowych. Razem z Haydnem i Beethovenem zaliczany do klasyków wiedeńskich.

Dzieciństwo:

Urodzony w Salzburgu, jako siódme dziecko Leopolda Mozarta oraz Anny Marii. Miał starszą o pięć lat siostrę Marię Annę nazywaną Nannerl, która także przejawiała uzdolnienia muzyczne. Razem z nią, kiedy miała 11 lat, mały Wolfgang grywał duety klawesynowe na zasłoniętej jedwabistym materiałem klawiaturze. Ojciec – Leopold Mozart – woził ich po całej Europie, przez co Wolfgang zaczął chorować. W roku 1761 skomponował swój pierwszy utwór – Menuet i Trio KV 1. Pozostała piątka rodzeństwa zmarła w wieku niemowlęcym. W wieku trzech lat Wolfgang, słysząc grę siostry na klawesynie, zabawiał się wyszukiwaniem tercji na tym instrumencie (jak wspomina później jego siostra). Od piątego roku życia uczył się gry na klawesynie pod kierunkiem swojego ojca.

Twórczość:
Mimo iż Mozart żył niecałe 36 lat, zdążył pozostawić po sobie kilkaset skrzących się dowcipem i wyróżniających słynną mozartowską lekkością oraz melodyjnością utworów. Ponad 50 symfonii, kilkadziesiąt koncertów fortepianowych, skrzypcowych, fletowych i na inne instrumenty solowe z towarzyszeniem orkiestry, blisko 20 mszy (a także słynne, acz niedokończone przez niego „Requiem”) oraz inne utwory muzyki kościelnej, 13 oper, które do dnia dzisiejszego znajdują się w repertuarze wszystkich teatrów operowych świata (zwłaszcza takie arcydzieła, jak „Uprowadzenie z seraju”, „Wesele Figara”, „Don Giovanni”, „Czarodziejski flet”, „Cosí fan tutte” czy też mniej znana u nas jego pierwsza większa opera „Idomeneo, król Krety”). Mozart napisał również wiele utworów kameralnych, solowych. Jest także pierwszym wielkim twórcą wśród zawodowych kompozytorów piszących muzykę rozrywkową (tańce, divertimenta, serenady na czele z „Eine kleine Nachtmusik (KV 525)”).

Dzieci:


  • Reimund Leopold Mozart (ur. 27 czerwca 1783 w Wiedniu, zm. 19 sierpnia 1783 w Wiedniu )
  • Carl Thomas Mozart (ur. 21 września 1784 w Wiedniu, zm. 31 października 1858 w Mediolanie)
  • Johann Thomas Leopold Mozart (ur. 18 października 1786 w Wiedniu, zm. 15 listopada 1786 w Wiedniu)
  • Theresia Maria Anna Mozart (ur. 27 grudnia 1787 w Wiedniu, zm. 29 czerwca 1788 w Wiedniu)
  • Anna Maria Mozart (ur. zm. 16 listopada 1789 w Wiedniu)
  • Franz Xaver Wolfgang Mozart (ur. 26 lipca 1791 w Wiedniu, zm. 19 lipca 1844 w Karlsbadzie)

Z szóstki dzieci, które przyszły na świat w trakcie 9-letniego małżeństwa Wolfganga i Konstancji (1782-91), dzieciństwo przeżyli tylko dwaj synowie. Żaden z nich nie ożenił się i nie pozostawił potomstwa. Ród Wolfganga Amadeusza Mozarta w linii prostej wymarł w połowie XIX w.

Kilka utworów:

                                                            Eine kleine Nachtmusik


                                                    Marsz Turecki






sobota, 4 maja 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 10

Hejo :) Na dzień dobry nowy rozdział! Podoba się? Zostaw komentarz ;)
 Pentliczka xD

Rozdział XIII
Ślepy zaułek i przedwczesne szczęście…

                - No i kolejny do kolekcji! Czemu my tak łatwo ich tracimy – burzył się Patryk.
                - Nie martw się! Trzeba iść dalej – pocieszała go Patrycja.
                - Nie wiem czy jest sens! Nie wiadomo, po co my się tak staramy i nie wiadomo czy ich odzyskamy – pieklił się bezsilnie Patryk.
                - Znajdziemy ich – pocieszała go Patrycja. Sama zadawała sobie te pytania, ale starała się myśleć pozytywnie.
                - Dobra! Idziemy, bo szkoda czasu – mruknął Patryk, po czym ruszył do nowo otwartego pokoju. Pati ruszyła za nim.
                - Nie wieżę! To ślepy zaułek! – powiedział bezsilnie Patryk.
                - Na pewno nie! Musi być jakieś wyjście! – mówiła oniemiała Pati. Oboje rozejrzeli się po pomieszczeniu. Nagle!
                - Patrz! To jakiś symbol! – krzyknęła jak oparzona Patrycja.
                - To mi wygląda jak krzyż Ankh, ale nie jestem pewien – wreszcie Patryk zmienił wyraz twarzy na bardziej zainteresowany.
                - Nie mamy takiego – uświadomiła sobie Pati. Po paru minutach namysłu stwierdzili, że nie ma sensu rozważać nad znakiem, którego i tak nie mogą rozszyfrować. Udali się do swoich domów.

W podziemiach…

                 - Widzę, że się wam udało – powiedziała Maat.
                 - Tak! Teraz powiedz nam o najłaskawsza jak się stąd wydostać – powiedziała zdyszana Julia.
                 - Musicie wyjść po tam tych schodach do góry – oznajmiła Sheut jednocześnie wskazując na kręcone schody. Były wielkości pięciu dziesięciopiętrowych bloków mieszkalnych i miały chyba z milion stopni!
                 - My? Tam na górę? – pytał przełykając ślinę Erwin. Nagle rozległ się dźwięk SMS’a w kieszeni Erwina.
                 - Miałeś komórkę! Przez ten cały czas! – burzyła się Julia.
                 - Zapomniałem o niej! – usprawiedliwiał się chłopak. – Teraz nie pora na kłótnię! Musimy ruszać – dodał, po czym pożegnali się z Maat i Sheut i ruszyli w stronę schodów. Zaczęli wyczerpującą wędrówkę aż na sam szczyt. W połowie drogi zatrzymali się na przerwę. Usiedli na schodkach i zaczęli rozmawiać.
                 - Dobra, a jak ty się tu znalazłeś? – pytała zaciekawiona Julia.
                 - Całą trójką byliśmy w nowym pomieszczeniu. Położyłem dwa artefakty na dłoniach, po czym Patryk i Patrycja zaczęli do mnie krzyczeć żebym się nie ruszał, ale jak to ja. Ruszyłem się i spadłem. Reszty nie pamiętam – skończył Erwin.
                - Jakie artefakty? – pytała zaciekawiona Julia.
                - Wszystkiego dowiesz się na górze – powiedział tajemniczo chłopak.
                - Właśnie! Ruszajmy! – zarządziła Julia, po czym udali się w dalszą drogę. Na samej górze był ledwo widoczny zarys drzwi. W miejscu gdzie powinna być klamka widniał symbol księżyca.
                - Masz mój naszyjnik? – zapytała Julia.
                - Tak.
                - To otwieraj! – warknęła Jula. Po przyłożeniu naszyjnika drzwi otworzyły się. Znaleźli się w tajemniczej komnacie. Przejście się zamknęło.
                - Erwin! – krzyknęła Julia. – Wydostaliśmy się! – wołała uradowana.
                - Tak! Udało nam się! – cieszył się Erwin.
                - Zaraz biegnę do Patryka! Musi to wiedzieć! – cieszyła się Julia. Nagle uśmiech znikł z jej twarzy. Zrobiła się blada i w mgnieniu oka padła w bezruchu na zimną, betonową podłogę. Straciła przytomność!
                - Julia! Julia! Co się stało! – Erwin przy kucnął obok niej. Nie wiedział, co się dzieje. Zaraz po tym sam leżał obok niej blady jak papier. Było pusto. Dookoła nich tylko betonowa podłoga i ściany oraz cisza, która panowała pod całą katedrą.








Budowa ogłowia

Trochę nudnawo, bo dziś nie mam za bardzo tematu :/
                                                                           Pentliczka xD

Zmiany - na lepsze czy gorsze?

Uznałam, że pora coś zmienić! Doszły trzy nowe rzeczy! Oto one:

  • nowy wygląd - coś typu zielono mi xD
  • nowe kategorie - uznałam, że trochę trzeba pozmieniać, bo w końcu kończą mi się tematy ;/
  • nowa muzyka - trochę żywszych rytmów :3
To chyba na tyle :3 Zaraz końska notka *,* 

                                                                                                                    Pentliczka  xD

czwartek, 2 maja 2013

Info od autora :D

Dziś trochę nie typowa notka ;)  Postanowiłam, że opowiadanie będzie pojawiać się raz lub dwa na dwa tygodnie :) Dzięki za przeczytanie notki - Pentlczka  xD

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 9

Wiem, że ten rozdział kompletnie się nie klei, ale nic innego nie mogę wymyślić :/
Pentliczka xD
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział XII
Spotkanie i wyścig z czasem…

                        - Erwin! Obudź się! – wołała Julia. Nagle chłopak otworzył oczy.
                        - Co?! Gdzie?! Jak?! – wołał jak opętany.
                        - Spokojnie! To ja! Julia – powtarzała mu dziewczyna.
                        - Czy ja umarłem? – pytał się Erwin.
                        - Nie, chyba nie. Przynajmniej tak powiedziała mi Sheut – wyjaśniła Julia.
                        - Gdzie my w ogóle jesteśmy? – pytał się obolały po upadku Erwin.
                        - Nie jestem pewna, ale to jakieś podziemne państwo. Musimy iść tym wąwozem aż spotkamy Thota. On powie nam, co dalej robić – wyjaśniła Julia. – A ty? Jak się tu dostałeś? – pytała dziewczyna.
                        - Odkryliśmy nową komnatę i niestety to ja okazałem się tym, który jak zwykle daje się wciągnąć w pułapki – zaśmiał się Erwin.
                        - Ciekawe, co robią Patryk i Pati – ciekawiła się dziewczyna.
                        - Mam nadzieję, że chociaż odkryli coś nowego – powiedział Erwin. Po długiej rozmowie wreszcie ruszyli przed siebie. Doszli do wniosku, że klucz musi coś otwierać. To, co otwiera objawi się prędzej czy później. Po dość długiej wędrówce doszli do wielkiej bramy.
                         - Stać! Kto idzie? – rozległ się potężny głos.
                         - Przysłała nas tu Maat. Ja jestem jej potomkiem, a to… - tu Julia nie dokończyła, bo Thot rozpoznał Erwina.
                         - Witajcie. Zanim wpuszczę was do rzeki Ib, musicie coś wiedzieć. Musicie wrócić stamtąd zanim piasek w klepsydrze się przesypie. Macie dokładnie dzień. Teraz idźcie i nie zapomnijcie o kluczu – powiedział Thot, po czym wpuścił ich do przepięknej doliny. Wszędzie dookoła rosła trawa. Przez środek doliny przepływała rzeka. Wiła się między pagórkami niosąc ze sobą miliardy dusz.
                          - Teraz tylko musimy znaleźć właściwe serca, wydostać się stąd i znaleźć Sheut. Łatwizna! – powiedziała Julia.
                          - To do dzieła – mruknął Erwin. Zaczęli iść przed siebie. Gdy doszli do brzegu rzeki zobaczyli kamień. W kamieniu był wzór krzyża Ankh.
                          - Masz go? – zapytał Erwin.
                          - Mam – powiedziała Jula, po czym przyłożyła krzyż do głazu. Nagle dwa serca przeszyły ich ja strzały.
                           - Chyba się udało – powiedział zdezorientowany Erwin.
                           - Myślę, że tak. Chwila! To nie może być tak proste! – powiedziała Julia. Miała rację. Zza krzaków wyłonił się bardzo dziwny stwór. Miał głowę krokodyla, tułów lwa, a zad hipopotama. Był to Ammit.
                            - To Ammit! – krzyknęła Julia.
                            - Co on robi? – pytał się Erwin.
                            - Pożera grzeszne dusze, a skoro nas tak okrąża to znak, że jesteśmy na jego liście – powiedziała ze strachem Julia.
                            - Zaczynam się bać – mruknął pod nosem Erwin.
                            - Jak policzę do trzech biegniemy ile sił w nogach do bramy – zarządziła Julia. – Raz, dwa, trzy! Biegnij – krzyknęła w pośpiechu Jula, po czym co tchu w płucach pognali do wyjścia. Udało im się! Uciekli. Za bramą odetchnęli z ulgą.
                             - To nie koniec – ostrzegł ich Thot.
                             - Jak to nie koniec?! – oburzył się Erwin.
                             - Czeka was jeszcze droga powrotna – powiedział Thot. – Nie czekajcie! Idźcie! – zarządził. Erwin i Julia posłusznie udali się w drogę powrotną. Nie wiedzieli, co ich czeka po drodze. Po długim i wyczerpującym marszu doszli do miejsca, gdzie ich drogi się splotły.
                              - Tu się spotkaliśmy – powiedziała Julia.
                              - Racja – mruknął Erwin, po czym ruszyli dalej. Po przejściu pięciu metrów drogę przeciął im Ammit.
                              - Myśleliście, że mi uciekliście! To nie koniec – powiedział chrapliwym głosem. – Tefnut, was trochę po męczy – powiedział, po czym odbiegł. Nie musieli długo czekać, gdy przed nimi stanęła boginie Tefnut. Zaczęła w nich strzelać strzałami. Erwin i Julia zaczęli uciekać. W końcu trafili do samego początku. Tam spotkali Sheut i Maat.