To już koniec mojej pierwszej historii :D Już trwają prace nad nową, ale nie wiem kiedy ją dodam ;) Całą opowieść razem z okładką (tak, też jest w planach) już nie długo znajdziecie w jednej ze stron (na górnym pasku, pod nagłówkiem ;D ) Więc czekajcie :* Odezwę się nie długo ;D
Pentliczka :*
Rozdział XVII
Oślepienie
tymczasowe i Moona…
- Co wam
się stało?! – krzyknęła od progu Julia.
- Nic
nie widzę – powiedziała Patrycja.
- Ja tak
samo - oznajmił Patryk.
- Wiedziałam,
że lepiej was w to nie mieszać! – mruknęła pod nosem Jula. Po chwili namysłu
Erwin i Julia pomogli wstać Pati i Patrykowi i zaprowadzili ich do swoich
domów. Umówili się, że Patrycja przenocuje u Julii, a Patryk u Erwina.
Wieczorem w domu Julii…
-
Chcesz gumę do żucia – spytała się Julia.
- O
jakim smaku? – spytała Patrycja.
-
Miętowym – powiedziała z uśmiechem Jula.
- To
daj jedną – odpowiedziała Pati. Kiedy Patrycja zaczęła żuć gumę wzrok jej
wrócił! Mięta zwalczyła oślepienie! Julia postanowiła zadzwonić do Erwina.
-
Erwin? Daj Patrykowi miętowa gumę do życia – powiedziała Julia.
- Nie
mam – mruknął Erwin.
- To
idź i kup – powiedziała sarkastycznie Julia.
- Dobra – odpowiedział Erwin i się rozłączyli
się. Następnego dnia czwórka nie
wiedziała co robić. To co dotychczas robili zawsze miało związek ze skarbem, a
teraz? Co mieli robić? Postanowili zabezpieczyć skarb i spędzić miło dzień na
mieście. Po zabezpieczeniu skarbu i ukryciu wszystkich wskazówek poszli na
lody.
- No
to co teraz? – zapytał Erwin.
-
Czuję, że jeszcze wiele nas czeka – powiedziała Julia. – Może niekoniecznie w
katedrze, ale na pewno czeka – dokończyła.
- A
co z naszyjnikiem? – zapytała się Patrycja.
-
Zatrzymam go. Może się jeszcze przydać – odpowiedziała Julia.
-
Jesteśmy wygranymi i to się liczy! – powiedział Patryk.
-
Ej, widzisz tą dziewczynę? – szepnęła do Erwina Julia.
-
No… - odpowiedział Erwin.
-
Czuć od niej jakąś energię i nie wiem czy to nam nie przysporzy kłopotów –
powiedziała Julia.
-
Jakich kłopotów i… też czuję tą energię – powiedział Erwin.
-
Dziwne… - powiedziała Julia. – Może potem ją zagadam i się czegoś dowiem, albo
pójdę do Sheut. Może ona coś dopowie – dokończyła dziewczyna.
- Co tak szepczecie? – zapytała
Patrycja.
- O
niczym – urwała Julia. Dokończyli lody i każdy poszedł w swoją stronę. Wieczorem
Julia wymknęła się z domu i zadzwoniła po Erwina z prośbą o spotkanie w
katedrze. Gdy Erwin dotarł na miejsce udali się do jednej z pierwszych komnat.
Tam spotkali Sheut.
- Co
chcieli byście wiedzieć? – spytała.
-
Wiesz może coś o tej dziewczynie? – spytała się Julia.
- O
jakiej?
- O tej,
którą widzieliśmy w lodziarni – powiedziała Julia.
-
Tak, ale dowiecie się w swoim czasie. Spróbujcie ją poznać. Jest teraz u góry w
drugim rzędzie. Porozmawiajcie z nią – powiedziała Sheut i znikła.
- Po
co mnie tu ściągałaś? – spytał się Erwin.
-
Pomożesz mi – powiedziała Julia. Po dłuższej rozmowie poszli na górę.
Faktycznie. Dziewczyna, którą widzieli w lodziarni siedziała w drugim rzędzie.
- Hej.
Co tu robisz o tak późnej porze – zagadała Julia.
-
Przychodzę tu wieczorami. Uwielbiam takie miejsca. Mam na imię Moona, a wy? Co
tu robicie? – spytała dziewczyna.
- Mam
na imię Julia, a to jest Erwin – przedstawiła Julia.
-
Jesteście stąd? – spytała dziewczyna.
- Tak
– powiedział Erwin.
-
Właściwie to już nie długo – powiedziała ze smutkiem Julia.
- Jak
to?! – spytał zaskoczony Erwin.
-
Wyprowadzam się do Bogdańca – powiedziała Jula.
- A co
z potomkami?! Przecież mam ci pomagać – mówił bez zastanowienia Erwin.
-
Chwila! Jakimi potomkami? – spytała tajemniczo Moona.
- Chyba
można ci zaufać… Maat i Thota – powiedziała Julia.
- Ja też jestem potomkiem tylko, że
Hathor – oświadczyła Moona. – I też będę mieszkać w Bogdańcu! – dokończyła
dziewczyna.
- Już
jestem ciekawa tej wyprowadzki – mruknęła Julia. Trójka wyszła z kościoła.
Rozdział XVIII
Podsumowanie
całej tej historii…
Bardzo dużo
rzeczy zdarzyło się ostatnio. Skarb został odkryty, a bohaterowie dalej poznają
nowe tajemnice. Pojawia się teraz mnóstwo pytań dotyczących tej historii. Co
musiał załatwić Dawid w starym domu? Co
z tajemniczym wisiorkiem w kształcie słońca? Jak zareagują Patryk i Patrycja,
gdy dowiedzą się, że Julia wyjeżdża? W czym pomoże im Moona? Kim ona dokładnie
jest? Wiem, że te pytania nie znalazły odpowiedzi w tej historii. Zostało to
specjalnie zaplanowane, by zostawić czytelnika w tej niepewności i ciekawości.
Myślę, że ta historia spodoba się większości czytelnikom i da trochę do
myślenia. Historia ta, nie zdarzyła się naprawdę. Jednak wszystko jest możliwe,
gdy tylko się uwierzy. Julia musiała w siebie uwierzyć, żeby odkryć te
wszystkie tajemnice. Miała przy sobie wspaniałych ludzi. To jest w życiu
najważniejsze – ludzie, którzy są w stanie iść z tobą w ogień i to bez żadnego
zawahania. Kończę się już rozpisywać i czekajcie. Czekajcie na dalsze historie
i opowiastki ode mnie.
Autorka
Monika Furman