poniedziałek, 8 lipca 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz. 13

To już koniec mojej pierwszej historii :D Już trwają prace nad nową, ale nie wiem kiedy ją dodam ;) Całą opowieść razem z okładką (tak, też jest w planach) już nie długo znajdziecie w jednej ze stron (na górnym pasku, pod nagłówkiem ;D )  Więc czekajcie :* Odezwę się nie długo ;D
Pentliczka :*

Rozdział XVII
Oślepienie tymczasowe i Moona…

              - Co wam się stało?! – krzyknęła od progu Julia.
              - Nic nie widzę – powiedziała Patrycja.
              - Ja tak samo - oznajmił Patryk.
              - Wiedziałam, że lepiej was w to nie mieszać! – mruknęła pod nosem Jula. Po chwili namysłu Erwin i Julia pomogli wstać Pati i Patrykowi i zaprowadzili ich do swoich domów. Umówili się, że Patrycja przenocuje u Julii, a Patryk u Erwina.

Wieczorem w domu Julii…
              
                 - Chcesz gumę do żucia – spytała się Julia.
                 - O jakim smaku? – spytała Patrycja.
                 - Miętowym – powiedziała z uśmiechem Jula.
                 - To daj jedną – odpowiedziała Pati. Kiedy Patrycja zaczęła żuć gumę wzrok jej wrócił! Mięta zwalczyła oślepienie! Julia postanowiła zadzwonić do Erwina.
                 - Erwin? Daj Patrykowi miętowa gumę do życia – powiedziała Julia.
                 - Nie mam – mruknął Erwin.
                 - To idź i kup – powiedziała sarkastycznie Julia.
                 - Dobra – odpowiedział Erwin i się rozłączyli się.  Następnego dnia czwórka nie wiedziała co robić. To co dotychczas robili zawsze miało związek ze skarbem, a teraz? Co mieli robić? Postanowili zabezpieczyć skarb i spędzić miło dzień na mieście. Po zabezpieczeniu skarbu i ukryciu wszystkich wskazówek poszli na lody.
                  - No to co teraz? – zapytał Erwin.
                  - Czuję, że jeszcze wiele nas czeka – powiedziała Julia. – Może niekoniecznie w katedrze, ale na pewno czeka – dokończyła.
                  - A co z naszyjnikiem? – zapytała się Patrycja.
                  - Zatrzymam go. Może się jeszcze przydać – odpowiedziała Julia.
                  - Jesteśmy wygranymi i to się liczy! – powiedział Patryk.
                  - Ej, widzisz tą dziewczynę? – szepnęła do Erwina Julia.
                  - No… - odpowiedział Erwin.
                  - Czuć od niej jakąś energię i nie wiem czy to nam nie przysporzy kłopotów – powiedziała Julia.
                  - Jakich kłopotów i… też czuję tą energię – powiedział Erwin.
                  - Dziwne… - powiedziała Julia. – Może potem ją zagadam i się czegoś dowiem, albo pójdę do Sheut. Może ona coś dopowie – dokończyła dziewczyna.
                  - Co tak szepczecie? – zapytała Patrycja.
                  - O niczym – urwała Julia. Dokończyli lody i każdy poszedł w swoją stronę. Wieczorem Julia wymknęła się z domu i zadzwoniła po Erwina z prośbą o spotkanie w katedrze. Gdy Erwin dotarł na miejsce udali się do jednej z pierwszych komnat. Tam spotkali Sheut.
                  - Co chcieli byście wiedzieć? – spytała.
                  - Wiesz może coś o tej dziewczynie? – spytała się Julia.
                  - O jakiej?
                  - O tej, którą widzieliśmy w lodziarni – powiedziała Julia.
                  - Tak, ale dowiecie się w swoim czasie. Spróbujcie ją poznać. Jest teraz u góry w drugim rzędzie. Porozmawiajcie z nią – powiedziała Sheut i znikła.
                  - Po co mnie tu ściągałaś? – spytał się Erwin.
               - Pomożesz mi – powiedziała Julia. Po dłuższej rozmowie poszli na górę. Faktycznie. Dziewczyna, którą widzieli w lodziarni siedziała w drugim rzędzie.
                - Hej. Co tu robisz o tak późnej porze – zagadała Julia.
                - Przychodzę tu wieczorami. Uwielbiam takie miejsca. Mam na imię Moona, a wy? Co tu robicie? – spytała dziewczyna.
                - Mam na imię Julia, a to jest Erwin – przedstawiła Julia.
                - Jesteście stąd? – spytała dziewczyna.
                - Tak – powiedział Erwin.
                - Właściwie to już nie długo – powiedziała ze smutkiem Julia.
                - Jak to?! – spytał zaskoczony Erwin.
                - Wyprowadzam się do Bogdańca – powiedziała Jula.
                - A co z potomkami?! Przecież mam ci pomagać – mówił bez zastanowienia Erwin.
                - Chwila! Jakimi potomkami? – spytała tajemniczo Moona.
                - Chyba można ci zaufać… Maat i Thota – powiedziała Julia.
                - Ja też jestem potomkiem tylko, że Hathor – oświadczyła Moona. – I też będę mieszkać w Bogdańcu! – dokończyła dziewczyna.
                - Już jestem ciekawa tej wyprowadzki – mruknęła Julia. Trójka wyszła z kościoła.




           
Rozdział XVIII
Podsumowanie całej tej historii…


           Bardzo dużo rzeczy zdarzyło się ostatnio. Skarb został odkryty, a bohaterowie dalej poznają nowe tajemnice. Pojawia się teraz mnóstwo pytań dotyczących tej historii. Co musiał załatwić Dawid w starym domu?  Co z tajemniczym wisiorkiem w kształcie słońca? Jak zareagują Patryk i Patrycja, gdy dowiedzą się, że Julia wyjeżdża? W czym pomoże im Moona? Kim ona dokładnie jest? Wiem, że te pytania nie znalazły odpowiedzi w tej historii. Zostało to specjalnie zaplanowane, by zostawić czytelnika w tej niepewności i ciekawości. Myślę, że ta historia spodoba się większości czytelnikom i da trochę do myślenia. Historia ta, nie zdarzyła się naprawdę. Jednak wszystko jest możliwe, gdy tylko się uwierzy. Julia musiała w siebie uwierzyć, żeby odkryć te wszystkie tajemnice. Miała przy sobie wspaniałych ludzi. To jest w życiu najważniejsze – ludzie, którzy są w stanie iść z tobą w ogień i to bez żadnego zawahania. Kończę się już rozpisywać i czekajcie. Czekajcie na dalsze historie i opowiastki ode mnie.

Autorka
                                                                                                                                        Monika  Furman

1 komentarz:

  1. To już koniec ;( Czekam z niecierpliwością na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń