Pentliczka xD
Rozdział III
Niezwykłe
przejście…
Około dwunastej w nocy, oboje wymknęli się z mieszkań, po
czym ruszyli w stronę katedry.
Drzwi były otwarte, a w kościele panowała pustka i mrok.
- Droga wolna –
powiedział Patryk.
- Dobra! To było
tutaj. Zobacz jest jeszcze nawet słabo widoczny kształt księżyca. Teraz powoli
włożę naszyjnik – dziewczyna szepnęła chłopakowi plan, po czym zrobiła tak jak
mówiła. Wisiorek otoczył krąg światła. Po chwili przed nimi otworzyło się
wejście.
- Patryk! Idziemy!
Teraz, albo nigdy – rozkazująco zwróciła się do chłopaka.
- Pójdę pierwszy –
parsknął chłopak.
Schodzili w dół, po kamiennych, kręconych schodach. Co
dziesięć schodków zapalała się latarnie – jak zaczarowane! Gdy stanęli już na
samym dole zobaczyli korytarz, który oświetlały bardzo dobre, niemieckie
lampki. Nagle usłyszeli zamykające się górne wejście.
- Jak tu
strasznie – Julia po tych słowach mocno przytuliła się do Patryka.
- Damy rade –
pocieszył ją chłopak. Szli bardzo długo prostym korytarzem, aż w końcu doszli
do pierwszego pomieszczenia. Na środku stała wielka klepsydra, która powolnie
odmierzała czas. Na górnej „pokrywie” było coś napisane.
- Dziwne. Te
napisy brzmią jak rymowanka – nagle oświeciło Julię.
- Hmmm… masz przy
sobie pamiętnik? – zapytał podejrzliwie Patryk.
- Tak, ale, po co
pytasz? – dziewczyna była zaskoczona pytaniem chłopaka.
- Notuj, w razie
W będziemy mogli zastanowić się nad nią w domu – rozkazał Patryk.
- Czytaj na głos,
a ja będę zapisywać – odpowiedział rozkazem Julia.
- „Arm oder
Reich, der Tod macht alle gleich“ to
stare niemieckie przysłowie – oświadczył chłopak.
- Z tego, co
pamiętam znaczy: Bogaci czy biedni, przed Bogiem wszyscy są równi – przy-pomniała
sobie Julia.
- Co to może
znaczyć? Może to jest taka zagadka! No wiesz,
taka jak w tych filmach – ucieszył się Patryk.
-Nie ciesz się –
powiedziała chłodno dziewczyna.
- Czemu?! –
oburzył się chłopak.
- Najpierw trzeba
ją rozwiązać – oznajmiła Julia. – Musimy wracać, bo będziemy mieć kłopoty.
- Ale jak? Drzwi
się zamknęły – zmartwił się chłopak.
- Wejdziemy na
górę i się przekonamy – powiedziała entuzjastycznie dziewczyna. Po pokonaniu
schodów doszli do ściany. Okazało się, że tam również jest symbol księżyca z
gwiazdą. Gdy wrócili do domu od razu poszli spać. Następnego dnia wszystko
zdawało się być normalnie. Nadszedł pierwszy dzień w szkole.
W szkole…
- Witam wszystkich.
Dziś, za nim przejdziemy do tematu lekcji chciałabym przedstawić wam nowych
uczniów – oznajmiła nauczycielka, pani Wertkowska. - Dobrze, to jest Julia, a
to Patryk. Oboje są z Poznania. Przyjmijcie ich ciepło – dokończyła pani
Wertkowska i usiadła za biurkiem.
- Wydaje się być
miła – stwierdził Patryk.
- Zobaczymy. Na
razie to wszystko jest poplątane i niezrozumiałe dla mnie – stwierdziła Julia.
- Julia – przerwała
zdecydowanym głosem nauczycielka. – Usiądziesz koło Patrycji w trzeciej ławce,
a Patryk usiądzie Arturem w czwartej. Tylko nie gadać – powiedziała pani
Wertkowska z uśmiechem i zaczęła tłumaczyć temat lekcji.
- Hej – przywitała się Julia.
- Hej – odparła z
uśmiechem dziewczyna. – Mam na imię Patrycja, ale wszyscy mówią mi Pati, a ty?
Masz jakąś ksywkę? – zapytała z ciekawością dziewczyna.
- Nie mam. Wszyscy
mówią na mnie Julia, bardzo rzadko używają Jula – oznajmiła z uśmiechem
dziewczyna.
- Jak chcesz mogę
oprowadzić cię po szkole – zaproponowała Patrycja.
- Dzięki. Z miłą
chęcią – odparła z szerokim uśmiechem Julia. W tej właśnie chwili nauczycielka
zadała im karty pracy i wszyscy –choć niektórzy na pozór- zabrali się za
rozwiązywanie zadań. W tym samym momencie u Dawida w klasie.
- No dzieci, za
nim zajmiemy się poznawaniem nowych rzeczy, poznajmy Dawida – oznajmiła
nauczycielka – pani Loke. – Usiądziesz z Sebastianem, może ty go trochę uspokoisz
– powiedziała z nadzieją nauczycielka.
- Siema! O co jej
chodzi z tym uspokajaniem? – zapytał Dawid.
- Siema! Widzę, że
swój w klasie. To dobrze. Jestem według nauczycieli największym urwisem w całej
szkole – oznajmił Sebastian.
- No to trafił
swój na swego. Już nie będziesz w tym sam – powiedział Dawid.
- Druga ławka
cisza – nagle odezwała się panie Loke. – Już żałuję tej decyzji – powiedziała
po cichu.
Rozdział IV
Zwykły dzień,
niezwykła noc.
W końcu nadeszła
przerwa wyczekiwana przez wszystkich uczniów.
- No to już
ostatni punkt naszej „wycieczki” – oznajmiła przekonująco Patrycja. – To czarna
strefa całej szkoły – powiedziała z udawanym przerażeniem Pati.
- Toaleta?! –
zdziwiła się Julia.
- Tak. To tu
przesiaduje Gabriela ze swoją bandą ślicznotek – oznajmiła dziewczyna.
– Uważa się za
lepsza i podrywa wszystkich przystojnych chłopaków – dokończyła Pati.
Nagle uwagę
dziewczyn przykuł plakat wiszący na holu głównym.
- Dyskoteka?! No
super! Znowu będzie akcja – zmartwiła się Patrycja.
- Czemu? – spytała
z przerażeniem Julia.
- Gabriela musi
zaliczyć tych fajnych chłopaków, a zwłaszcza Daniela – i w tym momencie lekko
westchnęła.
- Podoba ci się? –
zapytała lekko podekscytowana Jula.
- Tak, ale nigdy
nie odwzajemni mojego uczucia – zasmuciła się Patrycja.
- Skąd wiesz?!
Może odwzajemnia – pocieszyła ją Julia.
- No, ale może
będę mieć szczęście, bo widać, że Gabi znalazła sobie nowy obiekt – zarzuciła
Pati.
- Czyli kogo? –
spytała lekko zaciekawiona Jula. Patrycja nic nie odpowiedziała tylko obróciła
Julie w stronę kaloryfera gdzie siedziała Gabriela ze swoja bandą i przyglądała
się Patrykowi z maślanymi oczami.
- O to małpa! –
zdenerwowała się Julia.
- Co? Podoba ci
się Patryk? – zapytała się niczego nie świadoma Patrycja.
- Mało, że mi się
podoba, to mój chłopak – odpowiedziała jeszcze mocno wkurzona Jula.
- To masz niezłe
pole do popisu, bo Gabi nigdy nie odpuszcza. Pilnuj go, bo inaczej go stracisz
– ostrzegła Julie Pati.
- Wiesz co, masz
racje. Na razie to musimy… -I tu nie dokończyła, bo zadzwonił dzwonek na
lekcje.
- Dokończymy
rozmowę w klasie – powiedziała Jula, po czym udały się na lekcję historii.
Lekcja była bardzo ciekawa. Dotyczyła starożytnego Egiptu.
Patryk był w niebo wzięty, bo to był jego konik, natomiast Julia nie mogła się
w ogóle skupić, gdyż ciągle myślała o Gabrieli, która całą lekcje była
wpatrzona w chłopaka jak w obrazek. Na kolejnej przerwie.
- Co się stało?
Przez całą lekcje byłaś nie byłaś obecna myślami. Dalej myślisz o Gabrieli i Patryku? –
zapytała zaniepokojona dziewczyna.
- No. Nie daje mi to
spokoju. Jak ją widzę to robię się z minuty na minutę bardziej wściekła –
powiedziała Julia.
- Nie przejmuj się.
Będzie dobrze. Wiesz co, może wpadnę dziś do ciebie to pogadamy na spokojnie –
zasugerowała Patrycja.
- To dobry pomysł,
tylko na spokój nie ma, co liczyć, bo mam w domu pewne zwierzątko – powiedziała
Juli z lekką tajemniczością.
- Lubię zwierzęta,
to nie powinno być problemu – powiedziała niczego nieświadoma, Pati.
- Wątpię. To
zwierzę to mój młodszy brat – Dawid – Na te słowa, jak na życzenie przebiegli
koło nich rozbrykani Dawid i Sebastian uciekający przed wściekłą sprzątaczką.
- Faktycznie. To bestie, nie ludzie –
stwierdziła Patrycja. Po szkole, dziewczyny poszły do przytulnej kawiarni, a
potem do domu Julii.
- Mamo, to moja
koleżanka Patrycja – Julia przedstawiła Patrycję mamie.
- Witaj. To
fajnie, że Julia znalazła sobie nową koleżankę. Muszę co prawda teraz wyjść
więc bawcie się dobrze i Julio, przypilnuj małą bestie – powiedziała mama.
- Postaram się –
powiedziała uśmiechając się Jula. Gdy mama wyszła dziewczyny zaczęły prawdziwą
dyskusję.
- Nie wiem, co robić.
Co jak ona go sobie omota wokół palca? – zaczęła rozpaczać Julia.
- Nie bój się.
Jeżeli Patryk cię kocha to cię nie zostawi – pocieszyła ją Patrycja. Nagle ktoś
zadzwonił do drzwi.
- To może być
Patryk, bo mieszka naprzeciwko – powiedziała krótko Julia, po czym poszła
otworzyć drzwi. Ku jej zdziwieniu w drzwiach nie było Patryka, lecz stała przed
nią cała czarno różowa Gabriela.
- No cześć.
Dowiedziałam, że mieszkasz piętro niżej ode mnie więc przyszłam się przywitać –
powiedziała słodkim głosikiem Gabi.
- Okey. No
cześć. To bardzo fajnie – odpowiedziała zmieszana Julia.
- O… co ty tu
robisz dziwaku – powiedziała zdziwiona jak i pogardliwie Gabi.
- Też się
cieszę, że cię widzę, wiedźmo – odgryzła się Patrycja.
- No to pora na
mnie – znów odezwała się słodkim głosikiem. – Lecz pamiętaj, że jeżeli zobaczę
cię z tym dziwadłem, to nie będę taka miła – odsyczała Julii do ucha, po czym
pobiegła po schodach na górę.
- Dobra, pora na
mnie. Ta małpa zburzyła mi humor, więc do zobaczenia jutro w szkole. I
pamiętaj. Nie poddawaj się – powiedział Pati, po czym opuściła mieszkanie.
Julia, która została sama w domu wyjęła pamiętnik, po czym od razu rzuciła jej
się w oczy zagadka, którą zapisała poprzedniej nocy.
- Hmmm… „Bogaci
czy biedni, przed Bogiem wszyscy są równi”. Co o może znaczyć? Chwila! Ta
klepsydra stała na środku, a przy ścianie w kącie na stole stał posążek Boga z
wagą! No tak! Ale gdzie odważniki? Muszę iść po Patryka i o północy idziemy po
odpowiedź – powiedziała sama do siebie Julia, po czym wybiegła na klatkę
schodową. Zadzwoniła dzwonkiem i chwile po tym w progu zobaczyła Patryka.
- Cześć. Mamy
przełom – powiedziała uradowana Julia na powitanie.
- To, na co
czekamy. Chodź! Jestem sam w domu, to będziemy mogli spokojnie pogadać –
powiedział szczęśliwy Patryk. Gdy weszli do salonu Julia opowiedziała wszystko,
co wymyśliła i jaki ma plan.
- Trzeba je
poszukać. Chwila! Dziś jak wracałem do domu, zaszedłem do katedry, wiesz,
poszukać jakiś tropów, wskazówek. I kiedy tak spacerowałem, zobaczyłem, że
jedna cegłówka jest inna niż wszystkie pozostałe – oznajmił Patryk.
- Ale to nie ma
nic wspólnego ze sprawą! To, że jedna cegła jest inna niż inne…
- I tu jest
pies pogrzebany! Kościół był pusty, to pociągnąłem za tą cegłówkę, a tam cztery
odważniki! Jeden był złoty, drugi srebrny natomiast – co mnie bardzo zdziwiło-
pozostałe dwa były z miedzi! I to ma sens – ucieszył się Patryk.
- „Bogaci czy
biedni przed Bogiem wszyscy są równi” pewnie ten złoty i srebrny odważnik
odnosi się do bogatych, a te dwa z miedzi do biednych, natomiast równość przed
Bogiem odnosi się do Boga z wagą! Genialne! – ucieszyła się Julia. – Ale co z
nimi zrobiłeś? – zapytała się Jula.
- A co miałem
zrobić? Wsunąłem je powrotem – powiedział Patryk.
- I dobrze.
Dziś odkryjemy, co kryje się za tą zagadką – ucieszyła się Julia.
O północy w tajemniczych tunelach…
- Masz
odważniki? – spytała się Julia.
- A ty masz
wagę? –spytał się odpowiadająco Patryk.
- Mam –
powiedzieli razem. Ustawili wszystko na klepsydrze, po czym wszystko rozbłysło.
Klepsydra z mechanizmem znikła, ale za to w ścianie naprzeciwko ich, otworzyły się
kolejne drzwi.
- Wow –
odparła zdziwiona Julia.
- Chodź! Zobaczymy
co tam jest – powiedział Patryk. Julia nic nie odpowiedziała tylko poszła wraz
z chłopakiem za rękę i po przekroczeniu progu ujrzeli coś co ich naprawdę
zdziwiło.
I co dalej, i co dalej? Normalnie nie dobra jesteś ;) Trzymasz nas w napięciu :D
OdpowiedzUsuńWieem tooo xD nie bój się ;) Będzie się działo zwłaszcza ze sprawą Gabi i bandy oraz tajemniczym pomieszczeniem :)
UsuńMatko! Mam nadzieję, że Julia i Patryk nie zerwą ze sobą!
UsuńNic nie powiem :x
Usuńczyli zerwą?!
Usuń:X
UsuńGabi to małpa! Niech tylko palcem dotknie Patryka!
OdpowiedzUsuńSpokojnie :) Dalsze losy bohaterów już nie długo ;0
UsuńO kurde weź coś zarzuć o mnie Monia. Chce się poczuć sławny :-) widać, że się pokłóciłaś z Gabi. Opowiadanie na podstawie naszej szkoły co nie? :-) Ale extra jest czekam na więcej
OdpowiedzUsuńdzięki ;) No mooże wkręcę ;)
UsuńTO JA KALA...
UsuńErwin fajny koment...
Ja też chce być w tym opowiedaniu...