sobota, 11 maja 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz.11

Mam nadzieję, że się wam spodoba i zostawicie trochę komentarzy ;)
Pentliczka xD

Rozdział XIV
Pozytywka i sekretnik…

Kolejny dzień. Patryk i Patrycja byli w szkole. Nadeszła lekcja historii. Nauczycielka zaczęła wykład.
         - Starożytni Egipcjanie wierzyli, że po znalezieniu Ib i pokonaniu kilometrowych schodów zmarły może wrócić do życia, lecz taki zaszczyt mają tylko wybrani. Wyjdą w nikomu nie wiadomym miejscu z symbolem krzyża Ankh. Będą radośni, lecz po paru minutach na skutek zmiany warunków stracą przytomność i tylko krzyż Ankh włożony do tajemniczego symbolu może ich uratować od ponownej śmierci – zakończyła nauczycielka.
          - Proszę pani! Słabo mi – zaczął narzekać Patryk.
          - Stefan. Zaprowadź kolegę do pielęgniarki – powiedziała nauczycielka.
          - Nie! Chcę, żeby Patrycja ze mną poszła – przerwał nauczycielce Patryk.
          - Zgoda. Idźcie, bo mi tu zaraz zemdlejesz – rozkazała nauczycielka, po czym kontynuowała wykład. Patryk i Patrycja wyszli z sali.
           - Dobra. Teraz migiem do podziemi! – rozkazał ożywiony Patryk.
           - Czemu? – pytała się zaskoczona Pati.
           - Dowiesz się na miejscu, a teraz musimy jak najszybciej udać się do katedry. W drogę – zarządził Patryk, po czym udali się do podziemi. Minęli wszystkie pomieszczenia. W końcu dotarli do komnaty.
           - Julia! – zawołał od progu Patryk. Julia leżała na środku komnaty z szeroko otworzonymi zielonymi oczami. Jej rude, kręcone włosy tworzyły miękką poduszkę. Koło niej leżał Erwin.
           - Patrycja! Pomóż mi ich obszukać! Dopóki jeszcze możemy! – zarządził zdenerwowany w rozpaczy Patryk. Zaczęli szukać. W końcu znaleźli krzyż Ankh i włożyli go w odpowiednie miejsce. Nagle Erwin i Julia zaczęli się budzić.
            - Patryk! – zawołała Julia, po czym wylądowała w czułych ramionach chłopaka.
            - Nigdy więcej cię nie zostawię samej. Obiecuję – powiedział przez łzy chłopak. Erwin i Patrycja stali obok przyglądając się tej scence.
             - Ty durniu! Mówiłam nie ruszaj się! – zaczęła Patrycja i uderzyła „z liścia” Erwinowi.
             - Za co?! – burzył się Erwin.
             - Za to co zrobiłeś! – burzyła się Pati.
             - Ej! Cicho! Chyba coś słyszę – przerwała im Julia. Wszyscy zamilkli.
             - Też to słyszę! – powiedział Erwin. Patryk i Patrycja nic nie słyszeli.
             - To gdzieś tutaj – powiedziała Julia, po czym zaczęła uderzać ścianę. Nagle otworzyła się mała skrytka. Dziewczyna wyjęła z niej małe, białe pudełko ze złotymi akcentami. Wydawało z siebie bardzo cichą melodię Ludwiga van Beethovena pt. „Sonata Księżycowa” . Po otworzeniu szkatułki zobaczyli małą baletnicę w białej sukience. Wirowała w takt muzyki.
             - Ja i tak tego nie słyszę – powiedział Patryk.
             - Wracajmy do domów. Ja to wezmę i poszperam w niej. Może coś znajdę – powiedziała Jula. Wszyscy razem wyszli z tuneli, po czym udali się do swoich domów. Zapadła noc. Julia bardzo długo siedziała przy biurku, obserwując płynne i delikatne ruchy baletnicy. W końcu uświadomiła sobie, co miała zrobić. Zaczęła od obszukania tancerki. Wszystko dokładnie obejrzała, lecz bez skutków. Potem szperała przy lusterku i obmacała całe dno. Nic nie znalazła. W końcu oczarowana przepiękną muzyką zasnęła na biurku. Spała tak aż do północy. Gdy otarła zaspane oczy coś ją olśniło! Przecież nie próbowała wyciągnąć tancerki. Pociągnęła lekko za figurkę i nagle miała w dłoni piękną baletnicę. W dziurce po figurce było pudełko. Julia delikatnie je wyciągnęła i gdy otworzyła maluteńkie opakowanie zobaczyła sekretnik. Otworzyła go. W środku była karteczka ze wskazówką. Dziewczyna zamknęła je i odwróciła na drugą stronę. Z tyłu było widać kształt księżyca, taki sam jak wisiorek. Wyglądał jak jego odcisk! Julia nie chciała dłużej czekać! Zaczęła czytać zagadkę.
 „Widzę, że jesteś aż tutaj! To dobrze. Na pewno zauważyłeś kształt księżyca na odwrocie medalionu. Dobrze myślisz. Naszyjnik trzeba włożyć w ten otwór, ale mogą to zrobić tylko potomkowie i we wskazanym czasie, gdy Księżyc zasłoni Słońce i wszystko pokryje mrok. Wtedy przedostaniecie się do dalszego etapu.”
                 - Nie mogę czekać do rana! Zaćmienie ma być jutro, bo chyba o to chodzi. Muszę iść do Erwina i mu o tym powiedzieć! Nie ma, na co czekać – mruknęła pod nosem i nie postrzeżenie wymknęła się z domu. 

1 komentarz: