poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Ten Tajemniczy Księżyc... cz.6

No to dodaje długo spóźniony rozdział ;) Jutro pojawi się następny rozdział :)
Pentliczka xD

Rozdział IX
Czarna godzina i jeden wielki bałagan...

                   - Jak można być takim głupkiem i jej nie złapać! – pieklił się Patryk.
                   - A ty jak byś się zachował! Ja do tej pory się trzęsę – denerwował się Erwin.
                   - Dobra, nie wdawajmy się w kłótnie, bo to i tak nic nie da – powiedział Patryk.
                   - Idę spróbować jeszcze raz, a ty idź do Pati i jej to powiedz – zarządził Erwin.
                   - Ja?! Ty chcesz, żeby ona mnie pożarła?! – pytał się z litością Patryk.
                   - Masz rację… później oboje to zrobimy – uznał Erwin. Po tej jakże burzliwej konwersacji oboje zeszli do tajemniczej komnaty.
                   - No to próbuj – powiedział Patryk.
                   - Uwaga! Próbuje! – zawołał głośno Erwin.
                   - Teraz potwierdziłeś moje przekonanie do twojego ilorazu inteligencji – powiedział pół żartem Patryk.
                   - Ha ha! – zaśmiał się sarkastycznie Erwin. Po chwili znalazł się po drugiej stronie. Nagle na całą niestabilną konstrukcję spadł betonowy kloc i po pułapce nie było śladu.
                   - To było dziwne – powiedzieli jednocześnie chłopcy. Po spacerze długimi i krętymi korytarzami pełnymi kurzu i pajęczyn doszli do tajemniczego pomieszczenia. Na środku sali stały dwie dłonie. Na podłodze przy ścianach ciągnęły się zdania zagadki.
                   - Masz telefon? – zapytał Patryk.
                   - Mam – potwierdził Erwin.
                   - Rób zdjęcie – rozkazał Patryk.
                   - „Znajdź list. Tam napisane będzie, co umieścić w dłoniach należy. Gdzie ten list pytasz się zapewne. Jest w bezpiecznym, lecz bardzo głośnym miejscu. Byłeś tam i nad miastem stałeś wysoko.” – wyrecytował pod nosem Patryk.
                  - Nic nie rozumiem. To jeden wielki bałagan – oburzył się Erwin.
                  - Trzeba to odgadnąć i to szybko – powiedział Patryk i dodał – nic tu po nas. Idziemy stąd – oboje wyszli z pomieszczenia i udali się do domów. Następnego dnia w szkole był jeszcze większy chaos.
                  - Po co tam szliście?! A ty! Jak mogłeś jej nie złapać?! – burzyła się Pati.
                  - Zostawię was samych – powiedział pół szeptem Patryk, po czym w pośpiechu opuścił miejsce rozmowy.
                  - Dezerter! – mruknął pod nosem Erwin.
                  - Słyszałem – krzyknął zza zakrętu Patryk. Po dość burzliwej i pełnej wyzwisk rozmowie uznali, że co było to był, a ich największym problemem jest odzyskanie Juli i rozszyfrowanie zagadki. Na jednej z przerw Erwin znalazł Patryk czytającego książkę o bogach Egiptu.
                  - Patryk! – zawołał Erwin.
                  - Co? – mruknął zaczytany Patryk.
                  - Wiem, gdzie należy szukać – mówił podekscytowany chłopak.
                  - Niech zgadnę… na dzwonnicy? – zapytał sarkastycznie Patryk.
                  - Skąd wiedziałeś? – pytał się zdziwiony Erwin.
                  - Moje uszy nigdy nie zawodzą – zaśmiał się Patryk. Po długim dniu pełnym lekcji i nauki, nasza trójka spotkała się na dzwonnicy. Długo szukali.
                  - Masz coś? – zapytała Patrycja Erwina.
                  - Nie – mruknął Erwin.
                  - Ej! – krzyknął do pozostałych Patryk. – Mam to! – dodał.
                  - Lepiej czytaj! Co tam pisze? – pytała się dociekliwie Pati.
               - To faktycznie list. Może lepiej przeczytajmy go razem – zaproponował Patryk, po czym zebrali się razem i każdy zaczął czytać.
               Landsberg, 18.01.1885r.

Drogi poszukiwaczu!

         Witaj! Widzę, że jesteś już w zaawansowanym poziomie poszukiwań skarbu. Ten list ma ci służyć, jako podpowiedź, odpowiedź i zagadka.
         Nie będę przeciągał z braku czasu. Szukaj marzenia każdej dziewczynki. Jest z porcelany, przyodziana w różową, piękną sukieneczkę i białe buciki. Włosy jej brązowe i kręcone, a w oczach sekret ukrywa. Na karku zaś księżyc z gwiazdką ją zdobią. Drugim celem twoich poszukiwań jest ten, który czas mierzy. Mały, otwierany niczym sekretnik, lecz jedna połówka w tarcze ze wskazówkami jest przyozdobiona, druga zaś księżyc i gwiazdę ukrywa. Stoją od wieków w sekretnym schowku i czekają na swój czas. W białym sanktuarium modlitwy spoczywają i za szachownicą się chowają, a na obronę mysz mają. Nie czekajcie! Idźcie po nie i na księżyc czekajcie, a pokój sekretny ujrzycie.
         Nadszedł mój czas. Katarzyna go dobrze ukryje. Już idzie po mnie ten, który w podziemiu władze sprawuje. Już jest stoi przede mną i rękę mi podaje.

                  - Nawet nie ma podpisu – powiedział ze smutkiem Erwin.
                  - Pewnie pisał to przed śmiercią, a „ten, który w podziemiu władze sprawuje” to Ozyrys – oznajmił Patryk.
                  - „Białe sanktuarium” to pewnie biały kościółek – powiedziała Pati.
                  - Jaki biały kościółek – powiedzieli chłopacy.
                  - To ten biały kościół nie daleko stąd – powiedziała Patrycja. – Wszyscy mówią na niego biały kościółek – dodała.
                  - To, na co czekamy? W drogę! – powiedział Erwin.

5 komentarzy:

  1. Suuuuuppppeeeeeeeeeeeeerrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na więcej ^,^

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :) Jesteś świetną pisarką :*

    Fanka z...

    OdpowiedzUsuń